Work Text:
Plaża była pusta. Żadnych dzieci budujących zamki. Żadnych nudystów czy pijanych nastolatków. Tylko ich czwórka i od czasu do czasu mewa przelatująca gdzieś nad nimi. Jeszcze chwile temu można było usłyszeć pojedyńcze echa imprezy organizowanej w ośrodku, teraz zastąpiły je szumy fal i skrzek ptaków.
Szli już jakiś czas, a jedyna rozmowa dotyczyła wygranego meczu i była zdawkowa. Cisza, która zapadła bynajmniej nie była tą komfortową, otulającą jak koc i zastępującą wszystkie słowa. Milczenie ciągnące się za nimi było lekko mówiąc przytłaczające, zupełnie nie pasujące do tej letniej nocy. Wydawało się, że jedyną osobą niezaprzątającą sobie tym głowy pozostawał Borys - chłopiec biegł przed nimi goniąc mewy, co jakiś czas sprawdzając czy nadal za nim idą.
Niko jak bardzo by chciał, tak nie mógł się przełamać aby pierwszy zabrać głos. Zdał sobie przed chwilą sprawę, że tak naprawdę nie ma pojęcia o chłopaku idącym obok niego. Znał go przez niecały miesiąc, pomimo tego postanowił postawić wszystko na jedną kartę. Nie, wróć, to jego serce postanowiło postawić wszystko na jedną kartę i to go przerażało. Przecież o wiele łatwiejszym i logiczniejszym byłoby kochanie Leny; znali się od zawsze, wiedzieli o sobie praktycznie wszystko, a jednak właśnie to skreślało jakąkolwiek możliwość bycia ze sobą w sensie romantycznym. Byli zbyt blisko, parzyliby siebie nawzajem.
Chłopak spojrzał na Igora i mimowolnie przypomniał sobie jaką imtymność dzielili już od pierwszego nagrania nad morzem, potem w tej znacznie bardziej namiętnej scenie, o którą pokłócił się z Leną. Ktoś mógłby powiedzieć że Niko zmienił się w beznadziejnego romantyka ale jeżeli miałby tylko raz w życiu zaufać obiektywowi kamery to właśnie w kwestii relacji z Igorem. To było coś wykraczającego poza fizyczne granice pożądania i przyjemności, chłopak nie chciał nazywać tego miłością, było zbyt wcześnie ale jeżeli miałby wybór to chciał aby właśnie tym zakończyła się historia ich dwójki. Z zamyślenia wyrwał go głos należący do Borysa.
- Mamo, mamo! Szybko, zobacz to!
- Już do ciebie idę! - kobieta odwróciła się do dwójki nastolatków. - Możecie już wracać, dogonimy was za chwilę.
Powiedziawszy to skierowała się w strone młodszego syna stojącego parę metrów dalej. Zostali sami.
Dasz radę, pamiętaj co mówiła Lena.
Spojrzał kątem oka w stronę drugiego chłopaka w momencie kiedy ten odwrócił się w jego stronę.
Nie spierdol tego.
- Ja-
- Niko.
Po raz kolejny zapadła cisza. Napięty uśmiech zawitał na twarzy Igora.
- Mogę zacząć? Bo jak nie teraz to za cholere nie wiem kiedy.
Niko w odpowiedzi skinął głową. Szczerze uważał, że to na nim będzie spoczywał obowiązek rozpoczęcia tej rozmowy, więc to nawet lepiej. Pomimo swojego chwilowego zwątpienia nadal był gotów na pracę, która czekała ich dwójkę. Wyższy chłopak jeszcze chwilę stał w milczeniu, patrząc gdzieś za Niko po czym przemówił:
- Wiesz co właśnie się między nami odpierdala? Co może się wydarzyć? Będziemy się spotykać do końca wakacji a potem? Chyba że chcesz to pozostawić jako wakacyjny romans, tak chyba będzie najlepiej.
Gdzieś przy ostatnim zdaniu chłopak odwrócił głowę. Niko był w szkou, to chyba oczywiste. Mniej oczywiste, a jednak przewidywalne były wątpliwości Igora. Szczerze powiedziawszy wcześniej tego wieczoru, podczas rozmowy z Leną poruszony został ten temat. Niko podświadomie wiedział co ma odpowiedzieć ale przerażenie w oczach drugiego chłopaka mówiło, że żadna racjonalna odpowiedź nic nie da. Jedyne co mógł zrobić to sięgnąć do krótko ogolonej głowy Igora i przyciągnąć ją do swojego ramienia. Był gotowy na opór ze strony drugiego, a jednak stali właśnie we dwoje, na praktycznie pustej plaży jakby byli do tego stworzeni.
- Powiedz, czy tego właśnie chcesz? Żeby to był tylko wakacyjny romans? - w odpowiedzi Niko poczuł, że chłopak kiwa głową w zaprzeczeniu. - Boję się wielu rzeczy. Boję się tego, co zrozumiałem, tego, co zrobiłem i tego, co może się stać. A najbardziej ze wszystkiego boję się odrzucić to co już mam i wyjechać stąd jak gdyby nic się nie stało i nigdy więcej nie czuć się tak jak przez ostatnie tygodnie z tobą. Kręcenie tego filmu na egzamin Leny zaprowadziło mnie do zupełnie nowej rzeczywistości której, czy chcesz, czy nie, jesteś częścią.
