Actions

Work Header

Rating:
Archive Warning:
Category:
Fandom:
Relationships:
Characters:
Additional Tags:
Language:
Polski
Stats:
Published:
2022-08-22
Words:
1,341
Chapters:
1/1
Kudos:
8
Hits:
211

Zostań

Summary:

One Shot- Kaeya x Diluc

Work Text:

Kaeya obudził się w łóżku obok Diluca z ręką przerzuconą przez jego ramię. Zaspany przez chwilę nie ogarnął dlaczego Diluc spał w jego łóżku, jednak po chwili przypomniała mu się wczorajsza noc. Uśmiechnął się na tą myśl i spojrzał na jego twarz. Gdy spał wyglądał tak spokojnie oraz... Uroczo.

W każdym razie mógł zobaczyć go trochę z innej strony niż na codzień w tawernie. Ciemnowłosemu podobał się ten widok.

Korzystając z okazji, że Diluc jeszcze spał, przeczesał jego czerwone włosy ręką. Gdyby nie spał na pewno nie dałby się dotknąć. Kaeya nawet nie chciał myśleć jak zareaguje po tym jak się obudzi i zobaczy ich razem w łóżku.

Tak naprawdę nie spodziewał się, że do tego dojdzie. Jego plan jak zawsze polegał na tym, żeby upić Diluca. Jednak do tej pory nie udawało mu się to, więc i wczoraj nie miał nadziei, że w końcu do tego dojdzie. Ale stało się.

Wczoraj po raz pierwszy upił Diluca. I był z tego powodu bardzo zadowolony. Co prawda jego plan nie zawierał spania z czerwonowłosym, ale nie narzekał.

 

Każdego wieczoru, gdy miał tylko czas Kaeya chodził do tawerny, żeby się napić i przy okazji próbował też upić Diluca. Dla zabawy.

Jednak wczoraj Diluc wydawał się trochę zmęczony, więc Kaeya zaproponował pomoc w obsłudze klientów. Nie mógł przepuścić każdej okazji. Na początku czerwonowłosy nie chciał się zgodzić, ale po dłuższym zastanowieniu się i kilku argumentach Kaeyi, uległ.

Zadowolony rycerz zostawił swojego nieskończonego drinka i wskoczył za kontuar. W tym czasie, gdy Kaeya obsługiwał klientów, Diluc usiadł na krześle przy jednym z pustych stolików. Oparł głowę o rękę i zamknął oczy.

Po jakimś czasie poczuł jak ktoś go szturcha w ramię. Otworzył oczy i przed sobą zobaczył ciemnowłosego, który położył na stoliku sok. Przynajmniej tak myślał. Tak naprawdę to było wino, ale Diluc był zbyt zmęczony, żeby to ogarnąć.

Opróżnił szklankę od razu i... No, cóż. Miał słabą głowę, więc dużo nie trzeba było, żeby go upić.

Na szczęście tawerna była już pusta, ze względu na porę zamknięcia, więc Diluc mógł się zbłaźnić tylko przy Kaeyi. Jednak tak się nie stało. Diluc, po wypiciu wina położył głowę na stoliku i usnął.

Niezadowolony Kaeya westchnął. Liczył na jakieś zabawne przedstawienie z czerwonowłosym w roli głównej, żeby później mógł drażnić tym drugiego mężczyznę. A tymczasem on poszedł spać.

Wziął go na ręce, a następnie wyszedł przed budynek. Posadził Diluca na krześle, zamknął tawernę i ponownie wziął czerwonowłosego na ręce. Postanowił, że weźmie go do siebie ponieważ do Dawn Winery było za daleko, a jemu nie chciało się przez całą tą drogę go nieść.

W pokoju położył Diluca na kanapie i stojąc nad nim zastanawiał się czy go rozebrać. Po krótkiej chwili myślenia uznał, że rano i tak dostanie mu się za to, że go upił.

Pochylił się i powoli zaczął rozpinać koszulę Diluca. Nagle drugi mężczyzna otworzył oczy i chwycił go za rękę.

-Co ty robisz?

-Rozbieram cię, żeby lepiej ci się spało- uśmiechnął się, a Diluc po usłyszeniu tego zdania puścił rękę Kaeyi.

Gdy mężczyzna z przepaską na oko rozebrał jego koszulę, Diluc objął go za szyję i przyciągnął do swoich ust. Ciemnowłosego zaskoczyły poczynania czerwonowłosego, ale chętnie odwzajemnił pocałunek.

Diluc nie wiedział dlaczego to zrobił. Przecież on nawet nie znosił Kaeyi. Mężczyzna był denerwujący i ciągle mu przeszkadzał. Wmawiał sobie, że to przez alkohol, który dodawał mu odwagi. Sam na pewno nie pocałowałby ciemnowłosego z własnej woli.

Natomiast Kaeya, który tak naprawdę od jakiegoś czasu czuł coś do Diluca był zachwycony. Chociaż to był tylko jeden pocałunek, który pewnie dla drugiego nic nie znaczył i tak się cieszył na ten gest.

Swoje uczucia tłumił głęboko w sercu z kilku prostych powodów. Po pierwsze i najważniejsze Diluc go nie lubił. Czerwonowłosy nawet tego nie ukrywał. Kaeya i tak się cieszył, że może przychodzić do jego tawerny i trochę mu podokuczać.

Po drugie byli braćmi. Co prawda przybranymi i to Kaeyi nie przeszkadzało, ale Diluc raczej nie byłby zadowolony słysząc, że podoba się swojemu bratu. Wolał, więc narazie nie mówić mu o tym.

