Actions

Work Header

Rating:
Archive Warning:
Category:
Fandom:
Relationship:
Characters:
Additional Tags:
Language:
Polski
Stats:
Published:
2015-07-22
Completed:
2015-07-22
Words:
6,095
Chapters:
2/2
Comments:
18
Kudos:
37
Bookmarks:
3
Hits:
1,041

Powiedz coś

Summary:

Nie jesteś kroplą w oceanie. Jesteś całym oceanem w jednej kropli.

Notes:

To moje pierwsze tłumaczenie z pairingiem Asami/Akihito wspaniałej autorki Amelity, mam nadzieję, że się spodoba.

Betowała Amer_

This is my first Asami/Akihito translated work by amazing Amelita, I hope you enjoy.

Beta'ed by Amer_

Chapter Text

Większość omeg lubiła siedzieć w domu. Były szczęśliwe ze swoimi książkami, lalkami i ślicznymi ubraniami. Większość omeg robiła tak, jak im kazano, były ciche i odzywały się dopiero wtedy, kiedy tego od nich wymagano. Większość omeg nie miała innych marzeń poza posiadaniem dzieci, gotowaniem obiadów i zmywaniem podłóg. Większość omeg obawiała się kontaktu wzrokowego z alfami, a co dopiero odezwania się do nich lub sprzeciwienia się. Większość omeg nie wybierała swoich partnerów, to one były wybierane. Większość omeg cieszyła się, mogąc być w gruncie rzeczy trzymanym bydłem bez prawa do własności, bez prawa do głosowania i bez prawa do edukacji czy zatrudnienia. Większość była zadowolona z roli, jaką narzucała im płeć i żyły spokojnie według tych zasad.

Większość omeg nie była Akihito Takaba.

Kiedy Asami spotkał go po raz pierwszy, miał sześć lat, a Asami osiemnaście. Asami był bardzo dumnym i poważnym osiemnastolatkiem. Dołączył do straży pałacowej, gdy tylko osiągnął pełnoletność w wieku szesnastu lat i stopniowo awansował coraz wyżej. Promieniał z dumy, kiedy przeniesiono go z bramy do dziedzińca i wreszcie do samego pałacu. Był bardzo dumny ze swojego nowego munduru, który został uszyty specjalnie dla niego, z mosiężnymi guzikami i wykrochmalonym kołnierzykiem. Jeszcze większą dumę poczuł, gdy przydzielono mu ochronę nie kogo innego, a samego Małego Księcia, pierwszego i jedynego syna Króla. Było to niebezpieczne zadanie, ostatni dwaj strażnicy zostali zdegradowani do przerzucania końskiego łajna w stajniach bez nadziei na przyszły awans. Nie dopełnili swoich obowiązków. Asami nie zamierzał zawieść. Asami bardzo poważnie brał do siebie swoje zadanie. Jego maleńki podopieczny z kolei nie brał go zbyt poważnie.

– Ej! – Drobna stópka uderzyła go zaskakująco silnie w tył kostki. Asami z zaskoczeniem spojrzał w dół.

Najpiękniejsza para błękitnych oczu, jakie Asami kiedykolwiek widział, patrzyła na niego z jawną ciekawością. Chłopiec był piękny, wręcz olśniewający. Spodziewał się, że dziecko będzie podobne do ojca, raczej korpulentne, opasłe i z ciemnymi, blisko osadzonymi siebie oczami, jednak wyraźnie widział, że dziecko przejęło większość cech matki, która była rzadkiej urody omegą, a przynajmniej tak mówiono. Maleńki chłopczyk był tak blady, jak Asami ciemny. Miał jasnoróżową skórę, pyzate policzki, złote loki i największe niebieskie oczy, jakie kiedykolwiek widział. Jego usteczka były jak dwa idealne płatki róż, pełne i kwitnące. Wyglądał jak aniołek.

Pozory mylą, miał się wkrótce dowiedzieć Asami.

– To ty masz mnie pilnować, prawda?

Asami kiwnął stoicko głową, ale nic nie powiedział. Pałacowi strażnicy mieli być jak meble; funkcjonalni, silni i przystojni, ale milczący i nierzucający się w oczy.

