Work Text:
— Nie lubisz deszczu? — zapytał Harry tęsknym głosem, klęcząc przy wezgłowiu ich łóżka, aby móc wyglądać przez okno. — Jest tak spokojnie.
Severus prychnął.
— Nie nazwałbym burzy tak głośnej, że mogłaby zagłuszyć ryk smoka, spokojną.
— Naprawdę tak myślisz? — powiedział Harry, dołączając do kochanka pod kołdrą. — A ja kocham wieczorna burzę. Stały szmer deszczu i odległe dudnienie grzmotu... Działa lepiej niż wywar Żywej Śmierci.
— Nie mam pojęcia, jak możesz spokojnie spać — wymamrotał Severus. — Wszystko o czym myślę to kałuża wielkości Loch Lomond w gościnnej sypialni. Nie wiem dlaczego przeciek jest odporny na magię. Powinniśmy zamówić łamacza zaklęć, aby to sprawdził.
— Może jak ulewa się zmniejszy, moglibyśmy pójść na spacer — ciągnął Harry, najwyraźniej nieświadom tego co mówił Severus. — Rześki zapach deszczu...
— Błoto, grzęzawiska.
— ...my dwaj trzymający się za ręce — kontynuował Harry, biorąc dłoń Severusa i splatając razem ich palce — przemykający miedzy kroplami deszczu...
— Osuwiska — wymamrotał Severus, wciągając Harry'ego na siebie.
— ...całujący się, podczas gdy deszcz przemacza nam ubranie.
Minęła dłuższa chwila, zanim któryś odezwał się ponownie.
— W hipotermii — wyszeptał Severus łamiącym się głosem.
— Cali mokrzy — zgodził się Harry; jego dłonie błądziły po ciele Severusa podążając w dół. — Szaty oblepiające nasze ciała.
— Powodzie, błyskawice.
— Widoczny kontur twojego twardego członka... — Harry delikatnie ścisnął penisa Severusa, który był już prawdę mówiąc dość twardy i stwardniał jeszcze bardziej pod jego dotykiem. — ...przez przesiąkniętą deszczem szatę.
— Mokrzy i śli... śliscy.
— Ha! — Uśmiechnął się szeroko Harry; jego twarz rozpromieniła się zwycięstwem. — Wygrałem!
— Ślizgający się! — poprawił szybko Severus. — Ślizgający się w błocie, skręcający kostkę...
— Za późno — zaprotestował Harry i przycisnął usta do blizn na szyi Severusa, po czym zaczął schodzić niżej. — Wiedziałem, że cię pokonam.
— Tylko ty mógłbyś zrobić z deszczu wyzwanie — powiedział Severus, dumny, że wyginając się pod dotykiem Harry'ego był wstanie wyartykułować zdanie.
— Tylko ty mogłeś stawić czoła temu wyzwaniu — odpowiedział Harry, spoglądając chytrze — i wygląda na to, że ciągle stawiasz...
— Trywialne — skwitował Severus.
— Ale prawdziwe.
Severus miał rzucić kolejna ripostę, ale poczuł, że jego usta są raczej zajęte namiętnym pocałunkiem. Poddając się nieuniknionemu, przyciągnął Harry'ego bliżej i szarpnął jego spodnie od piżamy. W tej samej chwili groźny grzmot rozbrzmiał w całym domu. Harry sapnął i pogłębił pocałunek. Serce Harry'ego dudniło przy jego piersi jak burza na zewnątrz. Severus westchnął, rozkoszując się uczuciem wtulonego w jego ramiona kochanka.
Mimo wszystko, być może jest coś do powiedzenia o deszczu.
;-)
