Actions

Work Header

To tylko papier

Summary:

Reki zazdrości Landze powodzenia wśród dziewcząt. Langa chce po prostu, żeby zostawiono go w spokoju.

Work Text:

Kiedy Langa otwiera drzwiczki od szafki, wylatuje z nich sterta zmiętych liścików. Koperty przewiązane kolorowymi kokardkami zakrywają jego sportowe buty na przebranie. Z ust Langi wydobywa się ciche westchnięcie. Niedelikatnie zgarnia koperty na bok, aby pochwycić to, po co tutaj przyszedł. Trzymając w dłoniach parę butów, drży, gdy za jego plecami pojawia się Reki.

-Ahhh stary, nawet nie wiesz, jak bardzo ci zazdroszczę! Też chciałbym mieć tyle wielbicielek!

-Nie chciałbyś – Langa mówi pod nosem. -Dziewczyny to same problemy.

-Co dla jednych jest problemem, dla innych może stać się okazją.

Langa trzaska drzwiczkami, a następnie odsuwa się od szafki. Spogląda na Rekiego pokrótce, po czym wyrusza w stronę sali gimnastycznej. Reki szybko podąża w jego ślady. Skacze na niego od tyłu i obejmuje jednym ramieniem. Na policzkach Langi wykwita lekki rumieniec. Reki zdecydowanie nie wie, czym jest przestrzeń osobista. Wszędzie jest go pełno; zawsze dziko gestykuluje, uśmiecha się szeroko i czochra rękami swoje czerwone włosy. Nie wstydzi się kontaktu fizycznego; ich nogi często stykają się pod stołem, kiedy Reki pracuje nad nową deską albo odrabia zadanie domowe, dłonie muskają, gdy idą obok siebie. Dla Rekiego dotyk jest czymś zupełnie naturalnym, w przeciwieństwie do Langi.

-Chciałbyś dostać liścik miłosny? – pyta Langa, przestępując przez próg szatni.

-No oczywiście, że tak! Zresztą kto by nie chciał?

-Myślę, że znalazłyby się takie osoby.

Reki wzrusza ramionami, po czym siada na ławce i zaczyna się przebierać. Langa spuszcza wzrok na podłogę i sam zdejmuje swoją koszulkę.

-Niedługo walentynki, więc może akurat coś dostaniesz.

-Obyś miał rację – odpowiada Reki z uśmiechem na ustach. -Ahh, nie mogę się doczekać!

Langa w zamyśleniu przekłada biały T-shirt przez głowę. To, że Reki chce mieć dziewczynę, jest całkowicie naturalne. W końcu większość chłopców w ich wieku, ma w głowie jedynie płeć przeciwną. Co prawda Langa nie należy do jednych z nich. Preferuje bycie samotnym. A tak przynajmniej myślał, dopóki nie poznał Rekiego. Dzięki niemu zrozumiał, że ma nieco inne zainteresowania. Długie włosy i spódniczki przed kolana nie są w jego typie. Raczej woli czerwone loki przewiązane bandaną i mięśnie ukryte pod żółtą oversize'ową bluzą. Tak, to zdecydowanie zalicza się w jego gusta.

Nagle Langa gwałtownie kręci głową. Nie powinienem o tym myśleć, nie kiedy Reki stoi tuż obok. Lekko speszony wciąga spodnie na nogi i zakłada buty.

-Wszystko git, stary? – Reki szturcha go ramieniem. -Jesteś strasznie blady.

-Wydaje ci się.

-No nie wiem.

Reki nie wygląda na przekonanego, ale nic więcej nie dodaje. Langa jest mu za to wdzięczny. Jeszcze chwila a palnąłby coś naprawdę głupiego. Na salkę z WF-u, gdzie czeka na nich nauczyciel, udają się w milczeniu. Dziś mają grać w siatkówkę. Langa bacznie obserwuje jak Reki wyskakuje po piłkę i wbija ją w podłogę. Zwilża usta językiem, przełyka gulę w gardle. Ten widok jest naprawdę niebezpieczny dla jego serca.

-Skup się na grze, Langa! – woła jeden z chłopaków, kiedy Langa omal nie dostaje piłką w czoło. Reki patrzy na niego z politowaniem. Jego oczy mówią coś w stylu: „A nie mówiłem?”. Langa ma ochotę zapaść się pod ziemię.

***
To nie tak, że Langa nie życzy Rekiemu wszystkiego co najlepsze. Po prostu nie chce patrzeć, jak jego najlepszy przyjaciel i przy okazji obiekt westchnień znajduje szczęście w ramionach kogoś nieznajomego. Reki powinien być z kimś godnym zaufania, z kimś, kto by się nim odpowiednio zaopiekował. Nastolatka, która prosi go, aby przyszedł za budynek gospodarczy, nie jest typem dziewczyny, której Langa powierzyłaby Rekiego. Nie zna jej, to prawda. Jest nastawiony wrogo od samego początku, nie można temu zaprzeczyć. Sama myśl, że Reki spędzałby cały swój wolny czas z kimś innym niż on, napełnia go smutkiem i czymś na kształt zazdrości. Budzi to w nim poczucie zaborczości – w końcu to on znalazł Rekiego jako pierwszy.