Błękitne oczy zabłysły z wesołością.

– Nie możesz mnie pilnować, jeśli mnie nie złapiesz.

Zanim do Asamiego dotarło znaczenie tych słów, chłopczyk wystrzelił jak strzała. Był zaskakująco szybki jak na kogoś o tak króciutkich nóżkach. Nowy strażnik wydał stłumiony okrzyk i natychmiast za nim pobiegł. Malec chichotał jak szalony, prześlizgując się między poręczami i barierkami oraz nurkując pod przedmioty, pod którymi tylko on mógłby się zmieścić, podczas gdy Asami ścigał go, przeskakując przez przeszkody i desperacko starając się zachować godność przed resztą pałacowej służby, pomimo zagnieceń i ubrudzeń na nowym mundurze. Ścigał Małego Księcia korytarzami, przed drzwi wejściowe, na wzgórze i prosto do stajni. Kury zaczęły głośno gdakać, kiedy przebiegał przez kurnik i były pobudzone jeszcze wtedy, gdy dotarł tam Asami, dostając parę razy w twarz piórami za zakłócanie spokoju niosek. Asami zaczął kasłać i pluć piórami, lecz nie ustawał w pościgu, zauważając błysk błękitu znikający za kozami. Jęknął przeciągle, gdy uświadomił sobie, że chłopczyk zmierzał prosto do chlewika. Czuł go już z drugiej strony podwórza. Służący śmiali się i machali radośnie do ich ukochanego Małego Księcia, kiedy obok nich przebiegał, jednak oczywiście to nie oni mieli za zadanie zapewnić mu bezpieczeństwo i trzymać w zamku.

Ciemne brwi Asamiego uniosły się złowieszczo, kiedy zobaczył, jak psotny chłopiec wbiega do chlewika i zaczął zmierzać do drugiego wyjścia. Wyraźnie uważał, że błoto i smród odstraszą strażnika przed wbiegnięciem tam za nim, w obawie przed zniszczeniem munduru i że Asami go obiegnie, dając mu większą przewagę i szansę ucieczki. Złote oczy zabłysły z podziwu nad wyraźną inteligencją dziecka. Przeskoczył z łatwością przez płotek, pod który wślizgnął się malec i głośnym pluskiem wylądował w błocie. Mały Książę obejrzał się z zaskoczeniem i wydał z siebie niemy krzyk. Niestety, jego nóżki były odrobinę za krótkie, by poruszać się skutecznie w gęstym błocie. Poślizgnął się, zachwiał i upadł z wielkim rozbryzgiem na brzuch.

To zwróciło uwagę maciory. Świnia kilka dni temu urodziła małe prosiaczki. Była zmęczona i zirytowana, warcząc na każdego, kto zbliżał się do jej dzieci. Świeżo upieczone matki były bardzo agresywne i opiekuńcze względem swoich ślepych i niemal bezbronnych maleństw, a Akihito, nawet sobie tego nie uświadamiając, wylądował na jej włościach. Z głośnym, piszczącym kwiknięciem, osiemdziesiąt kilo wkurzonej wieprzowiny rzuciło się na maleńkiego sześciolatka. Książę zamarł przerażony, nie potrafiąc wydostać się z błota. Już kiedy wściekła maciora miała stratować go swoimi ostrymi racicami, silne ramiona objęły jego ciałko i uniosły do góry, w bezpiecznej odległości sadzając go na drewnianym płocie. Obaj patrzyli, jak wściekła świnia zakwiczała i zachrumkała. Potrząsnęła ryjkiem, zbełtała błoto racicami i wróciła do swoich prosiaczków.

Asami uświadomił sobie, że rączki malca obejmowały jego szyję. Jego drobne ciało drżało z przerażenia i Akihito przytulił się mocniej do swojego strażnika. Błękitne oczy zamrugały na niego przez ślady błota.

– P-przepraszam. Nie chciałem.. Ja tylko chciałem pobawić się w ogrodzie, a inni strażnicy mi nie pozwalali – wyjąkał.