Po tym monologu głowa zniknęła z ramienia Niko. Po jednym spojrzeniu można było stwierdzić, że drugi chłopak się uspokoił. Ba! Nawet na jego twarzy zagościł niepewny uśmiech, który nie potrwał długo.
-Na egzamin Leny, a co z twoim?
- Wytłumaczę ci to wszystko po drodze, ok?
W odpowiedzi Igor ruszył w powrotnym kierunku, a w ślad za nim ruszył Niko. Gdzieś pomiędzy mówieniem o sytuacji z rodzicami, a historią o wypadku na szosie ich dłonie same odnalazły siebie. Po krótkim, ale za to szczegółowym opisie meczu szli już ze wspólnie splecionymi palcami. Kiedy doszli przed bramę ośrodka szumy fal zagłuszył jakiś klubowy hit prawdopodobnie dobiegający z boiska. Stykające się dłonie pozostały w niedalekiej przeszłości, aby mogły spotkać się kolejnym razem w przyszłości. Właśnie wtedy mama Igora napisała mu wiadomość mówiącą, że poszli już w stronę hostelu, więc mają się nie martwić. Skierowali się w stronę hałasów i mimowolnie Niko przypomniał sobie imprezę urodzinową, to jak się skończyła, w sumie ostatnią rzeczą jaką zapamiętał był samochód...
Cholera. Przecież Lena została na poboczu.
Jak mógł o niej zapomnieć?! Miał nadzieję że nic jej nie jest.
-Daj mi chwilę, zadzwonię tylko do Leny.
Igor spojrzał na niego z konsternacją.
- Ok, załatwię nam tylko coś do picia.
I odszedł. Niko przeszedł bardziej na bok i wybrał numer przyjaciółki.
Pierwszy sygnał.
Nic.
Drugi sygnał.
Nic.
Kurwa, odbierz.
-Niko? I jak? Nadal sam czy już mam szukać sukienki na wesele?
- Miałaś dać znać jak wrócisz do domu! I jeszcze myślę czy dostaniesz w ogóle jakieś zaproszenie na wesele.
- Czyli nie zjebałeś, barwo! A co do sytuacji z samochodem to Pawełek zadzwonił po lawetę. Przepraszam że nie zadzwoniłam, wysłałam film, potem nie wiedziałam co zrobić więc...
×××
-... i kiedy obejrzeliśmy ostatni odcinek zadzwoniłeś ty. - Szczerze powiedziawszy Niko obawiał się sprawdzić ile czasu trwa rozmowa, nie był przygotowany na rachunek, który przyjdzie. Od momentu w którym Lena odebrała do teraz Igor zdążył wrócić z napojami, zamienić z nią parę zdań i wypić swoją puszkę piwa. Niko kończył już swoje picie kiedy dziewczyna skończyła zadawać pytania dotyczące meczu. - Bogusia i Paweł pytają czy wrócisz dzisiaj na noc.
Zapadła cisza. Prawde mówiąc Niko nie chciał wracać do rzeczywistości w której rodzice się rozwodzą, wolał zostać tutaj; siedząc pod czimś balkonem razem z Igorem, popijając tanie piwo i słuchać narzekania Leny na serial klasy B.
-Możesz powiedzieć, że nie muszą czekać.
-Oh... W porządku. - przez chwilę na lini zagościła cisza. - Miał.
Niko mimowolnie się uśmiechnął. Po tym wszystkim Lena pozostała Leną.
- Kotek. Dobranoc.
- Dobranoc! Pamiętajcie bezpieczny seks to podstawa!
I jak gdyby nigdy nic się rozłączyła.
Niko spojrzał na Igora siedzącego obok, śmiejącego się jakby usłyszał najzabawniejszy żart na świecie. Sam mimowolnie dołączył do niego. Po paru chwilach gdy wrócili z rynsztoku w którym wylądowali wraz ze swoim humorem Niko przybrał poważniejszy wyraz twarzy.
- Czy opcja spania na materacu nadal jest aktualna?
- To zależy czy-
-Jeżeli zamierzasz nawiązać do tego co mówiła Lena to jednak śpię w tych krzakach.
- Chciałem powiedzieć, że zależy to od tego czy nie przeszkadza ci odór męskiej drużyny koszykarskiej w pokoju 4×5 metrów kwadratowych, ale jeżeli tak stawiasz sprawę...
-A wytrzymuję z tobą? - szybkim ruchem naciągnął się w stronę chłopaka i zdecydowanym ruchem pocałował go za uchem. Jeżeli miało coś się zepsuć to powinno teraz. - Chyba wytrzymam.
Kiedy Niko znów spojrzał na Igora ten zarumieniony udawał, że dopija resztkę piwa. Musiał jednak dojść do wniosku, że wygląda to zabawnie więc odwdzięczył się Niko tym samym, tylko zamiast za uchem złożył całusa na czubku jego głowy.
Jeżeli miało się coś zepsuć to to "coś" musi się trochę bardziej postarać.
