Work Text:
Soobin i Yeonjun przyjaźnili się od przedszkola. Okazywanie sobie czułości zawsze było dla nich normalne. Yeonjun lubił droczyć się z Soobinem i żartobliwie flirtować, to była dla nich codzienność. Soobin z nim dorastał więc widział jak z upływem lat Yeonjun stał się cholernie przystojny.
W końcu Soobin zaczął patrzeć na niego inaczej. Za każdym razem, gdy Yeonjun położył swoją ręke na jego udzie lub pocałował go w policzek serce Soobina zaczynało bić szybciej i czuł się onieśmielony. Na początku nie dopuszczał do siebie myśli, że zakochał się w swoim najlepszym przyjacielu, ale jak mógł się nie zakochać? Yeonjun był idealny . Zawsze się o niego troszczył, był kochający i wyrozumiały.
Soobin w końcu przestał ze sobą walczyć i był pewny swoich uczuć, ale nie czuł się z tym dobrze, bał się, że jeśli wyzna mu miłośc zniszczy ich przyjaźń, a do tego Yeonjun go odrzuci i znienawidzi.
To nie było tylko chwilowe zauroczenie. Soobin zaczął darzyć Yeonjuna ogromną miłością. Gdy na niego patrzył w jego oczach było widać czystą adoracje. Yeonjun raczej tego nie dostrzegał. A może tylko udawał, że jest na to ślepy? A może Yeonjun wiedział, ale nie chciał nic mówić? Co jeśli czuł to samo?
Te pytania nie dawały spokoju Soobinowi i żył tak dalej tłumiąc w sobie uczucia. Aż do pewnego momentu.
Yeonjun i Soobin poszli razem na imprezę ich przyjaciela Beomgyu. Tańczyli, bawili się, pili. Impreza jak każda inna, lecz podczas tego wieczoru Yeonjun kilka razy znalazł się niebezpiecznie blisko ust Soobina. Nie wiedział już co o tym myśleć. A jeśli Yeonjun bawił się jego uczuciami?
Cholera.
W końcu oboje postanowili pójść na chwilę do samochodu Yeonjuna, aby uciec od głośnej muzyki i przepychu.
Siedzieli obok siebie na tylnych siedzeniach i rozmawiali o pierdołach, mało znaczących rzeczach, ale i tak uwielbiali słuchać się nawzajem. Mogli wymieniać zdania godzinami i nie nudziło im się.
Takie momenty były dla Soobina wyjątkowe. Kochał kiedy ktoś poświęcał mu czas. Dzięki temu czuł się doceniany.
Yeonjun siedział z rękoma skrzyżowanymi na piersi, opierał głowę o fotel, a blask księżyca rozświetlał jego piękną i spokojną twarz.
Soobin, który znajdował się w pozycji na w pół leżącej przyłapał się na tym, że był wpatrzony w Yeonjuna. Zastanawiał się nad tym jak bardzo byłoby łatwiej gdyby otworzył się przed nim. Nigdy nie doświadczył tak silnych uczuć. Czuł, że musi zrobić jakiś krok zanim będzie za późno. Przecież jeśli nie spróbuje nigdy się nie dowie. Ale jednak nadal tak cholernie się bał.
Cichy głos nagle wyrwał go z zamyśleń.
„Zagrajmy w prawda czy wyzwanie.”
Powiedział Yeonjun odwracając wzrok w stronę Soobina, który również na niego spojrzał.
„Naprawdę? Jeśli ci się nudzi możemy wracać na imprezę.” odpowiedział Soobin z ledwo słyszalnym śmiechem.
„Nie. Mówię serio. Ja zacznę. Wybieram pytanie.” odparł Yeonjun poważnym tonem, który zaniepokoił Soobina.
Co on planuje?
Soobin westchnął i jakby od niechcenia spytał: „Ilu miałeś partnerów seksualnych?” Rzadko rozmawiali na takie tematy, ale czuli się komfortowo ze sobą, aby mówić o takich rzeczach.
„Około pięciu.” odpowiedział Yeonjun wciąż ze spokojem i powagą.
„Pytanie.” było jedynym co powiedział Soobin.
„Byłeś kiedyś zakochany?” spytał Yeonjun z zaciekawieniem. Soobin wzdrygnął się na te słowa, ale po chwili rzekł:
„Tak.” odpowiedział dość spokojnie bo przecież Yeonjun nie wiedział w kim się zakochał. Prawda?