Młodzieniec nic nie powiedział. Prychnął jedynie i ruszył w stronę studni, gdzie nabrał wiadro wody i szybko wylał je na głowę swojego młodego podopiecznego. Chłopiec zaczął trząść się i piszczeć, jednak po dwóch kolejnych wiadrach był czysty od błota i wtedy Asami powtórzył ten proces ze swoją głową.

Dwie poważne, przemoczone postacie wlekły się wzgórzem w stronę pałacu, jednak zamiast skierować się na schody, Asami chwycił rączkę podopiecznego i zaprowadził go do ogrodu. Pochylił się, by zdjąć zalane buciki chłopca. Były jedwabne, kunsztowne, delikatne i pasujące do wnętrza pałacu, ale praktycznie bezużyteczne na zewnątrz. I tak były zniszczone, a chłopiec będzie szczęśliwszy boso na miękkiej trawie. Zdjął najpierw jeden bucik, następnie drugi, odkrywając drobne stópki Księcia. Ten pokręcił paluszkami i roześmiał się, kiedy połaskotała go trawa. Jego ogromne, niewinne oczy spojrzały na strażnika.

– Mogę się pobawić? Naprawdę?

Asami kiwnął głową i chłopiec pobiegł z głośnym okrzykiem. Asami znał to uczucie. Jego własne dzieciństwo pełne było ciężkiej pracy i praktycznie pozbawione zabawy. Mały Książę nie wiedział, co prawda nic o ciężkiej harówce, ale ciągle trzymano go w pałacu, a Asami dobrze rozumiał, jak to jest wyglądać przez okno, pragnąc być wolnym w promieniach słońca. Na jego poważnej twarzy pojawił się mały uśmiech, kiedy zobaczył, jak Akihito bawi się radośnie, jego złote włosy błyszczały w słońcu.

Od tamtego dnia strażnik codziennie pozwalał bawić się Księciu. Kiedy maluch się potykał, to Asami opatrywał jego ranki. Kiedy wspinał się na drzewa, to ramiona Asamiego chroniły go przed upadkiem. Zabierał go do lasu i uczył jak polować i ukrywać się, jak używać noża, łuku i miecza. Nie było niczego, czego malec by nie pojął. Duma jego ojca nie znała granic, ponieważ nim Akihito zostanie królem, będzie służyć jako Generał w armii Króla. Skrycie, a wiedział o tym tylko Asami, chłopiec chciał zostać odkrywcą, chciał zobaczyć, co kryje się za górami otaczającymi ich ziemie. Chciał odbywać dalekie podróże i chciał dokumentować wszystko to, co znalazł. Akihito uwielbiał rysować. Brał kartkę, ołówki i tworzył precyzyjne, idealne rysunki roślin i zwierząt. Wydawały się tak realne, jakby w każdej chwili mogły wyjść z kartek. Ukrywał swoje rysunki pod łóżkiem albo dawał je Asamiemu. Asami zachowywał każdy jeden.

Akihito nie chciał, by ktokolwiek wiedział o jego rysunkach, bo sztuka była zajęciem przypisywanym generalnie Omegom, a wszyscy zakładali, że Akihito będzie Alfą. Omegi były łagodniejsze, nie interesowało ich to, co leży poza ich domami. Nie nadawały się do walki i z pewnością nie do rządzenia królestwem. Akihito miał być Alfą, bo o Omegach płci męskiej praktycznie się nie słyszało, a on był jedynym synem Króla; Księciem korony. Dla niego bycie kimkolwiek, prócz Alfą, było zwyczajnie... nie do pomyślenia.

Kiedy Akihito miał dziesięć lat, a Asami dwadzieścia dwa, w kraju wybuchła wojna. Asami został awansowany i wysłany na front. Akihito płakał i trzymał się jego dłoni aż do ostatniej chwili. Nikt nie oczekiwał jego powrotu. Był Alfą i z tego powodu świetnym wojownikiem, ale był również prostym człowiekiem z gminu, biedną sierotą bez rodziny i przodków. Został umieszczony wśród szeregowych; oddziału stanowiącego mięso armatnie i tarczę chroniącą oficerów o wyższej randze; mężczyzn z wyższej klasy społecznej z wpływowymi rodzinami.

