Work Text:
Dni w Zaciszu Obłoków były zawsze spokojne. Przez trwającą jesień, liście na pobliskich drzewach zaczęły zmieniać swe kolory. Temperatura w górach coraz bardziej się obniżała. Choć Gusu było znane ze swych zasad i spokoju, to od kilku dni wszędzie można było dostrzec biegających i głośnych uczniów, a nawet starszych. A to ze względu na zbliżającą się datę 31 października. Było to Halloween, uwielbiane przez wielu uczniów święto, a także urodziny ich ulubionego seniora, Wei Wuxiana. Gdy przybył na początku do Gusu wraz z Hanguan-Jun’em, wiele osób pokochało jego charakter i chęć pomocy przy nocnych polowaniach lub nauki o mieczach i talizmanach. Nawet starsi bardzo go polubili. Właśnie z tej okazji w Zaciszu Obłoków trwały przygotowania do imprezy urodzinowej.
-
Wei Wuxian pożegnał się ze swoim mężem i wyjechał do Yunmeng, by pomóc swemu bratu. Gdy tylko wyszedł za bramę wszyscy zabrali się do pracy. Pozostało tylko 5 dni by wszystko przygotować. Juniorzy mieli zająć się wystrojem Lanshi, Bracia Lan zaproszeniami, a panienka Jiang jedzeniem.
---
26 Październik
---
-
W Lanshi
Lanshi było dużą salą lekcyjną. Idealnie nadawała się przyjęcie. Wystarczyło połączyć stoły i dostawić krzesła. Juniorzy zajmowali się także wystrojem wnętrza, by pasowało to urodzin jak i zbliżającego się w tej dacie święta. Chodź w Gusu obowiązywało zakaz głośnego mówienia i krzyku, ze środka było to często słyszane.
Jin Ling - Mówię wam, dajmy więcej papierowych ozdób na sufit. Idealnie by się sprawdziły na przykład w kształcie duchów. Wujek Wei był znany z kumplowania się z nimi.
Lan Jingyji - A ja wam mówię, by nie przesadzać z nimi. Za dużo już powiesiłeś innych nie potrzebnych ozdób naburmuszona księżniczko.
Jin Ling - Jak mnie nazwałeś?! - rzucił w Jingyji zwiniętą kulką papieru.
Lan Yuan - Proszę uspokójcie się. Tata lubi króliczki, więc możemy coś wymyślić z ich użyciem.
Ouyang Zizhen - Zamiast wycinać duchy czy dynie, możemy namalować króliczki w halloweenowych strojach i nimi przyozdobić salę.
Reszta wymieniła spojrzenia i kiwnęła głową - Zgadzam się! - odparli razem.
Gdy doszli do wspólnego porozumienia, praca szła o wiele szybciej, a ze środka nie było już słychać żadnych kłótni.
-
W Hanshi
Bracia Lan przygotowywali zaproszenia do wysyłki. Wiedzieli że mają określoną ilość osób, więc musieli odrzucić wiele gości. Zapraszali rodzinę i przyjaciół Wei Wuxiana w końcu to jego dzień.
Lan Xichen - Wangji dlaczego odrzuciłeś zaproszenie Jin Zixuana do wysyłki?
Lan Wangji popatrzył na brata i odrzekł - Wei Ying nie przepada za paniczem Jin.
Lan Xichen lekko się uśmiechnął. Wiedział że panicz Wei oraz panicz Jin nie mają za dobrych stosunków, lecz ostatnim czasem oboje się do siebie przyzwyczaili ze względu na panienkę Jiang.
- Panicz Jin jest mężem oraz ojcem Jin Linga, nie możemy go odrzucić z listy gości. - Odrzekł z rozbawieniem w głosie.
- Mn. Jak brat uważa. - Lan Wangji w końcu się zgodził.
Zaproszenia zostały przekazane służącemu, który miał je szybko rozesłać.
---
29 Październik
----
Wystrój Lanshi był gotowy. Juniorzy byli zadowoleni ze swojej pracy, a reszta organizatorów uznała ich pracę.
Jiang Yanli przyjechała wraz z mężem, by pomóc w przygotowaniach. Oboje pomogli z listą dań na przyjęcie. Jiang Yanli wychowała swojego brata, więc znała jego gust. Na liście oprócz ostrych dań, można było znaleźć także łagodne opcje dla gości, którzy nie przyzwyczaili swoich kubków smakowych do pikantnego jedzenia jak Wei.
Oczywiście nie mogło na liście zabraknąć ukochanej zupy jego Shijie, zupa na żeberkach z korzeniem lotosu.
Jiang Cheng przez ten cały czas zajmował Wei Wuxiana. Chodzili razem na nocne łowy, polowania na bażanty lub strzelali do latawców. Choć jesień w Yunmeng była ciepła, woda w lotosowym stawie stawała się coraz chłodniejsza, a Jiang Cheng nie chciał, by jego brat nabawił się choroby. Dbał też o to, by Wei Wuxian nic nie zauważył.