Gra nagle zamieniła się raczej w pytanie czy pytanie. Atmosfera była napięta, a powietrze gęste. Oboje mieli sobie coś do powiedzenia ale żaden z nich nie chciał zacząć. Jednak po chwili Soobin powiedział:
„Wyzwanie.” To słowo zmieniło wszystko i doprowadziło do tego co za chwilę miało się stać. Jeden z nich nareszcie postanowił zrobic krok w przód. Było już za późno na wycofanie się.
„Pocałuj jedną osobę w tym samochodzie.” Powiedział Yeonjun drżącym głosem i odwrócił wzrok.
Soobin kompletnie zastygł słysząc te słowa. Napewno mu się przesłyszało. Jest zmęczony. Jego mózg nie działa tak jak powinien. To się nie dzieje.
Jednak uświadomił sobie, że nie wymyślił tego, gdy poczuł jak Yeonjun przysunął się bliżej i położył rękę na jego kolanie, a następnie po raz kolejny znalazł się za blisko twarzy Soobina.
„Kurwa Yeonjun jeśli się mną bawisz to cię zabiję.” powiedział Soobin tak jakby miał się zaraz rozpłakać i schował twarz w dłoniach. Nie wierzył, że Yeonjun mógł czuć to samo. Zawsze myślał że daje mu sprzeczne sygnały, a teraz nagle robi coś takiego?
„Nie… Nie Soobin przysięgam nie bawię się tobą ja…ja.” w głosie Yeonjuna było słychać zmartwienie. Nie chciał aby Soobin tak myślał. Nie chciał żeby myślał, że ich wspólne momenty nic dla niego nie znaczyły. Nie chciał, aby myślał, że wykorzystywał jego uczucie do siebie.
„Posłuchaj.” powiedział Yeonjun i położył dłonie na policzkach Soobina. Ich spojrzenia się spotkały. Patrzyli sobie głęboko w oczy i nawet gdyby chcieli odwrócić wzrok, nie byli w stanie.
Yeonjun kontynuował:
„Przepraszam jeśli kiedykolwiek pomyślałeś, że się tobą bawię. Przepraszam, że dawałem ci sprzeczne sygnały. Przepraszam za to, że nie miałem odwagi powiedzieć ci co czuję. Chodzi o to, że tak naprawde kochałem cię cały ten czas .
Właściwie to od momentu, w którym dałeś mi w prezencie swój zabawkowy samochodzik. Dlatego zawsze chciałem mieć z tobą tak bliską relacje. Miałem nadzieję, że ty też coś do mnie poczujesz. Zgaduję, że chyba w końcu to nastąpiło.
Yeonjun skończył mówić. Patrzył na Soobina czekając na odpowiedź.
„Ja…Nie wiem co powiedzieć.” Jego głos się załamał, a po policzkach popłynęły łzy. Miłość Soobina została odwzajemniona. To było jedyne czego pragnął. Nie będzie musiał się już męczyć z ukrywaniem uczuć. Na tę myśl Soobin lekko się uśmiechnął nadal patrząc w oczy Yeonjuna, który odetchnął z ulgą na ten widok.
„Chcę cię pocałować.” powiedział Soobin po chwili ciszy, a uśmiech Yeonjuna stał się jeszcze większy i bez zastanowienia delikatnie przycisnął swoje usta do ust Soobina.
Nareszcie stało się to czego oboje potrzebowali od tak dawna. Czuli jakby kamień spadł im serca. Całowali się przez jakiś czas i nigdy nie chcieli przestać. W końcu pożądanie wzięło górę.
Soobin wdrapał się na kolana Yeonjuna i po dłuższej chwili zaczął się o niego ocierać. Co jakiś czas było słychać ciche jęki w postaci ich imion. Dla nich to był najpiękniejszy dźwięk jaki słyszeli.
Cóż nie ma potrzeby opisywania w detalach tego co działo się dalej.
To co robili nie było ani trochę sprośne.
W ten sposób wyznawali sobie miłość nie używając słów.
Po wszystkim zatopili się w swoich ramionach i nigdy nie chcieli puszczać.
Poczuli całkowitą ulgę, a ich serca stały się lekkie.
Pocałunkom i przytulaniu nie było końca.
Cały świat przestał dla nich istnieć. Liczyli się tylko oni.
Znaleźli w sobie dom i już nie potrzebowali niczego więcej.