Ale pomimo niewielkich szans, Asami przeżył. Przeżył i miał się świetnie, tak jak zawsze; nawet w najgorszych warunkach.

Prawda była taka, że to dzięki inteligencji i umiejętnościom Asamiego wygrali wojnę. Oficerowie byli nieudolni i niedoświadczeni. Większość nie była nikczemna, ale za to nieporadna, bo swój stopień zdobywała przez nepotyzm, a nie umiejętności. Nie było lepszego sposobu na przegranie wojny albo zabicie mężczyzn niż postawienie u władzy najgorszych. Szeregowi zdawali sobie z tego sprawę i bali się tego.

Asami szybko stanął na czele szeregowców, choć przez swoje pochodzenie nie mógł awansować wyżej. To on stanowił łącznik między oficerami, a szeregami, to on tłumaczył rozkazy z góry. I to on zmieniał je na lepszą strategię. To Asami, sam, bez niczyjej pomocy, uratował setki, a nawet tysiące swoich kamratów i wygrał dla Króla wojnę. Ale kiedy wrócił pięć lat później, kiedy oficerowie dostawali nagrody w postaci tytułów i ziem, Asami dostał swoją poprzednią pracę, jakby nic się nie zmieniło. Przez ostatnich pięć lat stał się wojownikiem, jego postura była ogromna, jego skóra zgrubiała, a ręka dzierżąca miecz silna i wyćwiczona. Był przywódcą i świetnym żołnierzem, cofnięcie go z powrotem do pałacu można by uznać za obrazę, cios w ubogie pochodzenie Asamiego, ale on nic nie powiedział. Kilku oficerów, którzy wiedzieli, co zrobił Asami, powiedziało o tym Królowi, jednak Król nie uwierzył. W ostateczności ustąpił i nagrodził Asamiego brązowym medalem. Już zignorowanie go byłoby mniej obraźliwe. Asami wciąż jednak nic nie powiedział.

Kiedy wrócił do pałacu, szybko uświadomił sobie, że nie tylko on się zmienił. Zmienił się także Mały Książę, którego ukochane wspomnienie towarzyszyło mu przez te długie lata. Tylko o jedno walczył Asami i nie było to złoto ani chwała. To nie za Króla walczył, a za Księcia. Każdej nocy na twardym łóżku pod gwiazdami, Asami zamykał oczy i odtwarzał najpiękniejsze wspomnienia z okresu chronienia Akihito. Wspomnienia nauki pływania, pikników na trawie, trzymania go podczas konnej jazdy, te wspomnienia powstrzymywały koszmary. To te obrazy, zamiast krwi i okropieństw wojny, odtwarzał przed oczami. To za to walczył. Mały Książę rozkwitnął podczas nieobecności Asamiego. W czasie ceremonii odznaczania tych żołnierzy, którzy wrócili, chłopiec miał na sobie jedwabie, jego włosy błyszczały, kiedy siedział na podium za swoim ojcem. Jego błękitne oczy były takie same, tak jak i delikatne rysy i piękne, różowe usta. Asami wstrzymał oddech, kiedy oczy chłopca przesunęły się po tłumie, ale nie zatrzymały się na nim, nie okazały ani śladu rozpoznania go. Spodziewał się, że Mały Książę przemówi, by Król mógł promieniować z dumy nad swoim dziedzicem, ale tak się nie stało. Mały Książę był ukryty z tyłu, drobne ramionka miał opadnięte, wzrok spuszczony, szedł za Królem niczym cień. Podczas ceremonii przypinał medale do klap żołnierzy; tradycyjna rola Omegi. Kiedy dotarli do Asamiego, Asami pragnął, by spojrzał mu w oczy, by okazał choć cień iskry, jakim był pełen werwy chłopczyk, którego pokochał. Jego wzrok nie unosił się ponad brodę Asamiego, nie spojrzał mu w oczy ani razu. Zachowywał się jak Omega. Dopiero wtedy kawałki zaczęły się układać. Miał delikatniejsze rysy, wciąż drobną posturę, tak bardzo delikatną skórę. Asami pochylił się lekko i odetchnął zapachem jego złotych włosów, kiedy chłopak męczył się ze szpilką na jego wykrochmalonym mundurze. Fala gorąca uderzyła Asamiego, a on zaczął się pocić. Chłopak pachniał śmietaną i cukrem, śliską słodyczą, miłością i PARTNEREM. Partnerem i domem. Omegą.