- Niby jest mądry ale nic nie podejrzewa. Naprawdę jest idiota - pomyślał Jiang Cheng i ruszył za swoim bratem.
-
Zaproszenia docierały dość szybko. Wszystkie zaproszone osoby zmierzały w stronę Gusu Lan.
W pobliżu miasta Caiyi było widać podróżujących kultywatorów, którzy kłócili się o pewną rzecz.
- Dongzhang proszę daj mi słoik tych cukierków. Wiesz że są moimi ulubionymi!
- Xue Yang, to jest dla panicza Weia na jego urodziny. Też nie krzycz jesteśmy już coraz bliżej bram Gusu. - Odparł Xiao Xingchen
- Właśnie Xue Yang. Przez całą drogę się drzesz jak jakieś dziecko.
- Nie odzywaj się do mnie. Mogłaś w ogóle z nami nie iść ty wredoto - Dogryzł A-Qing.
- Uspokójcie się. Jesteśmy na miejscu. - Odparł Song Lang.
Cała czwórka przybyła jako pierwsza do bram.
---
30 Październik
---
Goście zaczeli napływać do Gusu. Wszystko było idealnie przygotowane. Jedzenie, muzyka oraz wystrój. Na czas przyjęcia zostały zdjęte niektóre z zasad w tym zakaz alkoholi. Z tej racji na każdym stoliku można było dostrzec Uśmiech Cesarza. Lan Wangji kończył swój prezent dla męża. Wiedział że jego mąż jest zainteresowany innym stylem kultywacji, więc miał nadzieje że jego prezent przypadnie do gustu.
-
Goście zostali umieszczeni w swoich pokojach. Jutro zapowiadał się ciekawy dzień. W końcu pozostało tylko kilka godzin do powrotu Wei Wuxiana do Gusu.
---
31 Październik
---
Wszystko było gotowe. Jiang Fegmian, Madam Yu wraz z Lan Qirenem przybyli z samego rana. Spotkanie liderów sekty przebiegło szybko i bez żadnych problemów. Starszy Lan nie było zadowolony z łamania zasad, lecz sam polubił psotnego Wei Wuxiana. Raz można było je złamać.
-
Goście weszli do Lanshi i usiedli przy stołach. Na środku sali znajdowały się 3 wolne miejsca. Dla Wei Wuxiana, Jiang Chenga i Lan Wangjiego który poszedł odebrać męża z pod bram. Jiang Cheng niedawno wysłał szybką wiadomość, że przybędą dość szybko. Wszyscy zrozumieli, że Mistrz Wei tęsknił za swoim ukochanym.
Wei Wuxian zszedł ze swojego miecza i szybko podbiegł do męża wskakując w jego ramiona.
- Lan Zhan, tak bardzo tęskniłem za tobą. Tęskniłeś za mną? - Szybko mówiąc, przytulił się mocniej.
- Mn. Zawsze mój Wei Ying - Odpowiedział Lan Wangji.
- Dobrze, dobrze możemy iść i gdzieś odpocząć? Ten idiota nie mógł nawet na chwilę zrobić sobie przerwy. - Podszedł no nich lekko zdyszany Jiang Cheng.
- Chengcheng nie bądź dla mnie wredny! To że mam lepsza relacje z moim mężem, niż ty ze swoim to twój problem - Odpowiedział Wei Ying
- Jak mnie nazwałeś?! Po za tym co ci do tego? - Na twarzy Jiang Chenga można było dostrzec lekkie zaróżowione policzki.
- Wei Ying, chodźmy do Lanshi. Mój wuj chce z tobą porozmawiać.
- Coś zrobiłem nie tak? Złamałem jakąś zasadę gdy mnie nie było? - Wei Ying lekko spanikował.
Lan Wangji pokręcił głową - Nie, spokojnie Wei Ying ale nie możemy pozwolić mu czekać.
Cała trójka skierowała się w stronę Lanshi.
-
Wei szedł w kierunku Lanshi i dopiero przed drzwiami zauważył, że brakuję przy nim dwójki towarzyszy.
- Zostawili mnie? - Zasmucony pociągnął za drzwi.
Gdy otworzył drzwi nagle oślepiła go jasność i usłyszał ze środka.
-WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO! - zawołali wszyscy obecni.
Wei Ying był zaskoczony. Zapomniał o swoich urodzinach, więc nie spodziewał się przyjęcia. Tym bardziej w Gusu. Każdy obecny był przebrany na dzień Halloween. Lanshi było ozdobione wieloma ozdobami. Były małe króliczki w przebraniach, duszki czy cukierkowe ozdoby. Na stołach leżały jego ulubione potrawy, słodycze, a nawet jego ulubiony alkohol. Z emocji popłynęły mu łzy. W oddali było widać zbliżającego się ducha w opasce Gusu.
- Wei Ying wszystko w porządku? - Otarł z twarzy zabłąkaną łzę.
- Lan Zhan? To, to, to wszystko dla mnie? - Z niedowierzaniem przytulił swojego męża i zaczął mocniej płakać.
