Work Text:
Akt I
Pochmurna noc; opuszczona katedra.
NIEWIASTA Z RAJU;
Niewiasto, niewiasto!
W jakie strony gonisz o tej późnej porze,
gdy o twe ciało cały czas się troszczę.
Niewiasta z raju goni za niewiastą z ziemi jałowej po schodach katedry, gdy nagle niewiasta z ziemi jałowej odwraca swą twarz.
Okiennice uderzają o siebie w żałosnym pogłosie strachu.
NIEWIASTA Z ZIEMI JAŁOWEJ;
Ja nie mogę!
Toż nie me strony.
Nie me swawole.
Nie dla mnie te wazony.
Nie te wagony złotem okraszone.
NIEWIASTA Z RAJU;
Pozwól mi, najdroższa,
Po wiośnie cię pokochać.
Na wrzosowiskach cię odwiedzić i nareszcie cię pogrzebać.
Bądź w sprzeczności niezłej, przyrzekając, iż nie wierzysz,
Iż nie tracisz, bo się tylko w
Tym zatracisz.
A na wiosnę już całkowicie zdrowie tu utracisz.
Niewiasta z ziemi jałowej ociera łzy, białe płatki śniegu na jej czole zmieszały się z jej rozemocjonowaną twarzyczką.
NIEWIASTA Z ZIEMI JAŁOWEJ;
Nie przepadnę, nie utracę, wyruszę choćby mi rozkażesz.
Choćby tego dziś zapragniesz.
Ja wysłucham twe żałości, twe głupie niespełnione miłości.
Czy ty ból mój dostrzeżesz?
Sama nie wiem.
Czy tak pragnę?
Słów mi na to nie potrzeba.
Gdyż ja sama nie wiem.
Nie wiem nic, kukiełką ludu ja wieczystą.
Lepiej poczynię, gdy przestanę.
Gdy po raz pierwszy się oddalę, gdy ty również mnie zostawisz.
Po wiośnie, może wcześniej.
Gdy skowronek nas odwiedzi.
Gdy dorosnę na jesienne liście.
Gdy na zimę wreszcie coś wymyślę.
I odejdę, jak mówiłam.
W piaski czasu się rozmarzę.
Ty zostaniesz.
Ród i ciało mi podtrzymasz.
NIEWIASTA Z RAJU;
Zostaw życie, aby nowe grody posmakować.
Nowe góry i jeziora, pełne rosy na twe powieki gotowe.
Na twój zachwyt nieograniczony.
Na nasze szosy wspólnie wyznaczone.
Na twe słowa pełne wdzięku, w korze wyryte, w strumieniu zostawione.
Stare życie zostawione, do pokochania zostanie jedynie to nowe.
NIEWIASTA Z ZIEMI JAŁOWEJ;
Ty lisico, zdrajco magów, nie niewiastą tyś została.
Matki trumnę mi zagradzasz.
Ja po wieczność u jej boku -
Nigdzie indziej mi nie ochota.
Mówiłam, że wyruszę, ale sama, bez kompana.
NIEWIASTA Z RAJU;
Kanarkiem tyś dla mej obłudy.
Dla mej winy i usługi.
Służyć tyś mi mogła.
Na niewiastę również nie wyrosłaś.
Powiedz tylko, moja droga,
Że nie kochasz, nie całujesz.
Ja przeżyję,
Trumnę sobie wybuduję,
Tunel w glebie mi podarowanej.
Usnę, aby me łzy ustały.
Potem minę cię o wieki, wreszcie pójdę.
Odejdę.
NIEWIASTA Z ZIEMI JAŁOWEJ;
W łańcuch srebrny noce mi zaopatruj.
Kłódkę trzymaj bez dostatku.
Zostanę tu.
Tylko jeśli me serce skosztujesz, ziarnka nie zmarnujesz.
Przecież tu się nikt nie zorientuje.
Hm, cóż ja myślę.
Tu jeszcze niewiasty nieprzejrzyste.
Brudne one i kłamliwe.
Damy, panny młode.
One tylko kłamstwem rozprawione.
Niewiasty z grodu mego niewyparte.
Cóż, ja tak tylko ci powiadam.
Czyżby prawdą były szepty.
