Actions

Work Header

Rating:
Archive Warning:
Category:
Fandom:
Relationships:
Characters:
Additional Tags:
Language:
Polski
Stats:
Published:
2021-09-24
Words:
1,054
Chapters:
1/1
Comments:
2
Kudos:
10
Bookmarks:
3
Hits:
176

Niedostatecznie dobrzy

Summary:

Czasami tym, czego potrzebujesz, nie są ludzie z którymi wzbijesz się w górę, ale ci, którzy zechcą spadać razem z tobą. 

Notes:

Dla Orihime, najbardziej niedocenianie postaci z Bleacha.

Work Text:

Czasami tym, czego potrzebujesz, nie są ludzie z którymi wzbijesz się w górę, ale ci, którzy zechcą spadać razem z tobą. 

Usta Kisuke smakują słono jej łzami. Orihime podnosi wzrok, widząc w jego szarych oczach tę samą tęsknotę, którą czuje w środku. Pogłębia pocałunek, uciszając pełen żałości dźwięk, który ma zamiar wyjść z jej gardła. 

Kisuke nie komentuje, ani nie ocenia, jedynie jego uścisk staje się mocniejszy, niemal rozpaczliwy, a coś kruchego na chwilę trzepocze w piersi Orihime, kiedy chętnie odwzajemnia jego pasję.  Ma świadomość, że ciepło jego bliskości nie jest przeznaczone dla niej i Inoue to akceptuje, ponieważ w jej sercu też jest tylko miejsce dla Ichigo. 

Ich żal i nieodwzajemniona miłość ich spaja na tyle, na ile to możliwe w przypadku dwóch niepasujących do siebie kawałków. 

Kiedy Ichigo się o nich dowiaduje, jego ulga jest zauważalna. Inoue i Kisuke nie wyprowadzają go z błędu. Nie muszą nic między sobą ustalać. To wydaje się oczywiste.  Widok Ichigo, który uwolniony od poczucia winy, planuje swoją przyszłość z Rukią, boli, ale to dobry rodzaj bólu. Taki, który daje ci poczucie spełnienia.

- Orihime-chan, to nie jest miłość – Yoruichi nigdy ich nie ocenia, ale nie ustaje w przekonywaniu jej do dania sobie szansy na prawdziwe uczucie.

Inoue uśmiecha się blado, zaciskając palce na pasku torby przewieszonej przez ramię. Kłania się grzecznie i przepraszająco, ponieważ nie zmienia celu swojej wędrówki. Wymija czarnego kota, kierując się w kierunku Urahara Shōten.

- Orihime-chan jesteś dziś wcześnie – Kisuke wita ją uprzejmie, otwierając przed nią drzwi. Inoue podąża za nim na zaplecze, aż do klapy w podłodze, która prowadzi do podziemnego kompleksu treningowego pod sklepem. Urahara posyła jej szarmancki uśmiech, pozwalając jej zejść na dół pierwszej.

Kiedy stopy Inoue lądują pewnie na piasku, Kisuke po chwili pojawia się u jej boku.

- Znaczna poprawa, ale nadal jesteś za wolna – komentuje, żartobliwie dźgając ją złożonym wachlarzem w bok.

Orihime robi unik, z poważną i skupioną miną wyciągając przed siebie dłonie, aby wezwać wróżkę, którą kiedyś niemal doprowadziła do śmierci. Tsubaki natychmiast odpowiada na jej wezwanie, chętny i gotowy, jakby niepomny jej wcześniejszych błędów. Urahara z łatwością unika posłanych w jego stronę deszczu drobnych iskrzących się w powietrzu igieł, głośno się z  niej naśmiewając.

Inoue zaciska dłonie, wiedząc, że chce ją zdenerwować, aby przestała myśleć i wszystko analizować, tylko skupiła się na tym, co jest tu i teraz. Kisuke od niechcenia podcina jej nogi. Orihime upada z sapnięciem na ziemię. Podnosi się szybko na przedramionach, w ostatniej chwili przewracając się na plecy, aby uniknąć stopy Urahary.

- Zrobiło się nieco żałośnie, nie sądzisz – Kisuke kuca przed nią, machając jej przed twarzą otwartą dłonią.

Inoue podciąga się i wstaje. Otrzepuje kurz z ubrań, prostuje się, odciąga stopę do tyłu i ugina kolana, spoglądając na Kisuke z zawziętą miną. Urahara klaszcze w dłonie podekscytowany. Zamachuje się, ale jego pięść tym razem natrafia na złotą tarczę. Uśmiechając się półgębkiem, obraca się na pięcie, wyprowadzając uderzenie z drugiej strony. Orihime zasłania się tarczą, posyłając w stronę odsłoniętego boku Kisuke pociski w kształcie kryształów. Jednemu z nich udaje się dosięgnąć policzka Urahary. Draśnięcie jest zbyt płytkie, aby pojawiła się krew, ale Orihime odruchowo się spina, na chwilę wstrzymując oddech.

