Actions

Work Header

Grell Sutcliff one shot

Summary:

Wyjątkowo nudne przyjęcie we włoskiej restauracji zamienia się w noc marzeń, gdy czerwonowłosa nieznajoma proponuje Ci wspólny taniec.

Work Text:

Rzym tej nocy był oświetlony bardziej niż kiedykolwiek, lampy uliczne ogrzewały twarze przechodniów, a goście wystawnej restauracji, zdawali przednio bawić się na parkiecie. Długie, kolorowe suknie kręciły się wokół przystojnych mężczyzn, ubranych w najbardziej wystawne garnitury i cylindry. Orkiestra zaczynała właśnie grać kolejny kawałek, kiedy wśród rozlanego szampana, przystawek i spoconych ciał gości, podeszła do ciebie osoba z długimi, pięknymi czerwonymi włosami ciągnącymi się za nią. Z początku jedynie przyglądała ci się z daleka, mieszając w swoim kieliszku musujący alkohol, lecz teraz stała przed tobą, mierząc cię urokliwym spojrzeniem, które sprawiło, że przez twoje plecy przebiegł dreszcz ekscytacji.
Jej szczupła talia i ramiona kręciły się w rytm granej melodii. Nuciła cicho pod nosem, dopijając ostatni łyk szampana. Szkło brzęknęło, zderzając się z innymi kieliszkami, kiedy położyła je na tacę kelnera, rzucając mu krótki uśmiech. Podała ci rękę, zakrytą czarnym materiałem rękawiczki, a gdy bez namysłu ją złapałaś, pociągnęła cię między tańczącymi figurami, odciągając na chodnik z dala od wzroku innych. Zupełnie tak, jakby chciała cię tylko dla siebie, delektując się świadomością, że każde skradzione ci spojrzenie, należało właśnie do niej.
Staliście na kamiennej drodze, obserwując rzekę i wystrojonych przechodniów. Nastała prawie całkowita ciemność, jedynie latarnie oświetlały elegancki ubiór i smukłą twarz towarzyszącej ci piękności. W oddali nieustannie rozbrzmiewały skrzypce i trąbka, a głosy gości, choć teraz już nieco oddalone, wciąż dobiegały do waszych uszu.
– Zatańczymy? – Przesunęła palcami po oprawkach okularów, dociskając je do nosa, wciąż nie puszczając twojej dłoni. – Nazywam się signorina Grell Sutcliff.
– Z przyjemnością.
Nie potrzebowała niczego więcej niż odpowiedzi. Zgrabnie prowadziła cię w swoim energicznym tańcu, z wielkim uśmiechem obracając tobą dookoła, wprawiając twoją kolorową suknię w ruch. Jej palce otarły się o twoją talię, potem kładąc je, przysuwając cię bliżej. Nie mogłaś powstrzymać uśmiechu, ciągnącego ci się na usta, gdy jej skoczny układ, przyciągnął uwagę kilku mężczyzn, opierających się o krzesła lokalu.
– Wybacz za moje narwanie, nie przepadam za tańczeniem w zatłoczonych miejscach. – wesoło uniosła głos, kręcąc wami dookoła. Zauważając wpatrujących się cywili, zaśmiała się, pochylając się nad twoim uchem. – Nie zdziwiłabym się, gdyby w swoich małych głowach widzieli moją nędzną śmierć, aby tylko móc z panią tańczyć. Jestem ciekawa, czy są na tyle odważni, by nam przerwać!
W pędzie odsunęła się od ciebie, prowadząc was w pełnym wigoru kroku. Jej piękne, szerokie ramiona zdawały się drżeć ze zmęczenia pod twoimi dłońmi, a nogi same tworzyły nowe kroki, naturalnie uzdolnione do odgrywania roli prowadzącej w tańcu. Nie odwracałaś wzroku od jej zielonych tęczówek, przenikających przez twoje ciało i duszę, gdy pochylała was do przodu razem z grającym w oddali instrumentem. Byłaś gotowa przetańczyć z nią całą noc i dłużej, byleby dalej móc odwzajemniać jej uśmiech i czuć jej palce na swojej skórze.