Work Text:
— Taaaaak!
Gdy tylko pluszowa sowa uderzyła o spód automatu, srebrnowłosa dziewczyna uniosła ręce wysoko do góry, szczęśliwa i uśmiechnięta.
— Blade, Blade, zobacz. Udało mi się. Mam w końcu tę głupią sowę! — powiedziała, chwaląc się pluszakiem swojemu sztywnemu towarzyszowi.
On tylko spojrzał się na nią i mruknął coś pod nosem. Silver Wolf westchnęła na ten brak entuzjazmu z jego strony. Nie sądziła, że można być aż tak sztywnym, czuła się jakby świat się jej odwdzięczał za wszystko co kiedyś odwaliła (a prawdę mówiąc, to w przeszłości sporo narobiła). Jednak zamiast dąsać się jak mała dziewczynka, wpadła na lepszy pomysł.
Z psotnym uśmiechem na twarzy podkradła się do mężczyzny, cały czas trzymając swoją sowę. Zanim on w ogóle się zorientował co się dzieje, Silver Wolf uniosła pluszaka prosto w jego twarz, aby mógł ją dokładnie obejrzeć. To spowodowało warknięcie z jego strony, wymachując przy okazji rękami aby odepchnąć pluszaka. Dziewczyna zaśmiała się przez to, z jaką desperacją próbował ochronić się przed atakującą go sową.
— Przestań.
— Nie.
Zamieszanie które wywołali przyciągnęło uwagę paru osób, ku przerażeniu Blade’a. Dziewczyna jednak nie zwróciła na to w ogóle uwagi, nadal trzymając pluszaka prosto przed jego twarzą. Ich mała bitwa została przerwana przez powiadomienie z telefonu mężczyzny. Zaciekawiona, pochyliła się aby zobaczyć o co chodzi, Blade jednak zabrał telefon z jej oczu, na co ona znowu westchnęła.
— Masz kija w dupie. — powiedziała, zaciskając usta aby powstrzymać irytację. Zdecydowanie wolała tę ciemnowłosą kobietę z okularami przeciwsłonecznymi. Ona przynajmniej znała się na żartach. — Kto to? — Silver Wolf jednak nie poddawała się łatwo. Cały czas szturchała go w bok, aż w końcu westchnął głośno. Pokazał jej ekran, na którym dostrzec mogła jego ciągłą rozmowę z kimś.
— To Kafka. Pyta się o ciebie. — Silver Wolf uniosła brew. To ta kobieta się nią w ogóle interesowała? Jej zainteresowanie w jego sprawy zniknęły tak samo szybko, jak jej początkowa ciekawość.
Ona ma mnie za dzieciaka czy co? prychnęła na samą myśl o tym.
Była jednak jeszcze jedna rzecz, która przykuła uwagę Silver Wolf. Gdzieś pośród wiadomości dostrzegła znajomą czerwień. Zmrużyła lekko oczy. Czy to było… serduszko? Od Kafki? Do Blade’a?!
Zanim jednak przetrawiła to co właśnie zobaczyła, Blade natychmiast zabrał telefon z jej oczu. Znowu uniosła jedną brew, to co się działo było podejrzane.
Coś jednak poczuła w sercu. Podświadomie się uśmiechnęła.
— Ech? Czyli wy…?
Nawet z jego całkowicie zasłoniętą twarzą przez maskę i okularami przeciwsłonecznymi była w stanie stwierdzić, jaką minę Blade robił.
— Dosyć. Nasza misja jest skończona. Chodźmy już. — szybkim ruchem ruszył do wyjścia, zostawiając dziewczynę w tyle próbującą go dogonić.
— Nie wierzę, wy naprawdę chodzicie ze sobą? Jak? Od kiedy? Nie wierzę, że jej naprawdę podoba się ktoś taki jak ty! Może to prawda co się mówi o przyciągających się przeciwieństwach?
Blade był zupełnie niewzruszony jej niekończącymi się pytaniami. Co za głośna dziewczyna, pomyślał. Mimo wszystko, nie przeszkadzało mu to. Mógłby nawet rzec, że brakowało mu takiej energii ze strony innych.
— Hej… Bladieee… — z pstryknięciem języka odwrócił się w stronę dziewczyny, która przyciskała swojego nowo zdobytego pluszaka do piersi. — Jestem głodna.
— No i?
— Chcę coś zjeść.
— No to zjedz.
Silver Wolf rzuciła mu tak ostre spojrzenie, że byłoby ono w stanie zrobić dziurę nawet w betonie. Nawet by się ucieszyła, gdyby to było możliwe, bo ten gość przed nią był naprawdę wkurzający.
— Nie mam kasy! — warknęła, będąc o krok od tupnięcia o ziemię, jak małe dziecko.
— Trzeba było nie wydawać wszystkiego na automat z pluszakami.
— Ale… No dobra… ale było warto…
Pokonana, spojrzała na swoją pluszową sowę, którą nadal mocno ściskała. Sówka miała cylinder z piórkiem zdobiącym go, krawat i pelerynę dłuższą niż jej białe ciało. Ta jakość była wręcz za dobra jak na automat z pluszakami. Jak mogła się temu oprzeć?
Znajome burczenie w brzuchu z głodu było tak głośne, że Silver Wolf była pewna, że Blade też je słyszał. Normalnie by ją to zawstydziło, jednak może tym razem to by się przydało i ten sztywniak przed nią by się ugiął i dał jej trochę kasy na jedzenie. No i tak, to podziałało.