- Nie zatrzymuj się, dalej! – krzyczy Kisuke, prąc na przód. Orihime krzyżuje przed sobą dłonie, zaciskając oczy. Kiedy uderzenie nie nadchodzi, ostrożnie otwiera oczy, kuląc się. Prawie podskakuje, kiedy dostaje w twarz otwartym wachlarzem Kisuke.

- Strach przed zranieniem nie może cię powstrzymywać.

- Nie boję się bólu!

Kisuke uśmiecha się przebiegle.

- Wiem, że tak. To mnie boisz się skrzywdzić  - Urahara rozkłada szeroko ramiona. – No dalej, pokaż na co cię stać, nie tak łatwo mnie zranić.

- Dobrze, ale musisz zaatakować mnie na poważnie – Orihime mamrocze ze spuszczonymi oczami, rumieniąc się lekko. Głowa Inoue podskakuje, kiedy Kisuke mruczy budząc ostrze swojego zanpakutō.

- Okiro, Benihime.

Mordercza aura, która wybucha wokół Kisuke niemal zdusza pierś Orihime. Serce niespokojnie tłucze się w jej piersi, kiedy Urahara patrzy na nią spod cienia swojego kapelusza. Ale kiedy nadchodzi atak, ta dziwna mieszanka adrenaliny i ekscytacji, pozwala jej stworzyć przed sobą tarczę w ułamku sekundy i przewidując następny atak z boku, przekierować w tamtym kierunku energię, którą zgromadziła jej obronna formacja Shun Shun Rikka. Zerka na swoje ramię, czując ukłucie bólu. Z rozcięcia sączy się krew. Robi unik i paruje ostrze, które Kisuke posłał w jej osłabione ramię.

- Sōten Kisshun! – Orihime krzyczy z dna swoich płuc, odwracając szkodę, której doznała, drugą ręką już posyłając w stronę Kisuke potężną falę światła, która zmiotłaby go z nóg, gdyby w porę nie osłonił się szkarłatną tarczą.

- Ho ho, widzisz to pęknięcie, prawie mnie tam miałaś! – Kisuke śmieje się, a Inoue po raz pierwszy odkąd zaczęli trening uśmiecha się, rozpoznając autentyczny zachwyt w głosie Urahary.

Kisuke spogląda na nią, unosząc przed sobą Benihime tak, że jego oczy znajdują się tuż nad obnażonym ostrzem jego zanpakutō.

- Kto by pomyślał, że moje ścieżki w życiu przetną się nie tylko z jedną, a aż dwoma Szkarłatnymi Księżniczkami - Kisuke patrzy na nią nieodgadnionym wzrokiem.

Porównuje ją do Benihime. Orihime czuje, jak przez jej ciało przechodzi elektryzujący prąd. Nie kocha Urahary Kisuke, ale tylko przy nim potrafi poczuć się taka… żywa. Naciskał na nią i nieustannie prowokował, aż coś z czasem zaczęło w niej pękać. Kisuke jest jednością ze swoim zanpakutō i kiedy prowadził ostrze, ich głód krwi łączy się w jedną przerażającą pieśń, tnąc, aby zranić. Początkowe przerażenie i paraliż Orihime powoli przeradza się w szacunek, a stamtąd pojawia się fascynacja. Zaczyna uczyć się, że jej zdolności do odrzucania rzeczywistości nie muszą służyć tylko szczytny celom i eksperymentowanie z własną wytrzymałością może poza byciem bolesnym, być jednocześnie zaskakująco zabawne. Czasem, kiedy po treningu ziemia usłana jest jej krwią, czuje się zmieszana. Nie lubi bólu, ale widząc, że potrafi znieść coraz więcej i wytrwać dłużej i że wszystko to zawdzięcza wyłącznie swojej ciężkiej pracy i uporowi, jest czymś zupełnie nowym i odkrywczym.

To upojne uczucie.

Siłą Ichigo jest chęć ochrony jego przyjaciół i rodziny. I może kiedyś Orihime czułaby się z tym samolubnie, ale teraz… Teraz, chociaż Kurosaki-kun zasługiwał na najlepsze, Inoue nie musi już dłużej dla niego taka być.

Kisuke podchodzi do niej z Benihime na powrót zapieczętowaną w formie laski. Jego kroki są miękkie i bezszelestne, jak u zabójcy. Stoi blisko, tak że prawie stykają się ramionami.

- Mogę zaoferować herbatę.

Orihime podnosi do góry głowę, ocierając wierzchem dłoni pozostałą na jej policzku krew, uśmiechając się delikatnie.

- Z wielką chęcią, Urahara-san.