Actions

Work Header

Rating:
Archive Warning:
Category:
Fandom:
Relationship:
Characters:
Additional Tags:
Language:
Polski
Stats:
Published:
2021-12-24
Words:
2,251
Chapters:
1/1
Kudos:
12
Hits:
549

lover

Summary:

shadow and oka taking a bath together but it's christmas day

Work Text:

Deszcz to zdecydowanie nie była pogoda na święta. Na Okinawie nie było mowy o śnieżnej zimie, cały rok panowała ciepła pogoda, jednak deszcze były częstym zjawiskiem i niestety, tym razem nie ominęły świąt.

Shadow obserwował zza lady, jak krople deszczu uderzają z impetem o witrynę kwiaciarni. Dochodziło południe, ale ciemne chmury sprawiały, że świat na zewnątrz wydawał się ponury. Zdecydowanie nie wpływało to pozytywnie na jego samopoczucie, zwłaszcza, że czekało go jeszcze trochę pracy, zanim będzie mógł wrócić do domu i spędzić wigilijny wieczór ze swoim chłopakiem.

DopeSketch było dzisiaj zamknięte, więc Oka mógł zająć się przygotowywaniem kolacji, jednak on był skazany na zmianę w kwiaciarni. Siedząc, opartym o ladę, nie myślał o niczym innym, jak o powrocie do domu. Były to ich pierwsze wspólne święta i był naprawdę podekscytowany na spędzenie ich jedynie w swoim gronie.

Nie sądził, że przyjdzie taki moment, kiedy będzie miał do kogo wrócić po ciężkim dniu pracy, że pojawi się osoba, za którą będzie tęsknił w każdym momencie swojego życia i która będzie całym jego światem. Perspektywa ta brzmiała tak surrealistycznie, że czasami sam nie dowierzał w jej autentyczność. Nadal wydawało mu się to tak odległe, bo nigdy by nie pomyślał, że coś takiego by go dotyczyło.

— Dzień dobry, czy mogłabym dostać bukiet żółtych róż?

Kobiecy głos wyrwał go z myśli. Momentalnie się wyprostował. No tak, jeszcze jakaś godzina zanim będzie mógł wyjść. Teraz powinien skupić się na obowiązkach, a nie bujać w obłokach, które, de facto, wydawały się z każdą sekundą być coraz ciemniejsze. Szkoda, że nie pomyślał, żeby wcześniej sprawdzić pogodę. Może wziąłby ze sobą parasol, żeby nie musieć wracać w ulewie. Ostatnie czego by chciał, to złapać przeziębienie.

Składając ze sobą żółte kwiaty, zaczął zastanawiać się, na jaką okazję zostaną podarowane. Bardzo możliwe, że mogły być prezentem świątecznym. Symbolika kwiatów o żółtej barwie nie była zazwyczaj zobowiązująca, pomijając negatywne znaczenie, więc prawdopodobnym było, że otrzyma je ktoś z rodziny. Oczywiście, zakładając, że kobieta nie wybierała ich tych tylko ze względu na ich wygląd.

— Mój brat ma się zamiar dzisiaj oświadczyć, więc pomyślałam, że byłoby miło dać im jakieś kwiaty.

Hiromi wcale nie dziwił się, że jego niezadane pytanie znalazło swoją odpowiedź. Ludzie często lubią się chwalić, dla kogo kupują kwiaty i ani trochę mu to nie przeszkadzało, bo zdawał sobie sprawę, jakie miłe uczucie towarzyszy obdarowywaniu kogoś kwiatami. Zwłaszcza, że właśnie w ten sposób zaczęła się jego relacja z Shokichim.

Właściwie mógł dziękować za to Rekiemu, bo gdyby ten dzieciak nie wpadł na pomysł zorganizowania przyjęcia z okazji wygranej Langi z Adamem, to nie miałby okazji spotkać osoby, która stała się nieodłączną częścią jego życia. Kiedy dowiedział się, że będzie ich gościć manager DopeSketch na dachu sklepu, wybrał jeden z kwiatów doniczkowych, jakie mieli w ofercie i wręczył mu jako podziękowanie. Jego pozytywna reakcja naprawdę mu się spodobała, jednak to jeszcze nie był ten czas, kiedy się w nim zakochał. Jasne, miło się rozmawiało i znaleźli kilka wspólnych tematów, ale wtedy Shadow jeszcze wzdychał do swojej managerki i nie miał pojęcia, że zostanie przez nią skrzywdzony. Był nią kompletnie zaślepiony i nie zdawał sobie z tego sprawy, dopóki się z niej nie wyleczył. Dopiero po tym zaczął zauważać, że mocno ją idealizował i głupio się czuł z faktem, że tłumaczył ją nawet, gdy ani razu nie odwiedziła go w szpitalu, po tym jak ocalił ją przed licznymi obrażeniami, których sam doświadczył.