I te szmery w rzeczce.
Szczęśliwa tylko w moim grodzie, świata nie posmakowałam.
Suknie i mankiety.
Na co mi te gorzkie rzeczy.
NIEWIASTA Z RAJU;
Tuż to sprzeczność, droga pani.
Tu byt człowieka
Na trumnę skazany.
A tam ogród jego już się mnoży,
Dwoi, troi i zalążka nie zabroni.
Ja wiem, gdyż to dla panienki.
Gorzkie, a potem słodkie.
Gorzkie dłużej, słodkie krócej.
Choć nieprawdę to omawia.
Ja powiadam, prawdę ci ogłaszam.
Ja w miłości twej bezradna.
NIEWIASTA Z ZIEMI JAŁOWEJ
Ogród ten jest zakazany, nie dla nas, ci powiadam.
NIEWIASTA Z RAJU;
Wolności nie poznałaś,
To dlaczego się tu wypowiadasz?
NIEWIASTA Z ZIEMI JAŁOWEJ;
Ja słyszałam i widziałam.
Ach, stryczek, oniemiałam.
Dźwięk to nie bezkarny.
On ciężko osądzany.
NIEWIASTA Z RAJU;
Z tobą to i stryczek, pustka i biedota.
Tylko móc cię namalować
I twe wargi ucałować.
Sztylet ci zdobędę złoty,
Położę go wśród pola grody,
Pośród piersi twych cukrowych,
Bez nagości, bez mej dogodności.
Bez władców i bez królów.
Bez zakazów i rozkazów.
Bez dusznego testamentu.
I chociażby i bez szmerów.
Z braku cukrów i dramatów,
Z tęskna za śmiałością królewskiego błazna.
Odejdziesz, zanim tam dojdziemy.
Wtedy mnie opuścisz i chociażby pisku nie wypuścisz.
Ach, płakać będę nieprzerwanie, aż mnie nowe słońce nie zabawi.
Z tego żalu, prosto serca, ku tobie zajęczę:
Jakie gwiazdy mam nazbierać, abyś miłość mogła mą doceniać?
NIEWIASTA Z ZIEMI JAŁOWEJ;
Żadnych listów, dokumentów,
Żadnych spisów twej pamięci,
Gdyż od ciebie, moja droga, na złoto mi nie ochota.
Ja miłości twej niewarta.
A ty taka staranna.
Taka piękna i dojrzała.
Gwiazdy zostaw w bożym miejscu.
One mego rodu tutaj strzegą.
Choć nie nas, odłamek losu.
My najgorsi, tak stwierdzono.
Radą jest ucieczka moja, bez ciebie, moja droga.
NIEWIASTA Z RAJU;
Nie uciekaj, mej radości,
Mój powiewu bryzy i posmaku miłości.
Spijam twe żałości w świetle rosy.
W pałacyku twoim, moim,
Na wiosnę czekającym.
Stojącym tam na wzgórzu,
Tam właśnie, moja droga.
Tam maliny i jagody dla ciebie już chowam.
NIEWIASTA Z ZIEMI JAŁOWEJ;
Chowaj, chowaj, moja droga.
Zgniją, w popiół się zamienią.
Dla ptactwa ja je pozostawię,
Nie dla mego samolubstwa.
Dla przekupstwa, może z samolubstwa.
Dla sędziów ptasich -
Oni zachłanni na me kłamstwa.
Na me oszustwa duże, małe, wszystko, co tylko sobie wyobrażę.
NIEWIASTA Z RAJU;
A gdy daktyle ci ususzę, nigdy mnie już nie opuścisz.
Gdy ci łóżko zaścielę, obok mnie zaśniesz, wpuszczę kilka wdechów chłodnego powiewu. Do snu ci zaśpiewam, twe ciało rankiem obmyję, do stołu twe ciało posadzę.
NIEWIASTA Z ZIEMI JAŁOWEJ;
To za mało, aby przeżyć
Miłości w chleb ci nie zamienię.
Grzech w miłości ci nie grzeję.
Tuż to Diabłem ci szykuje -
Ja mu tylko asystuję.
NIEWIASTA Z RAJU;
Ja, ty.
Co za Diabeł?
