Actions

Work Header

Kropla Deszczu

Summary:

W pobliżu miasta Caiyi dochodzi do ataków bestii. Gdy kilku uczniów wraca mocno rannych, Wangji zostaje wysłany do sprawdzenia okolicy.
Nie spodziewa się że bestie okażą się potężniejsze a on sam zostanie mocno ranny i zapada w mocny sen. W jego ciele wyczuli wiele energii urazy, a Lan Xichen jak i Lan Qiren znają tylko jedną osobę znającą się na energii urazy. Wei Wuxian.

Chapter 1: Prolog

Chapter Text

Położone u stóp gór sekty GusuLan, miasto Caiyi słynęło z portu oraz licznych straganów.
Piękne widoki na góry oraz najsłynniejszy alkohol w całym kraju nazwany Uśmiechem Cesarza.
Miasto od zawsze było znane ze swojego spokoju. Wiele kultywatorów przyjeżdżało w tereny by odpocząć lub medytować.
Niestety od niedawna w okolicach pojawiły się pomniejsze Yao, co zaskoczyło mieszkańców i zawiadomili natychmiast sektę Lan.
Zaczęły się plotki o tym że owe Yao zostały wysłane przez inne sekty w ramach zemsty, lecz Gusu było znane ze swojej prawości.
Inni zaś mówili że to Yiling Laozu chcę przerazić inne sekty i pokazać własną moc.
Po paru tygodniach, gdy mieszkańcy myśleli, że pozbyli się problemu, pojawiły się przerażające Bestie.
Bestie te były dość potężne i siały spustoszenie w mieście i okolicznych wioskach mieszczących się w okolicy gór Gusu. Wiele ludzi zostało rannych, a biedni ci którzy mieli bliższy kontakt z nimi, zginęli tragiczną śmiercią.
Lider sekty GusuLan szybko zajął się tą sprawą i wysłał wielu swoich najlepiej wyszkolonych kultywujących do zajęcia się tą sprawą i wyeliminowania owych Bestii.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

 

Był to deszczowy dzień w GusuLan. Lan Xichen ze swoim wujem jak zwykle popijali popołudniową herbatę gdy nagle przybiegł jeden z uczniów.
- Mistrzu Lan, Liderze sekty niosę ważne wieści. - Odparł zdyszany i mocno przemoczony od deszczu.
- Mów o co chodzi - Odpowiedział spokojnym głosem Lan Qiren nie upominając ucznia o złamaniu kilku zasad. Odłożył swoją filiżankę i czekał na odpowiedź.
- Widziano w obszarze miasta Caiyi kilka potężnych bestii, kilka uczniów zostało wysłanych wcześniej lecz wrócili poważnie ranni. - Uczeń dość szybko odpowiadał przez co Lan Qiren zmarszczył brwi.
- Proszę, uspokój się i opowiadaj powoli. - Lan Xichen próbował spokojniej podejść do Ucznia.
- Tak Liderze sekty. - Uczeń uspokoił się i zaczął opowiadać na spokojnie o wszystkim co się ostatnio wydarzyło podczas nocnych łowów. O próbie ataku na bestie jak i niezbyt udanej ucieczce. Mówił o tym jak Bestia zmasakrowała ich obóz i wielu z nich zostało rannych ale też były straty i niestety niektórzy z nich nie przeżyli tego spotkania.
Nauczyciel Lan popatrzył na swojego starszego siostrzeńca i pogładził się po swojej koziej bródce dość mocno myśląc. Był zaniepokojony tą sprawą. Uczniowie Lan byli dość silni i dobrze trenowani. Rzadko zdarzały się sytuacje z którymi sobie nie radzili.
Po dłuższym myśleniu Lan Qiren przeniósł wzrok z powrotem już na uspokojonego ucznia.
- W takim razie powiadom Wangjiego by przybył tutaj jak najszybciej.
- Tak jest Mistrzu Lan - Uczeń skłonił się i wybiegł z sali.
- NIE BIEGAJ!!! - Lan Qiren już szykował karę dla niesłuchającego zasad ucznia. Przyglądając się już pustej filiżance, westchnął i spojrzał na swojego starszego siostrzeńca.
- Mam nadzieję że Wangji poradzi sobie z tym problemem.
- Wujku, nawet jeśli Wangji jest jednym z najsilniejszych kultywujących, myślę że przydałoby się wysłać innych uczniów razem z nim - odparł Lan Xichen. Nie wątpi w swojego brata. To prawda że Wangji stał się najsilniejszym kultywującym w swoim wieku. Może nawet przewyższa większość starszyzny, lecz uczeń wspomniał że nawet najlepsi uczniowie nie radzili sobie z bestiami. W dodatku większość została poważnie ranna. Myślał nad tym przez dłuższa chwile gdy do sali przybył jego młodszy brat.
- Szufu, Xiong-Zhang, wzywaliście mnie. - Lan Wangji jak zwykle formalny, ukłonił się i przez wskazane przez jego wujka miejsce usiadł na przeciwko dwójki.
- Słyszeliśmy o kilku potężnych bestiach u podnóża góry, chciałbym byś to sprawdził Wangji, lecz prosiłbym byś zabrał ze sobą kilku uczniów którzy są w stanie iść na nocne łowy. - Xichen w duchu modlił się by jego uparty brat zabrał kogokolwiek. Martwił się o niego ponieważ oprócz Wuja pozostał mu jego ukochany braciszek. Zawsze dbali i wspierali siebie nawzajem.
- Poradzę sobie bracie, jeśli to wszystko to pójdę przygotować się do podróży. - Wstał jak zwykle z elegancją i grzecznie się ukłonił po czym odszedł.
- Jak zwykle jest uparty, może sam wyśle za nim patrol.
- Xichen, Wangji wie jak sobie radzić. W razie problemu od razu nas powiadomi. - Lan Qiren także wstał i ruszył do wyjścia, lecz przed postawieniem kroku na zewnątrz obrócił się do swojego siostrzeńca i jeszcze raz kiwnął głową w podziękowaniu za spędzony czas.
Lan Xichenowi nie pozostało nic innego jak ruszyć w stronę swojego domu. Jako lider sekty miał wiele papierkowej roboty. Deszcz nie ustał więc szybkim krokiem ruszył przed siebie, modląc się o bezpieczeństwo brata.