Kiedy był gotowy na wyznanie jej swoich uczuć i zobaczył ją z innym chłopakiem, jego serce rozbiło się się na milion drobnych kawałków. Wyrzucał sobie, że jest żałosny, że gdyby był przystojniejszy, to na pewno to potoczyłoby się inaczej. Zaczął dostrzegać w sobie najmniejsze wady i kompletnie się załamał. Nie wiedział wtedy, co nim kierowało, ale zdecydował, że Oka będzie najlepszą osobą, do której mógłby się zwrócić w tamtej sytuacji. Nie znali się długo, ale w jakiś sposób mu ufał i wiedział, że przy nim może być szczery ze swoimi uczuciami i że w żaden sposób go nie zignoruje i całe szczęście się nie pomylił.

Komfort, jaki przy nim czuł był czymś kompletnie nowym. Nie musiał udawać kogoś, kim nie jest, aby ten go polubił. Nie musiał mu niczym imponować, nawet jeśli często próbował. Jedyne, czego wtedy potrzebował to wsparcie, które otrzymał i dzięki któremu kolejny raz przepadł w uczuciach na dobre.

To Higa był tym, który zainicjował pierwszy pocałunek. Długo się do tego zbierał i miał wiele obaw. Bał się, że jego uczucia po raz kolejny mogą zostać odrzucone, jednak nic takiego się nie wydarzyło. Szatyn od razu odwzajemnił pocałunek, przyciągając Shadowa bliżej siebie, aby następnie wyszeptać mu do ucha: "Obiecuję, że nigdy nie sprawię, że będziesz się czuć źle sam ze sobą" i były to najpiękniejsze słowa, jakie kiedykolwiek usłyszał. Jasne, lubił słuchać "kocham cię", ale czuł się o wiele lepiej, gdy ze strony Shokichiego padały słowa pełne komfortu, dzięki którym czuł się naprawdę dobrze i nie wątpił już w siebie tak bardzo.

— Życzę wesołych świąt — odparł z uśmiechem, wręczają klientce bukiet przewiązany wstążką.

Shadow był sentymentalny. Uwielbiał romantyczne gesty i wspomnienie o zaręczynach sprawiło, że zaczął intensywnie myśleć. Czy mógłby spędzić z Oką całe życie? Nie miał co do tego żadnych wątpliwości. Odpowiedź wydawała mu się wręcz oczywista.

Oświadczyny brzmiały poważnie, ale czy była to taka trudna decyzja, kiedy chodziło o osobę, dla której zrobiłoby się wszystko? Której się bezgranicznie ufa i kocha do szaleństwa?

Jego zmiana zaczęła dobiegać końca. Wziął się za sprzątanie i niedługo później mógł już zamykać. Niestety, deszcz nie ustępował. Planował wziąć jakieś kwiaty dla swojego chłopaka, jednak przy takiej pogodzie mogłyby nie przeżyć pieszej drogi do domu, dlatego zrezygnował z tego pomysłu. Zresztą, miał już przygotowany prezent.

Wychodząc na zewnątrz, mógł tylko zarzucić kaptur bluzy. Pogoda jednak nie dawała za wygraną i wiatr co jakiś czas zwiewał mu go z głowy. Nie żeby i tak miał cokolwiek zdziałać w walce z potężną ulewą. Krople spadały tak szybko, że Shadow czuł się jakby brał prysznic. Jego ubrania szybko nasączyły się wodą i zaczęły niewygodnie przylegać do ciała.

Odkąd zamieszkali razem, nie było sensu jechać autem do pracy. Kwiaciarnia znajdowała się nie tak daleko od ich mieszkania, więc zaczął do niej chodzić pieszo.

Gdy w końcu znalazł się przed drzwiami, wygrzebał klucze z kieszeni, aby je otworzyć. Na klatce schodowej panował chłód, więc zaczęło robić mu się odrobinę zimno. Musiał szybko pozbyć się tych mokrych ubrań.

Kiedy znalazł się w środku, Oka już na niego czekał. Posłali sobie szczere uśmiechy, jednak ten należący do szatyna po chwili zniknął, kiedy zlustrował sylwetkę młodszego mężczyzny.

— Nie zabrałeś parasola…

— Nie wiedziałem, że będzie tak padać.

Manager podszedł do niego i od razu zaczął rozpinać jego bluzę.

