Actions

Work Header

Rating:
Archive Warning:
Category:
Fandom:
Relationship:
Characters:
Additional Tags:
Language:
Polski
Stats:
Published:
2024-05-21
Words:
401
Chapters:
1/1
Kudos:
3
Hits:
22

Załamanie nerwowe, dzwoń po pogotowie

Summary:

Dymitri Dobrygin nie bał się niczego. A przynajmniej tak myślał jego bratanek. Natomiast rzeczywistość miała się trochę inaczej.

 

(Nagłe wyłączenie światła triggeruje Dymitriemu flashbacki i atak paniki, mały Nikodem go uspokaja, that’s it, that’s the fic)

Notes:

Opublikowałam coś, co (szok i niedowierzanie) nie jest pornolem. Należy natomiast do tej samej kategorii co Solitary, czyli „ten czarny charakter to moje biedne, straumatyzowane bubu, które zasługuje na wszystko, co najlepsze”.

Tytuł z piosenki Marii Peszek „Nie ogarniam”.

Work Text:

Był brzydki listopadowy wieczór. Nikodem siedział w salonie i oglądał kreskówki, a Dymitri ślęczał nad tłumaczeniem jakiegoś tekstu po starocerkiewnosłowiańsku. Normalny piątkowy wieczór. Przynajmniej do momentu, w którym zgasło światło.

Dymitri o mało nie spadł z krzesła. Miał wrażenie, że kręci mu się w głowie, a na szyi zaciska się pętla. Podciągnął nogi pod brodę i objął głowę ramionami. Ciężko mu było oddychać. Czuł, że się dusi. Robiło mu się słabo.

— Wujku? Wujku Dymitri?

Dziecięcy głosik przedarł się przez mgłę, którą wypełniona była głowa Dobrygina.

— Nikodem…?

— Wszystko w porządku, wujku?

Nie był w stanie wydobyć z zaciśniętego gardła jakiegokolwiek odgłosu. Może oprócz koszmarnego charkotu. To trochę zaniepokoiło Nikodema.

— Już dobrze. — Dwie ciepłe rączki dotknęły ramion Dymitriego. — To tylko brak światła. Pewnie jakaś awaria.

— T-tak…

Nie zabrzmiało to zbyt pewnie. A Nikodem głupi nie był.

— Na pewno dobrze się czujesz?

Dymitri wezwał wszystkie siły, żeby nadać swojemu głosowi mocniejsze brzmienie.

— Po prostu zrobiło mi się trochę słabo. To wszystko.

— Postaraj się głęboko oddychać — poradził chłopczyk. — I pomyśl o pizzy z podwójnym serem.

Ta druga rada była tak absurdalna, że Dymitri na chwilę zapomniał o panice.

— Pizzy z podwójnym serem?

— Mhm. No bo tata zawsze mówił, że jak komuś się zrobi tak słabo, to trzeba głęboko oddychać i spróbować pomyśleć o czymś przyjemnym. Pizza z podwójnym serem jest przyjemna, nie?

— Tak, młody, masz rację…

Dymitri starał się wyrównać oddech i myśleć o tej nieszczęsnej pizzy. Wdech, wydech. Wdech, wydech. Pepperoni z podwójnym serem. Wdech, wydech.

— Wdech przez usta… przytrzymać… wypuścić przez nos — poradził mały. — I jeszcze raz. Dobrze nam idzie.

Dymitri uśmiechnął się blado.

— Może chcesz posłuchać muzyki?

— Dobry pomysł…

— Zaraz wrócę!

Chłopak pobiegł z powrotem do salonu i po chwili wrócił. Ciepła rączka wsunęła w dłoń Dymitriego słuchawkę na cienkim kabelku. Ręce starszego Dobrygina latały jak w ataku febry, ale w końcu udało mu się umieścić słuchawkę w uchu. Nikodem pewnie założył drugą.

Światło wyświetlacza budzącej się do życia MP3-ki oświetliło radosną buzię chłopca. Klik.

Lobet den Herrn

Lobet den Herrn

Dymitri uśmiechnął się, słysząc wokal Attili Dorna. Młody miał dobry gust, jeśli chodziło o muzykę.

— Łi teeeejk de czeeercz baj stoooooooorm!!! — ryczał Nikodem, rzucając głową jak metalowi muzycy.

Nie sposób było się nie uśmiechnąć, patrząc na niego. Dymitri czuł, że jego zaciśnięte boleśnie ciało powoli się rozluźnia. Nie miał już wrażenia, że za chwilę się udusi. W lewym uchu śpiewał mu Powerwolf. Wspomnienia betonowych ścian piwnicy odpływały. Wszystko było w porządku.