Niewiasta z niewiastą.
Co za strata ludzka.
Ty stworzeniem mi nieludzkim.
Może pojmę cię na wiosnę, gdy
to wszystko do mnie dotrze.
Może mi zagadką boską, może zgubą i rozpustą.
NIEWIASTA Z ZIEMI JAŁOWEJ;
Nie na pyłki i te troski.
Smutki, łzy i twe żałości.
Ja na wszystkie twe miłości.
Na wszystkie twe nieścisłości.
NIEWIASTA Z RAJU;
Ja ci Diabłem, tyś mi życiem.
Życie Diabłem mi dotrzymuj.
Akt II
Scena z balkonu niewiasty z ziemi jałowej.
NIEWIASTA Z RAJU;
Niewiasto, błoga mi niewiasto.
Wyjrzyj przez blade okienko, aby swe piękno okiełznać.
Na mych oczach, co za pokaz, co za łzy - właśnie na nie mi ochota.
Na twe usta koralowe, policzki, co jagodą ubrudzone. Na warkocze złotą nicią zaplecione - w me dłonie już tyle razy złożone.
Ach, twe dłonie pudrem z pereł przyprószone. Z kuleczek młodych życiodajnych, więcej niż z całego mego ciała.
Twe oczęta tak zmartwione. A to czym, moja droga? Pragnę znać twe nocne mary.
NIEWIASTA Z ZIEMI JAŁOWEJ;
Co za duch, co za powiew chłodnej bryzy, jaki wdech, jakie boskie myśli do mnie cię tu przyprowadziły?
NIEWIASTA Z RAJU;
Żadna dusza, żadna zmora, to prawdziwe, moja droga.
Tylko me pragnienie zwykłe - ludzkie i okrutne.
NIEWIASTA Z ZIEMI JAŁOWEJ;
Mi okrutniejsze, mi nieludzkie.
Matka do mych drzwi co godzinę puka. Krąży ona zniewolona, wiecznie przygnębiona.
Jak mam ją pocieszyć, otulić w opiece, gdy mój ojciec głos swój zdziera za groby wszystkich bożych dzieci.
Wszystkie lasy w kępie liści.
Wszystkie wilki, dzikie pola i wiązki ciemnego morza.
Co za wojna, pojedynek życia, a ja za baldachimem, wstydliwa, stąpam.
A to na dni ile?
Tygodnie jeszcze?
Czy to już koniec?
Zabierz mi te wszystkie rzeczy!
Wszystkie, ja ci rozkazuję, ty mnie wysłuchasz.
Schowaj w butle skamieniałe me żałości.
Ja mówiłam, ja głupotą się stroję, ty mi mądrością w lawinie zaświecisz.
Choćby i w dzień ostateczny, tylko ty mnie oświecisz.
NIEWIASTA Z RAJU;
Jeden za druhnę, dwa za parę młodą.
W oczy wybranej składam konwalie alabastrowe.
Rzymskie ognie bogów zwyciężonych - pochodnie krwią ozdobione, błękitem nieba rannego przystrojone.
Złote pola i złotym źdźbłem ma panna okryta.
Raj za jej serce chwyta.
Nagą żoną i również nagimi strunami trzymana, w objęciach palm i słodkich kasztanów.
Dla nieszczęsnych kochanków nuty się wylewają, dopóki klawisze wszystkie nie powypadają.
Dopóki gad swego języka z bluszczu nie wystawi, o swą nagość przestaniemy się obawiać. Wstyd to żaden, gdy cnoty my nie warci.
Na listki laurowe zbyt marni, na pokarmy ofiarne zbyt zuchwali.
Słowa na polach makiem zasiane, przez ptactwo nie będą w popiół rozgrzebane, nie z korzeniami wyrwane.
One dla silnych plonów przewidziane.
Żadnych trosk i żadnych myśli.
Tylko drzewo w mej miłości czystej.
NIEWIASTA Z ZIEMI JAŁOWEJ;
Już schodzę, w obcasach ostatni raz zadzwonię i to będzie koniec.
Z tobą początek nowy.
Niewiasta z ziemi jałowej znika za krwistym kawałkiem jedwabiu;
Schody nigdy nie witają jej obcasów.