— Dopiero wróciłem, a ty już mnie rozbierasz — zażartował, pozwalając, by ten zdjął z niego ubrania.

Szatyn westchnął na jego komentarz, jednak na jego twarz wrócił uśmiech. Czy Shadow musiał mówić, jak bardzo kochał, kiedy ten się uśmiechał? Czy nie było to oczywiste, że był to najcudowniejszy widok na świecie i chciałby, aby zawsze był obecny? Jeśli by było trzeba, wykrzyczałby to całemu światu.

— Przygotuję ci kąpiel — poinformował, kiedy rudowłosy miał już na sobie tylko bokserki.

— Przygotuj nam kąpiel.

Oka zaczął błądzić dłońmi po jego szyi, jakby szukając dla nich odpowiedniego miejsca. Shadow na ten dotyk dostawał dreszczy, chciał, aby ten nie przestawał. Oczy szatyna były skupione na ustach Hiromiego, który nie mogąc wytrzymać napięcia, sam przysunął się do pocałunku. Jego chłodne wargi były idealnym kontrastem dla ciepłych ust jego chłopaka, dlatego tak ciężko było mu się od nich oderwać. Chciał móc całować je nawet całą wieczność. Zdecydowanie była to jego ulubiona czynność.

— Naprawdę zaraz się przeziębisz — stwierdził z powagą, odsuwając się od jego warg.

Rudowłosy chciał już zacząć protestować, chcąc kontynuować, jednak Oka złapał go za rękę i zaciągnął do łazienki.

Odkręcił wodę, nalewając do niej płynu, aby powstała piana. W międzyczasie chciał zrzucić z siebie ubrania, jednak Shadow go uprzedził, sam rozbierając mężczyznę. Nie szczędził sobie krótkich pocałunków po każdej zrzuconej warstwie. Uśmiechał się przy tym szeroko, bo, cholera, tak bardzo go kochał. Chciał zostać przy nim już na zawsze, aby każdy dzień mogli spędzać razem.

Kiedy wszystkie ich ubrania leżały już na jasnych kafelkach, manager wszedł do wanny, opierając się do niej plecami. Wyciągnął ręce, zapraszając rudowłosego w swoje ramiona. Shadow nie zastanawiał się ani chwili dłużej, od razu wsunął się do ciepłej wody, wtulając się w swojego chłopaka. Oparł głowę na jego piersi i przymknął oczy. Nie był zmęczony, ale poczuł się naprawdę zrelaksowany. Uwielbiał ciepłe kąpiele, szczególnie, kiedy mógł je brać w towarzystwie swojej miłości. Czuł się wtedy, jakby znajdował się w najpiękniejszym miejscu na Ziemi.

— Ciężki dzień w pracy?

Szatyn zaczął przeczesywać palcami jego włosy. Wiedział, że ten to lubił, dlatego robił to przy każdej możliwej okazji.

Z ust Shadowa wyszedł jedynie jakiś niezrozumiały ciąg słów. Wcisnął głowę w zagłębienie szyi Oki, który poczuł jego ciepły oddech na swoim karku i automatycznie woda wydawała się być za gorąca.

— Hm?

— Po prostu tęskniłem za tobą…

Shokichi uśmiechnął się do siebie, rozpływając się nad słodkością sytuacji. Hiromi miał już 25 lat, jednak jeśli chodziło o tego typu sytuacje, często zachowywał się jak nastolatek, który nie potrafi jeszcze dobrze radzić sobie ze swoimi uczuciami. Nie uważał to za nic złego, właściwie w jakiś sposób było to urocze.

— Jesteś niemożliwy — stwierdził z rozbawieniem, całując go w szczękę.

Wiele razy brali razem kąpiel, otuleni pianą i ciepłem wody, jednak za każdym razem ta intymna chwila była tak samo wyjątkowa. Ich ciał nie dzieliła żadna przepaść, ich nogi były ze sobą splecione, a serca związane paktem miłości. 

Oka wziął w dłoń trochę piany, aby następnie przejechać nią po policzku rudowłosego, który w końcu otworzył oczy. Podniósł głowę, aby mieć na niego dobry widok i przez chwilę wpatrywał się w jego twarz, jakby chciał o coś zapytać.

— Co jest?

— Nic nie jest.

— Przecież widzę, że coś cię męczy. Coś się stało?

— Mogę ci zadać pytanie?

Szatyn pokiwał głową. Shadow podniósł się z niego, starając się znaleźć jakąś dobrą pozycję, jednak wąska wanna skutecznie to utrudniała. Kręcił się przez chwilę. Drugi mężczyzna już zaczął się z niego śmiać, jednak w końcu usiadł nieelegancko na jego kolanach. Spojrzał w jego rozbawione oczy i sam mimowolnie się uśmiechnął.