Dlatego, kiedy śledzi oczami jak Reki odchodzi, machając mu radośnie na pożegnanie, coś w nim pęka. Zaciska ręce w pięści, próbuje opanować łzy, które cisną mu się do oczu. W rękach ściska list, który miał wrzucić do szafki Rekiego. Wrzuciłby go, gdyby nie fakt, że ktoś go uprzedził. Teraz było już za późno. Poza tym był głupi, myśląc, że Reki byłby nim w jakikolwiek sposób zainteresowany. Przecież chłopak nigdy nie dał mu żadnego znaku, że lubi chłopaków. Zawsze wzdychał jedynie do dziewczyn. Langa powinien był to przewidzieć. W jakimś stopniu wiedział, że Reki nigdy nie będzie jego. Mimo wszystko łudził się, że będzie inaczej. Ale jak to mówią nadzieja matką głupich, huh?
List mnie mu się w dłoniach. Koperta, w którą był owinięty, jest prawie całkowicie podarta. Langa zgrzyta zębami i wyrzuca list do najbliższego kosza na śmieci, po czym opuszcza teren szkoły. Wskakuje na deskorolkę i jedzie w kierunku skateparku.

Niebo mieni się kolorami pomarańczy i różu. Po skateparku pałęta się parę dzieciaków z hulajnogami i rowerami. Niektórych z nich Langa rozpoznaje ze szkoły. Z westchnięciem siada na krawędzi rampy i wpatruje się w powoli znikające za horyzontem słońce. Nagle jego uszu dociera znajomy głos.

-Czemu siedzisz tutaj całkiem sam?

Langa wlepia wzrok w Rekiego. Jego włosy rozwiewa lekki wietrzyk, a policzki mają zdrowy różowy kolor.

-Nie jesteś ze swoją nową dziewczyną? – odpowiada wymijająco.

Twarz Rekiego przygasa. Chłopak chowa ręce do kieszeni bluzy i przygryza wargę zębami. Wygląda jakby bił się z myślami, zastanawiał. Kiedy w końcu postanawia się odezwać, jego głos jest zszargany.

-Pytała o ciebie.

Oh.

Langa podnosi się na równe nogi.

-Reki, tak mi przykro.

-Przestań – błaga. -Nie potrzebuję twojego współczucia.

Langa czym prędzej zeskakuje z rampy. Łapie dłonie Rekiego we swoje i mocno je ściska. Nie może zignorować tego, że oczy chłopaka się zeszkliły. Podnosi jedną dłoń i ociera nią jego policzek. Reki drży pod wpływem jego dotyku.

-Czemu nikt mnie nie chce? – pyta, ciągnąc nosem. -Zawsze tylko Langa to, Langa tamto. Mam tego dość!

-Reki… – serce Langi łamie się na tysiąc kawałków. -To nieprawda.

-Łatwo ci się mówi. Mógłbyś mieć każdą. Nawet nie wiesz jak chujowo się czuję, zawsze stojąc w twoim cieniu!

-Reki, przerabialiśmy już to. Nie jesteś ode mnie w żaden sposób gorszy, rozumiesz?

Reki kręci głową, a jego policzki znów smagają łzy. Ma atak paniki, nic z czym Langa nie miałby już do czynienia. Samemu kilka razy już przez to przechodził.

-Oddychaj. Wdech, wydech.

Langa żałuje, że nie może mu powiedzieć tego, jak bardzo go kocha. Podczas gdy Reki się obwinia, a jego poczucie własnej wartości znów cierpi, Langa uwielbia w nim wszystko, czego chłopak tak bardzo w sobie nienawidzi. Jego piegi, uśmiech, niezdarność, poczucie humoru. Wszystkie pieprzyki, blizny zdobyte podczas jeżdżenia na desce, lekki meszek na brodzie i policzkach. Gdyby tylko mógł wyrazić co do niego czuje… Reki na pewno mógłby poczuć się lepiej.

-Już dobrze – Langa wtapia dłoń w jego czerwone włosy i delikatnie głaszcze go po głowie. -Wszystko jest w porządku. Jestem tu z tobą.

-Przepraszam.

-Nie masz za co przepraszać – mówi. -Chodź tu.

Langa przyciąga go do siebie i ciasno obejmuje. Ignoruje zniesmaczone spojrzenia przechodnich i po prostu trwa ku jego boku. Jeśli właśnie tego potrzebuje Reki, Langa mu to zapewni.

-Wiesz, że jesteś moją ulubioną osobą, co nie?

-Mówisz tak tylko, żeby mnie pocieszyć.

-Nieprawda.

Chwila ciszy. Reki się nie odzywa. Langa już chce coś powiedzieć, kiedy dociera go stłumiony głos.

-Ty moją też.

-Co? – brwi Langi wędrują do góry.

-Nie każ mi tego mówić na głos.

-Chcę to usłyszeć.

Chichot wymyka się spomiędzy jego ust. Reki odsuwa się na długość ręki i patrząc Landze prosto w oczy, mówi:

-Ty też jesteś moją ulubioną osobą, Langa – uśmiecha się przez łzy. -Tylko nie pozwól, żeby uderzyło ci to do głowy.

I jeśli Langa ma być szczery, to tyle na razie mu wystarcza. Byle tylko mógł być blisko niego i wspierać go jak może. W końcu nie można wymagać od życie zbyt wiele, racja?