- Oczywiście Wei Ying. Wei Yingowi wszystko co najlepsze się należy. - Mocno trzymał swojego ukochanego, po czym złapał go za rękę i poprowadził w głąb sali.
- Ja... Naprawdę nie wiem co powiedzieć. Jest tak ładnie tutaj. To wszystko. - Nadal było mu ciężko uwierzyć.
- Oczywiście. Drugi panicz Lan wszystko zaplanował A-Xian. - Jiang Yanli w stroju czarownicy, zbliżyła się do nich z wielkim uśmiechem. - Wszystkiego najlepszego dla mojego ukochanego braciszka.
- Shijie.- Przytulił swoją starszą siostrę. - Dziękuję za to wszystko.
- Oh A-Xian. Dla Ciebie wszystko.
Jin Zixuan wraz z Jin Lingiem podeszli do ich trójki. - Tutaj prezent dla Ciebie. Mam nadzieję, że się spodoba.
Wei Ying ostrożnie zabrał od nich pudełko. Gdy je otworzył w środku znalazł ręcznie robioną czerwoną sakiewkę. Nie chciał znowu się rozkleić, więc wstrzymywał łzy by te nie uciekły.
- Dziękuję.
-
Reszta gości podchodziła do Wei Wuxiana z przeróżnymi prezentami. Od cukierków od Xiao Xingchena po alkohol ręcznej roboty od Wen Qing. Nawet otrzymał prezent od wujka Jiang i Madam Yu. Nigdy nie myślał, że tyle osób o nim pamięta. Gdy usiedli do stołu i wnieśli toast za Panicza Weia, wszyscy Lanowie nagle zemdleli. Wei Ying wiedział co niedługo się stanie, więc usiadł wygodnie i czekał na efekty. Już wiedział że to będą jego najlepsze urodziny. Po chwili każdy z Lanów podniósł głowę. Niektórzy szybko zabierali innych do tańca, a niektórzy pili jeszcze więcej napoju. Lan Qiren w oddali krzyczał na krzesło gdzie wisiał czarny płaszcz myśląc, że to Wei Wuxian. Zewu-Jun śpiewał i zaciągał Jiang Chenga do tańca, na co Wei Ying się szczerze uśmiechał i wiedział, że będzie mógł dokuczać potem bratu w tej sprawie. Każdy się dobrze bawił. Sam Wei był zabierany do zabaw, picia czy proszony przez juniorów do opowiadania historii z jego dzieciństwa. Nawet Madam Yu poprosiła Weia do tańca, co bardzo go zszokowało. Jedynym trzeźwym pozostał Lan Wangji, który pilnował na początku swojego brata i wuja po czym zrezygnował i dołączył do swojego męża.
Przyjęcie trwało do później nocy. Większość gości poszło do swoich komnat odpocząć. Wei Ying jednak nie chciał jeszcze odchodzić i bawił się dalej.
-
Lan Zhan podszedł do męża i poprosił by ten poszedł za nim na zewnątrz.
-Lan Zhan dlaczego ciągniesz mnie na dworze gdy impreza jest w środku?
- Niespodzianka. - Odpowiedział.
Szli dość krótko. Dotarli do polany gdzie było pełno śnieżno białych kuleczek, którym futerko świeciło się w świetne księżyca. Lan Wangji podszedł do jednego z pobliskich drzewa u wyciągnął dwa pięknie ręcznie robione lampiony.
- Lan Zhan. To piękne. Zrobiłeś je sam? - Zapytał
-Mn.
- Oh. Czym ja sobie zasłużyłem na takiego męża. Najpierw przyjęcie, teraz to. Jesteś najlepszy Lan Zhan! - Rzucił się w ramiona ukochanego.
Lan Wangji owinął ramiona wokół Wei Yinga po czym mocno go pocałował. - Kocham Cię Wei Ying.
- Ja Ciebie też Lan Zhan. Najmocniej jak się da! - Oddał pocałunek i mocniej wtulił się w silne ramiona.
Po chwili odsunęli się od siebie, a Lan Wangji podniósł i zapalił lampiony, po czym jeden wręczył w ręce męża.
- To naprawdę piękne. - Zamykając oczy dodał pomyślał życzenie i wraz z Lan Wangjim puścili dwa piękne lampiony w stronę nocnego nieba.
- Możemy wracać Wei Ying. Przyjęcie nadal trwa.
- Tak! Chodź Lan Zhan, chcę z tobą zatańczyć! - Pobiegł w stronę Lanshi ciągnąć za sobą męża.
-
Przyjęcie trwało do rana. Wei Ying w raz z Lan Wangjim udali się na odpoczynek do swojego domu.
-Naprawdę dziękuje za to wszystko Lan Zhan. Kocham Cię.
-Mn. Wszystko dla mojego ukochanego męża.
-Laaan Zhaaan! Ostrzeż mnie zanim powiesz coś takiego.
-Mn.
Wtuleni się w sobie szybko zasnęli. To był długi a zarazem cudowny dzień w Gusu Lan.