Z cichym westchnieniem, zaczął grzebać w kieszeniach, a oczy Silver Wolf natychmiast się zaświeciły. Wyglądało na to, że jej smutne szczenięce spojrzenie zadziałało, znowu. Nie miała pojęcia, co ona takiego w sobie miało, że to spojrzenie działało na wszystkich.
Tłumiąc chichot, wyciągnęła rękę i wzięła od Blade’a pieniądze, starając się nie wyglądać na zbyt zadowoloną z samej siebie. Jego jednak to nawet nie obchodziło.
— Hmm, pomyślmy…. co by tu zjeść… jest tyle możliwości… — powiedziała, przeglądając kasę, jakby była scamerką która właśnie kogoś oszukała. — Blade, weź zasugeruj co bym mogła zjeść.
— Co, masz mnie za asystenta AI?
— To ty wiesz co to jest? A myślałam, że jesteś boomerem.
— Czym jest boomer?
— Pfff… nie wiem, ktoś kto robi booooom.
— Nie wybucham nigdy bez powodu.
— Ugh, co ja mam zjeść!?
Silver Wolf musiała przyznać, Blade czasem był śmieszny. Kluczowe słowo, czasem, bez względu na to czy był tego świadomy czy nie. Przez większość czasu był głównie bólem w dupie. Droczyła by się z nim nadal, ale dopiero co wygrała pluszaka z automatu i była głodna. Taka okazja powinna zostać świętowana dobrym jedzeniem, pomyślała.
Popcorn chicken?* Pizza? Frappuccino? Tyle wyborów i decyzji do podjęcia. Może mogłaby jedno zjeść teraz, a drugie wziąć do domu-
— Nie będziesz jadła fast foodów.
Odwróciła głowę w jego stronę. Skąd on w ogóle wiedział, o czym myślała?
— Nie, nie czytam ci w myślach, po prostu jesz to cały czas.
Dziewczyna była zdumiona. Jeśli on tak dalej będzie się zachowywać, to ona będzie się bać w ogóle myśleć przy nim.
— Kto mówił cokolwiek o fast foodzie? — zakaszlała, próbując ukryć swoje zdziwienie.
Z jeszcze cięższym westchnieniem niż poprzednim, popchnął ją do przodu, lekko klepiąc ją po plecach.
— Gdzieś za rogiem jest restauracja. Powinnaś zjeść coś porządnego. Takie jedzenie nie jest zdrowe dla ciebie.
Och, jak zwykle, kolejne komentarze o tym jak ona się odżywia, co lubi, dlaczego to nie jest dla niej dobre, bla bla bla. Myślała, że to Kafka była tym typem osoby, którą interesowały takie bzdety, ale okazywało się, że Blade był taki sam.
Szła z nim krok w krok, z niezadowoleniem. Pod jego ukrytą twarzą malowało się lekkie rozbawienie.
— Przecież to ty się mnie pytałaś co zjeść. Więc co to za zła mina?
— Tak, tak, oczywiście.
Nie chcąc tracić się w rozczarowaniu, skupiła się na osobie z którą pisał Blade. To zdecydowanie była emotka serduszka, która właśnie jej mignęła wśród wiadomości. Jej ciekawość zdobyła przewagę, między tą dwójką definitywnie coś się kręciło.
— Hej, Blade.
— Co?
— Czy ty i Kafka jesteście razem?
— Nie.
— To dlaczego ci wysyła tyle serduszek?
— Ona je wszystkim wysyła.
— Mi tylko wysyła jedno serduszko.
— Nie rozmyślaj nad tym.
— A może wy po prostu… jesteście już zaręczeni?! —Silver Wolf sapnęła głośno.
— Ona nie jest moją żoną. — Blade zmrużył oczy.
— A może to ty jesteś żoną?
— Co?
— Jajco! — zachichotała, zakrywając dłońmi uśmiech.
Nie chcąc już męczyć się z nią, Blade złapał ją za ramię i szybko zaciągnął do restauracji, podczas gdy Silver Wolf starała się stłumić śmiech.
— Hej, Bladie, chcę smażony ryż.
— Jasne.
— A ty na co masz ochotę?
— Na nic.
— Przestań się zachowywać jak gbur! Wiem że jesteś głodny. Założę się, że pewnie ślinka ci cieknie na samą myśl o jedzeniu. No dawaj, co byś zjadł?
— Nie sądziłem, że nadal będziesz tak energiczna będąc głodną.
— Bo ja muszę wiedzieć. Ja jestem spragniona wiedzy, Blade.
Zanim się w ogóle zorientowali, dotarli do restauracji. Przytulne i czyste miejsce w którym było niedużo osób, czyli tak jak obydwoje lubili.
— Usiądźmy koło okna!
Tym razem, to Silver Wolf chwyciła go za ramię i zaciągnęła tam gdzie chciała. Po paru minutach czekania, dostali swoje zamówienia. Świeży zapach smażonego ryżu sprawił, że była cała podekscytowana i niemal od razu zabrała się za jedzenie.
Podczas gdy Silver Wolf była zajęta zapychaniem brzucha, Blade dyskretnie skierował na nią telefon, aby zrobić jej zdjęcie, upewniając się wcześniej, że dźwięk jest wyciszony.
Zdjęcie srebrnowłosej dziewczyny jedzącej jej posiłek, nie zwracającej uwagi na nic innego. Obok niej na krześle można było dostrzec pluszową sowę. Mężczyzna lekko się uśmiechnął, nawet nie będąc tego świadomym.
Za jednym dotknięciem przycisku, wysłał zdjęcie Kafce.
Nowa rekrutka. Dobrze się bawiła.
