Work Text:
Członkowie Dunwich dolls przygotowywali się do kolejnej próby, kiedy nagle do sali wszedł Azathoth (oczywiście w ciele Bobiego). Był pobity (z czego najbardziej widocznym dowodem było podbite oko), ale mimo to szeroko się uśmiechał. Wszyscy na niego patrzyli z pewnym zaciekawienie. Było widać że mają wiele pytań.
-Umm... Co ci się stało?- spytała nieśmiało Marly
-Nieuwieżycie co mi się dzisiaj przydarzyło!- Powiedział energicznie Azathot, trochę tak jakby nawet nie usłyszał pytania- Gdy spacerowałem sobie ulicą, zauważyłem takie fascynujące miejsce w którym mnie jeszcze nigdy nie było. Chyba nazywoło się ,,bar"? Mniejsza z tym. Ciekawsze było to co się w nim działo- Wszyscy słuchają go z zaciekawieniem, wiedząc że szykuje się niezła historia- Otóż odrazu jak wszedłem do środka zaczepił mnie jakiś mężczyzna i chyba próbował użyć na mnie tego słynnego podrywu, nie wiem, wciąż się gubię w tych luckich nazwach i zachowaniach. Ale wracając, ja też próbuję tego podrywu tak dla zabawy i chyba zadziałał, bo ten koleś w pewnym momencie pocałował mnie. Ja nie dokońca wiedziałem o co mu chodzi, ale chcąc kontynuować tą zabawę też spróbowałem go pocałować... Tylko że mi nie wyszło i go ugryzłem... Dość mocno
W tym momencie wszyscy ledwo co powstrzymywali śmiech. Najlepiej radziła sobie z tym Marly która tylko się uśmiechała zasłaniając usta dłonią i odwracając wzrok (według Calypso było to naprawdę urocze). Najgorzej radzili sobie z tym Simon i Adil którzy dość głośno parskneli śmiechem (choć z całych sił próbowali go powstrzymać).
- Jakim kurwa cudem ty go ugryzłeś?!- spytał Simon próbując zrozumieć co tam się odjebało
- Słuchaj, pierwszy raz kogoś całowałem! To nie jest takie proste jak wam się może wydawać!- próbował się bronić Azathot- Ale wracając do historii, bo to jeszcze nie koniec...
-Już się boję- szepnęła jakby do siebie Adil
-... Otóż to ugryzienie bardzo go wkurzyło, odepchnął mnie i zaczął coś krzyczeć... Więc rzuciłem w niego krzesłem..
W tym momencie Simon i Adil wybuchli śmiechem. Xander i Calypso też się już przed tym nie powstrzymywali. Jedynie Marly była dość spokojna, ponieważ w głębi duszy współczuła temu chłopakowi.
-Czemu rzuciłeś w niego krzesłem?!- spytał Simon
-Sam mnie uczyłeś jak ważna jest samoobrona!
-Wsumie racja, ale czemu tak agresywnie?!
-Pewnie tej agresji też ty go nauczyłeś- Wtrącił Xander między śmiechem
-Zamknij się!- Odparł mu szybko Simon
-Tak z ciekawości, co się stało dalej?- Calypso zwrócił się do Azathot'a
-Fajnie że pytasz, otóż wywiązała się mała bijatyka, w wyniku której trochę ucierpiałem- Cicho wzdycha- Wciąż trochę ciężko mi się przyzwyczaić do tego jak delikatne jest ludzkie ciało, ale poza tym nie narzekam. Podsumowując opowieść, finalnie uciekłem z tamtąd i chciałem podpalić to miejsce, ale nie miałem do tego odpowiednich rzeczy, więc przyszedłem po nie tutaj... Więc czy macie może przy sobie jakąś benzynę i zapałki?
-Ja mam zapałki, ale z benzyną może być ciężko...
-Nie!- Przerwała jej szybko Marly- Azathot, proszę nie podpalaj niczego i na przyszłość nie zaczynaj bójek, a ty Adil nie pomagaj mu w tym
-Ale dlaczego? Ja tam się świetnie bawiłem i nauczyłem się paru nowych rzeczy o świecie- Odparł uśmiechnięty (i trochę zawiedziony tym że nie podpali baru) Azathot
-Powinieneś się chyba uczyć bezpieczniejszych rzeczy z bezpieczniejszych źródeł- Stwierdziła Marly, a Calypso ją w tym poparła
