Actions

Work Header

Rating:
Archive Warning:
Category:
Fandom:
Relationship:
Language:
Polski
Stats:
Published:
2023-04-07
Updated:
2023-07-13
Words:
9,883
Chapters:
9/22
Kudos:
2
Hits:
56

Ja to Ty!

Summary:

Lily i James od lat nie mieli ze sobą dobrych relacji. Pewnego ranka, w niewyjaśniony sposób, Evans budzi się w ciele swojego kolegi z roku - huncwota Pottera. Dziewczyna panikuje, jej lokatorki myślą, że oszalała, a w dodatku zostaje zmuszona do współpracy z Jamesem, którego nie znosi całą sobą.

Chłopak nie przeżywa zmiany ani lepiej. Wszyscy oczekują, że będzie znał odpowiedź na każde pytanie (w końcu Lily jest wzorową uczennicą), sam musi nauczyć Evans, jak latać na miotle, a przed wszystkim po raz pierwszy w życiu zmierzy się z samotnością i wyobcowaniem w swoim ciele (a raczej w ciele Lily).

Najgorszy dzień w ich życiu! Czy uda im się odnaleźć sposób na powrót do swoich ciał? I, przede wszystkim, czy uczucie, którym darzy James Lily obudzi się również w niej samej?

Pomysł na książkę należy do @Syriusz_Potter - mojej siostry, jednakże ze względu na to, że nie jest wstanie kontynuować powieści z przyczyn osobistych, ja dokończę to FF. Oczywiście, wszystko odbywa się za jej zgodą.

Chapter 1: Prolog

Chapter Text

To było majowe popołudnie. Czarodzieje i czarownice siedzieli na patio korzystając z przerwy obiadowej między lekcjami. Między zebranymi można było dostrzec przedstawicieli wszystkich domów, choć dominowali ci z Revenclawu. Niemniej jednak w tej samej okolicy znajdowali się dwaj Gryfoni - Lily Evans oraz James Potter. Owa dwójka miała za sobą skomplikowane relacje, gdyż ona nie znosiła go całą sobą, a on szczerze chciał się z nią umówić.

Problem leżał w tym, że on miał charakterek, a ona nie doceniała jego nadzwyczajnie specyficznego poczucia humoru. Miała go za dziecinnego, wkurzającego i zadufanego w sobie chłoptasia.

O ile nie można zaprzeczyć, że Potter był rozpuszczony przez rodziców, to chłopak nie był w najmniejszym stopniu zadufany czy samolubny. Niestety niewielu znało prawdziwą naturę czarodzieja, gdyż on przechodził przez silną fazę buntu i próbował udowodnić wszystkim, że jest największym skurwielem pod słońcem.

Tymczasem ona, jak zwykle, ukradkiem spoglądała na niego, bo nie chciała być przyłapana na spoglądaniu na Jamesa Pottera. On jednak poczuł spojrzenie dziewczyny, uśmiechnął się cwaniacko i szybkim krokiem podszedł do panny Evans.

— Dlaczego nie odpisujesz na moje listy? — Zapytał z lekką urazą w głosie. Niestety wybrzmiało to na sztuczne zmartwienie, podczas gdy na prawdę chciał wiedzieć, co zrobić, by go polubiła.

— Jakie twoje listy? — Odparowała zirytowana przyglądając mu się spode łba.

— Wiersze miłosne — wyjaśnił to takim tonem, jakby było to oczywiste.

Lily przewróciła oczyma i głośno westchnęła.

— Daj mi spokój... — poprosiła go lekko wyprowadzona z równowagi, a następnie odeszła na drugi koniec patia.

James zaśmiał się głośno, jakby w zachowaniu Gryfonki było coś śmiesznego.

— Zobaczysz, — krzyknął za nią — za kilka lat będziesz żałować, że odrzuciłaś takiego asa!

Jego słowa nie wywołały na Evans żadnego wrażenia. Może dlatego, że słyszała wiele podobnych frazesów, które w większości były pozbawione prawdziwego znaczenia. Kobieta szła dalej przed siebie cicho klnąc pod nosem.

Tymczasem James, zadowolony z siebie, otrzepał niewidzialny kurz z mundurka i skierował się w przeciwną stronę od Lily. Szybko w tłumie Ślizgonów dostrzegł swoją ofiarę, co sprawiło, że uśmiechnął się cwaniacko.

— Severus, ty gnojku! — Zawołał do kolegi.

Ten, gdy go usłyszał, podniósł głowę i spanikowany przyspieszył kroku. Gdy mijał się z Jamesem Potterem, zarozumiały chłopak podstawił mu nogę, co sprawiło, że Ślizgon wylądował na twardej ziemi.

James głośno zaśmiał się z nieszczęścia Severusa i przez chwilę rozejrzał się dookoła, by zobaczyć, czy duża widownia zauważyła jego przekręt. Gdy zobaczył grupę Krukonów naśmiewających się ze Snape'a, James z zadowoleniem stwierdził, że jego humor się poprawił.

Huncwot udał się na następną lekcję, a pod koniec dnia zamknął się w komnacie i wyszedł dopiero na kolację. Potem wziął prysznic, pogawędził z Remusem i Syriuszem, odrobił lekcje, a na koniec poszedł spać. Wszystko było normalne, takie jak zawsze.

Jakie zdziwienie spotkało go, gdy następnego dnia obudził się w innym łóżku.

— W końcu się obudziłaś! — Usłyszał obok swojego posłania. — Szybko, zaraz będziesz spóźniona!

James potrząsnął głową, otworzył buzię, aby zapytać, co jakaś dziewczyna robi w męskim dormitorium, gdy w jego twarz został rzucony mundurek!

— No, zakładaj! — Syknęła na niego Malia. — Zaspałyśmy!!!

Mal.... Co?!

— Co tu robisz?! — James syknął na dziewczynę. — Oszalałaś?! McGonagall odejmie nam punkty, gdy zobaczy dziewczynę u chłopaków!!!

Jego wybuch złości przyciągnął uwagę trzech innych Gryfonek z sypialni. Dziewczyny spojrzały na siebie zdumione.

Malia popatrzyła na niego z zatroskaną miną, a następnie zapytała:

— Lily, dobrze się czujesz?