— Więc?

— Co jakbym powiedział, że chce spędzić z tobą święta też za rok?

— Że też chce je z tobą spędzić?

Szatyn widocznie nie wiedział, jak powinien zareagować. Nie miał pojęcia, do czego zmierza Hiromi.

— Dobra… a za dwa lata?

— Też.

— Za trzy?

— Za trzy też.

— A za cztery?

— Hiromi…

— Okej, okej… Po prostu chce spędzać z tobą święta już do końca życia.

— Co masz przez to na myśli?

Rudowłosy spojrzał mu głęboko w oczy. Jego spojrzenie było poważne i nie było wątpliwości, że jego słowa miały o wiele większe znaczenie, że coś się za nimi kryło.

— Mam na myśli, że chce być z tobą już na zawsze — przemówił z determinacją.

Obserwował swojego chłopaka, czekając na jego reakcję. Ten jednak wpatrywał się w niego tępym wzrokiem, jakby nadal analizował jego słowa. Im dłuższa była cisza, Shadow zaczynał coraz bardziej się onieśmielać. Na jego twarzy pojawił się rumieniec i nie mógł już nawet zwalić tego na temperaturę wody, bo ta robiła się już powoli chłodna.

— Czy ty… — przerwał na chwilę, naprawdę nie chcąc źle zrozumieć słów Shadowa. — Czy ty mi się właśnie oświadczyłeś?

Hiromi odwrócił wzrok. Cała jego pewność siebie w tamtym momencie wyparowała.

— Wiesz co, nieważne, nie słuchaj mnie, to było głupie…

— Hiromi—

— Naprawdę, zapomnij o tym, proszę.

Zasłonił twarz dłońmi. Było mu wstyd patrzeć na Okę w takiej sytuacji. Byli razem dopiero jakieś pół roku, mieszkali w jednym mieszkaniu od miesiąca, jak mógł tak szybko przejść do oświadczyn? Przecież nie był już nastolatkiem, któremu buzowały hormony i nie potrafił nad sobą zapanować. Nie przeszkadzało mu ich dotychczasowe życie. Przecież to nie tak, że mogliby w ogóle wziąć ślub w Japonii, więc ten pomysł był jego zdecydowanie najgorszym i był pewien, że jego chłopak też tak myślał.

Poczuł, jak drugi mężczyzna złapał go za ręce, odsłaniając tym samym jego twarz.

— Hiromi, możesz na mnie spojrzeć? — zapytał, a ton jego głosu był spokojny. Było w nim coś, co sprawiało, że czuł się przy nim dobrze, nawet w chwili jak ta. Dlatego przeniósł na niego swój wzrok, a w jego oczach widoczna była obawa, że wszystko zepsuł.

— Hej, przecież nic się nie stało…

— Powinienem pomyśleć, zanim coś powiem, wybacz…

— Przecież nie powiedziałem, że to zły pomysł.

Oczy Shadowa znacznie się poszerzyły. Miał wrażenie, że się przesłyszał, że jego uszy płatają mu figle, bo przecież nie było możliwości, żeby Oka zaakceptował ten pomysł.

— Ale to było w ogóle nieprzemyślane! Tak nagle wpadło mi do głowy…

— Zazwyczaj wolę wszystko przemyśleć, zanim się na cokolwiek zdecyduję, ale szczerze? Nie mam czego przemyślać, naprawdę. Kocham cię i nawet po długich przemyśleniach nie dojdę do innego wniosku, więc, cholera, dlaczego nie?

Hiromi miał ochotę się rozpłakać jak małe dziecko. Nie sądził, że z jego ust padną takie słowa. Cała sytuacja wydawała się być, jakby wyrwana ze snu. Powstrzymał chęć uszczypnięcia się. Zamiast tego pocałował szatyna z pasją, kładąc dłonie na jego karku. Przyciągnął go bliżej siebie z taką zachłannością, że trochę wody wylało się z wanny. Jednak to nie miało znaczenia, bo Shokichi go kochał, chciał z nim być już zawsze, czuł dokładnie to samo co on.

— Będę przy tobie już na zawsze, nieważne co, pamiętaj o tym — wyszeptał mu do ucha, na co Shadow się wzdrygnął. Szybko jednak na jego twarzy pojawił się uśmiech, bo to były właśnie te słowa, które tak uwielbiał, dzięki którymi się w nim zakochał. Dlatego właśnie chciał spędzić z nim resztę swojego życia, bo już zawsze chciał się czuć tak wyjątkowo.