Work Text:
Lucyfer od paru dni, przeżywał coś, co Sam nazwał w myślach „Syndromem Nowego Odcinka”. Archanioł albo nie mógł odejść od komputera, albo dostawał zastrzyku energii i chodził po całym domu, podśpiewując „Ain't No Rest For The Wicked”.
I Winchester zdążył się do tego przyzwyczaić. Tym, czego nie przewidział, był diabeł leżący na dywanie w salonie, wpatrujący się pustym wzrokiem w przestrzeń.
— Stało się coś? — spytał Sam, kładąc się obok niego i splatając ich dłonie razem. — Myślałem, że będziesz dzisiaj szczęśliwy, w końcu była premiera drugiego sezonu „Lucifera”.
Diabeł spojrzał na niego ze smutkiem w oczach.
— Następny odcinek będzie dopiero za dwa tygodnie, Sam! Dwa tygodnie! — krzyknął.
Sam spojrzał na niego zdziwiony, zastanawiając się, czy to jedna z tych rzeczy, których nigdy miał nie zrozumieć u fanów. Może powinien sobie kupić jakąś książkę z instrukcjami jak postępować w takich sytuacjach?
— To chyba dobrze? Czy źle? — zmienił zdanie, wpatrując się w zirytowanego partnera. — To mniej niż dwa miesiące, które…
— Sam, jak ty nic nie rozumiesz! — Lucyfer spojrzał na niego załamany. — Jak ja mam przetrwać, skoro wiem, że te odcinki są już nakręcone? Że mógłbym je obejrzeć w każdej chwili, gdyby nie okres pomiędzy jednym, a drugim? I to jeszcze dwa tygodnie czekania…
