Work Text:
— Pamiętasz, gdy się pierwszy raz spotkaliśmy? To było chyba…
— Dziesięć lat temu. Tak, wiem, Nev.
Na twarzy chłopaka prędko zagościł uśmiech. Doskonale pamiętał ten dzień, chociaż tak naprawdę nie wydarzyło się w ciągu niego nic szczególnie niesamowitego. Rano oblał kolejny egzamin u Snape’a, po południu któryś ze ślizgonów znów podstawił mu na korytarzu nogę (co było zachowaniem - jak dla Neville’a - mocno w ich wieku dziecinnym), a pod wieczór, oczywiście po skończonych zajęciach, musiał zostać w cieplarni, by pomóc profesor Sprout przy wygłodniałej rosiczce tygrysiej…
Wszystkie nieprzyjemności tego dnia jednak momentalnie wyblakły, gdy tylko okazało się, że pewna złotowłosa puchonka również zjawiła się, by tego dnia wesprzeć nauczycielkę w zajmowaniu się jej roślinami. Longbottom uśmiechnął się wówczas do samego siebie głupawym półuśmiechem i zapomniał o całym bożym świecie, nieomal tracąc rękę w paszczy mięsożernej rośliny. Po raz pierwszy w swoim czternastoletnim życiu poczuł prawdziwe motyle w brzuchu.
Już wtedy podejrzewał, że ta przesympatyczna dziewczyna nie będzie mu obojętna.
I wcale się nie mylił.
— Jak to możliwe, że z dnia na dzień uwielbiam cię coraz bardziej, Hanno? — zapytał, obejmując swoją narzeczoną od tyłu i kładąc głowę na jej ramieniu. — Nawet nie chciałbym wiedzieć, jak wyglądałoby moje życie bez ciebie.
— Pewnie dość nudnawo — rzuciła, kątem oka przyglądając się stojącemu za nią Neville'owi. — Zapewne miałbyś w mieszkaniu o wiele mniej roślin.
— Cóż, mam nadzieję, że przez następne dziesięć lat zbierzemy ich jeszcze więcej…
Na te słowa zaśmiała się lekko. Potem krótkim, lecz zadziwiająco powolnym ruchem oswobodziła się z uścisku i odwróciła w stronę chłopaka.
— Następne dziesięć lat… — mruknęła, jakby poważnie zastanawiając się nad tymi słowami. — Uważaj, czego sobie życzysz, Neville'u Longbottomie.
— A żebyś wiedziała, że w tym momencie jestem bardzo ostrożny. Jak jeszcze nigdy.
Hanna już na końcu języka miała przygotowaną kąśliwą ripostę, jednak zniknęła ona w momencie, gdy Neville pochylił się nad dziewczyną i delikatnie ją pocałował. Zupełnie tak, jak zrobił to po raz pierwszy, oczywiście dziesięć lat temu. Eh… może jednak następna dekada spędzona razem to wcale nie jest taki zły pomysł?
