Chapter Text
— Bazyliszek! Bazyliszek! — Zaczęła krzyczeć pewna czarownica.
Wrzaski ostrzeżenia szybko dobiegły do uszu uczniów, którzy czekali na korytarzu na nauczycieli. Nie trzeba było czekać długo, aż rozpęta się zgiełk. Ową czarownicą była wieloletnia szkolna pielęgniarka.
— Spetryfikowana została Tammy Finchley! — kontynuowała ogłaszać przerażona pani Pomfrey. — Właśnie znalazłam ją leżącą przed skrzydłem szpitalnym! — Poinformowała spanikowana.
Tammy, a tak właściwie Tamora Finchley była szesnastoletnią Puchonką. Znana była w szkole dzięki swoim zdolnościom lotniczym, bowiem zawsze zdobywała wiele punktów swojej drużynie w Quidditchu.
— Spetryfikowana?! — Powtarzali między sobą uczniowie. — Bazyliszek powrócił? Kto otworzyłby Komnatę Tajemnic?
— Ten Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać znowu próbuje odzyskać siły!!! — Krzyknął ktoś z Revenclawu.
— Biedna Tammy... Była taką optymistyczną czarownicą... — rozmyśliła się koleżanka spetryfikowanej dziewczyny.
Nagle drzwi od sali Transmutacji otworzyły się, a z nich wyszła starsza kobieta w zielonej pelerynie i zielonym spiczastym kapeluszu.
Za Minervą Mcgonagall podążyli inni nauczyciele. Przedarli się przez gromadę uczniów, po czym weszli do skrzydła szpitalnego. Pani Pomfrey zamknęła za nimi drzwi, ale wcześniej zmierzyła gapowiczów zmartwionym spojrzeniem.
Narada nauczycielska zebrała się nad ciałem uczennicy i dyskutowała do aż do godzin wieczornych. Nauczyciele byli tak samo zaskoczeni, jeśli nie bardziej, niż nastolatkowie.