Mały Książę był Omegą. Samo to wystarczyło, by pod Asamim ugięły się kolana. Usłyszał później całą historię od jednej z kucharek. Mały Książę ujawnił się tuż po swoich piętnastych urodzinach, niecały rok temu. Furia Króla sięgnęła dna mórz i szczytów gór. Akihito miał być jego dziedzicem, ale Omega nie może odziedziczyć korony. Nie mógł władać królestwem bardziej, niż królewskie krowy i dla Króla był warty tyle samo. Kucharka wyjaśniła, że aż do chwili, kiedy Akihito nie wszedł w okres rui, szkolono go, by przejął miejsce ojca. Posiadał niesamowite zdolności w nauce, był utalentowanym łucznikiem, wytrawnym jeźdźcem, godnym przeciwnikiem w szermierce i uzdolnionym mówcą. Ale wszystko to nie miało większego znaczenia, kiedy Król uświadomił sobie, że Akihito nie jest Alfą, jak myśleli wszyscy. Akihito od tej pory został odsunięty na dalszy plan, zamknięty w zamku i zmuszony do przyjęcia tradycyjnej roli Omegi; miał ślicznie wyglądać aż do swoich szesnastych urodzin, kiedy to poślubi Alfę, którego wybierze dla niego Król. Ten jeszcze nieznany Alfa zostanie przyszłym władcą. Akihito nigdy nie będzie niczym więcej, tylko śliczną buźką u jego boku i łonem do noszenia dzieci. Asami wysłuchał tego wszystkiego, ale nic nie powiedział. A kiedy usłyszał w nocy, przy swoim posterunku przed drzwiami, jak młody Książę płacze, wciąż nic nie powiedział.

Następnego poranka, kiedy Akihito spojrzał na niego zaczerwienionymi oczami, ze zdradą wypisaną na jego ślicznej twarzy, Asami nic nie powiedział.

Nie powiedział też nic, kiedy Akihito rzucił się na niego i zaczął okładać go swoimi drobnymi piąstkami, zarówno z ulgi, jak i wściekłości z ponownego zobaczenia Asamiego i przez to, że go opuścił. Płakał i krzyczał na niego, lecz Asami wciąż nic nie nie powiedział.

Nie mówił nic, kiedy Akihito uciekał, ciągle i ciągle. Za każdym razem Asami łapał go i zaciągał wrzeszczącego oraz krzyczącego do zamku. Ostatnim razem zrobił to z Akihito przerzuconym przez jego siodło. Służący byli przerażeni. Jego ojciec wściekły. Asami nic nie powiedział.

Prawda była taka, że nie miał nic przeciwko, iż Książę Omega okazał się równie nieposłuszny, uparty i pełny życia, jak wtedy, gdy był małym dzieckiem. Lubił słuchać jego wielogodzinnego rozprawiania o Alfach idiotach, którzy rządzili światem i starał się nie pamiętać, że Akihito wrzucił go do tego samego worka. Akihito przestał nazywać go Asamim, a zaczął do niego mówić „Ej Ty” albo „Alfa Idiota” i pozbywał się swojej frustracji tylko na Asamim. Chłopak sprawiał, że chciał go zarówno utulić, jak i wychłostać, ale nic nie powiedział. Wiedział, że złość chłopaka nie była skierowana konkretnie na niego.