Jednak... Nie mógł go tak po prostu zostawić. Nie po tym jak Diluc go pocałował. Nie myśląc o konsekwencjach pocałował go ponownie, a gdy czerwonowłosy nie odepchnął go... Wiadomo do czego to później doprowadziło.

 

Ciemnowłosy usiadł na łóżku. Położył swoją dłoń na policzku Diluca i pogłaskał go. Zamierzał zrobić im śniadanie, jednak zanim wstał z łóżka czerwonowłosy otworzył oczy.

-Dzień dobry panie Diluc- Kaeya zabrał rękę z jego twarzy.

Czekał na moment, w którym czerwonowłosy wybuchnie i zacznie krzyczeć. Przez chwilę nic się nie działo. Diluc usiadł na łóżku, chwycił się za głowę i spojrzał na Kaeye.

-Dlaczego boli mnie głowa? Co się... -dopiero teraz zauważył, że nie był u siebie w domu. W dodatku siedział nagi -chociaż przykryty kocem- obok również nagiego Kaeyi- ...Stało?

-Pamiętasz coś w ogóle z wczoraj?- Kaeya musiał się dowiedzieć czy Diluc coś pamięta.

Nawet, gdyby był zły na ciemnowłosego, mężczyznę z przepaską ucieszyłoby to, że czerwonowłosy pamiętałby ich wspólnie spędzoną wczorajszą noc.

-My... -Diluc otworzył szerzej oczy.

Nie. Nie mogli tego zrobić. Nie wierzył w to. Musiał mieć jakieś halucynacje.

-Tak, przespaliśmy się- potwierdził ciemnowłosy- Czyli pamiętasz- uśmiechnął się.

Diluc chwycił poduszkę i rzucił nią w Kaeye.

-Ty dupku!- jednak zaraz złapał się za głowę, która zaczęła go boleć coraz bardziej.

Chciał nawrzeszczeć na ciemnowłosego. Uderzyć go. Cokolwiek. Niestety nie spodziewał się, że złapie go tak mocny ból.

-Zabije cię- powiedział już ciszej i z powrotem położył się na łóżku.

-Mhm- ciemnowłosy wstał z łóżka, ubrał bokserki, żeby Diluc znowu nie rzucił czymś w niego i podał mu tabletki przeciwbólowe oraz szklankę wody.

-Nie chcę nic od ciebie.

Kaeya położył tabletki i szklankę na szafce obok łóżka. Nie namawiał go. Nie chciał pogorszyć sytuacji. I tak był w nieciekawym położeniu. Teraz czerwonowłosy może chcieć zerwać z nim wszelkie stosunki, ale Kaeya nie miał zamiaru się poddawać. Chciał zostać przy nim nawet jeśli wrócą do tego co było przedtem... Wróć. Raczej nie wrócą do tego co było wcześniej, ale i tak nie miał zamiaru rezygnować z przychodzenia do tawerny, żeby się z nim zobaczyć.

Po kilkuminutowej ciszy Diluc jednak połknął tabletki i popił je wodą. Uśmiechnięty Kaeya wrócił do łóżka. Drugi mężczyzna próbował go wypchnąć z posłania, co mu się udało. Kaeya spadł z łóżka, ale pociągnął za sobą cały koc.

Czerwonowłosy zaczerwienił się i nie chcąc, żeby zaczęła go znowu boleć głowa musiał się powstrzymać od wybuchu złości. Zasłonił się drugą poduszką, a Kaeya w tym czasie usiadł na podłodze.

-Oddawaj koc- Diluc przesunął się na łóżku i chwycił koc. Pociągnął za niego, ale ciemnowłosy wziął go z zaskoczenia i pociągnął mocniej w swoją stronę.

Czerwonowłosy upadł na drugiego mężczyznę. Kaeya objął go w pasie i przytulił. Tym razem Diluc już nie wytrzymał. Wyswobodził się z objęć Kaeyi i uderzył go w twarz. Wstał, wziął koc, a następnie owinął się nim.

-To bolało- ciemnowłosy zrobił smutną minę.

Diluc mu nie odpowiedział. Rozglądnął się po pokoju w poszukiwaniu swoich rzeczy, a gdy je znalazł, ubrał się i skierował do wyjścia. Nie miał zamiaru przebywać dłużej z Kaeyą.

Chciał zapomnieć o wczorajszej nocy. I nie chciał już więcej widzieć ciemnowłosego. Nie chce nawet od niego żadnych przeprosin. Nie zamierzał mu wybaczyć.

Gdy dotknął dłonią klamkę, Kaeya chwycił go za drugą rękę.

-Zostań.

Czerwonowłosy odwrócił się w stronę ciemnowłosego. Był przygotowany, żeby zacząć na niego krzyczeć, nawet jeśli miała by go zacząć boleć od tego głowa. Raczej wątpił, że tabletki zaczną działać tak szybko. Jednak... Gdy zobaczył twarz drugiego mężczyzny, na której widać było skruchę odpuścił.

Nie wiedział dlaczego. Naprawdę chciał mu wszystko wygarnąć. Może i nawet uderzyć, ale po spojrzeniu na niego od razu mu przeszło. Czyżby trochę byłoby mu go żal? Ale za to co ciemnowłosy zrobił, zasłużył sobie.

Kaeya uśmiechnął się do niego. Nie tym drwiącym uśmieszkiem, kiedy mu dokuczał, a prawdziwym. I w tym momencie Diluc pomyślał, że ciemnowłosy wygląda ładnie z takim uśmiechem.

Czekaj, co? Dlaczego o tym pomyślał? Jednak Kaeya nie dał mu więcej czasu na myślenie. Pociągnął go w stronę stołu, żeby zrobić im śniadanie. Przecież nie mógł go wypuścić głodnego ze swojego mieszkania.