Asami obserwował inne Omegi w zamku i było jasne, że im bardziej starają się zmusić Akihito do przyjęcia tej roli, tym bardziej stawało się wyraźne, że Książę nigdy nie będzie częścią tej farsy, a dalsze naciskanie zabije go. Asami czuł mdłości, widząc, jak oczekiwano od Omeg, że będą podążać za swymi Alfami niczym milczący niewolnicy, klęcząc u ich stóp i mówiąc jedynie „Tak, Alfo”, „Dziękuję, Alfo”. Były jak wytresowane psy. Akihito przypominał bardziej kota. Nikt nie mówił kotu, co może, a czego nie może. Koty nie słuchały i nic je nie obchodziło, co kto mówił. Robią, co chcą i są tym, kim chcą być, nieważne jakie kto ma o tym zdanie. I to dlatego właśnie ciągłe próby ucieczki Akihito bardziej bawiły, niż drażniły Asamiego. Nie miał nic przeciwko ściganiu chłopaka, gdy ten uciekał. Czasami pozwalał mu nawet dotrzeć do wzgórz, poczuć wolność i zew przygody, jakich tak bardzo pragnął, ale zawsze pod jego czujnym okiem, choć Akihito o tym nie wiedział. Chłopak miał płócienny plecak, do którego wkładał jedzenie, zapasy na przetrwanie i wszystkie rzeczy, jakich Asami nauczył go zabierać do lasu. Zabierał także notatnik i ołówki. Asami zawsze go łapał, ale nigdy nie zostawiał plecaka chłopaka i kiedy Akihito się budził, leżąc bezpiecznie we własnym łóżku, notatnik zawsze leżał obok. Każdy nowy obrazek był datowany i opatrzony etykietką, a plecak oczekiwał, opróżniony ze wszystkich rzeczy, które Akihito tak skrupulatnie kradł i gromadził do swojej ucieczki. Asami wiedział, że zebranie wystarczającej ilości zapasów na kolejną próbę zajmie mu kilka tygodni. Akihito obrzucał go obelgami i oskarżeniami, ale jak zawsze, Asami nic nie powiedział.

Ciemnowłosy mężczyzna nie powiedział też nic, kiedy Król zaczął rozmyślać o tym, kto poślubi jego syna i zostanie następnym władcą. Nie powiedział nic, kiedy Król zapadł na tajemniczą chorobę i nie powiedział nic, kiedy niespodziewanie Król umarł, a w Królestwie zapanował chaos. Została wezwana Rada Królewska, na której podjęto decyzję, że nowego władcę wybierze Próba. Tak głosiło prawo, którego nikt nigdy nie zmienił, bo nie sądzono iż kiedykolwiek będzie potrzebne. Mówiło ono, że zostanie ogłoszony turniej, a wszyscy wojownicy w Królestwie będą mogli do niego przystąpić. Nie był to tradycyjny turniej z walką na kopie, łucznictwem i szermierką. Konkurencja będzie jedna, a jej zwycięzca zostanie ogłoszony Królem. Wielu członków rady chciało, by turniej ograniczono wyłącznie do arystokratów, ale prawo było wyraźne i skrybowie nawet nie chcieli o tym słyszeć. Wszyscy krzepcy mężczyźni mogli wziąć udział, nieważne, jakie mieli pochodzenie. Szlachcice śmieli się z myśli, że prosty człowiek może zostać Królem, ale nie obawiali się bynajmniej, że do tego dojdzie. Taka myśl była absurdalna, bo jak zwykłego obywatela byłoby stać na wszystkie te rzeczy potrzebne w turnieju; zbroję, miecze i tarcze. Nie będą żadnym przeciwnikiem dla uposażonych arystokratów, od dziecka trenowanych w sztukach walki. Nie, nie martwili się o to i każdy był przekonany, że to jego syn wygra. Jeden z Lordów wspomniał Małego Księcia i postanowiono, że on również zostanie przekazany zwycięzcy jako trofeum. Alfa mógł poślubić swoją nagrodę, zatrzymać chłopaka jako swego konkubina albo sprzedać jako niewolnika; nie miało to większego znaczenia.
W końcu był jedynie Omegą.

Asami pilnował drzwi i słuchał, niewidoczny i nierzucający się w oczy, niczym mebel w wielkiej sali. Nic nie powiedział.

Ale to jego nazwisko jako pierwsze znalazło się na liście, kiedy ogłoszono turniej.