Work Text:
"1 grudnia, 20XX.
Od dawna czuję, że zostało mi niewiele czasu, chociaż patrząc przed siebie widzę tylko obiecaną nieskończoność. Niedorzeczne, prawda? Przecież nic mnie nie goni. Nie rozumiem tego.
Przeczucie te jest tak silne, a zarazem zdaje się tak normalne, że zastanawiam się, czy aby przypadkiem ktoś w pewnym momencie nie uderzył mnie za mocno w głowę, wrzucając moje ludzkie uczucia do obszaru mózgu przeznaczonego tylko dla istoty wyższej. Wielki umysł obciążony czymś tak prymitywnym jak niewyjaśniony niepokój...
Ale w pewnym sensie nie jest to niczym nowym, zagadką jest dla mnie więc dlaczego mnie to nadal dziwi. Zawsze ciężko było mi zrozumieć gdzie jest moje miejsce, choć nie zawsze byłem tego świadom; jak w końcu miałem to zrobić, gdy na każdym kroku udowadniano mi, że zmierzam do nikąd, choć mam przed sobą drogę bez końca? Nie mogli sobie pozwolić na dostosowanie do mnie swojego przesłania. Dla nich to takie proste; rodzisz się, próbujesz zmienić świat i umierasz. Urodziłem się, ale reszta jest nie ważna. Największe legendy są wsyławiane gdy już odeszły, bo człowiek uwielbia wzdychać do tego, czego nie jest już w stanie mieć. To, co pewne, jest ignorowane, wszyscy się do tego przyzwyczajają.
Porównując swoje życie do tych wielu, które już napotkałem, zauważałem tylko prosty fakt: oni mieli coś, czego ja już nie pozyskam, tylko dlatego że już się urodziłem i los postanowił tchnąć duszę w coś, czego jej nie pozbawi. Prawdziwe poczucie, że coś mnie dogania. Może dlatego je dla siebie sztucznie wykreowałem.
Z drugiej strony marna śmierć byłaby tylko dobitnym zakończeniem przykładu człowieka, który nie wiedział, jak żyć, więc może to lepiej, że jeszcze mnie nie dosięgnęła. Mam szczęście, że dano mi czas, abym znalazł rozwiązanie. Nie jestem *tylko* człowiekiem, a śmierć mieszka pod moim dachem, przypominając mi jak przeklętym farciarzem jestem.
Może dlatego ciągle czuję, że zmierzam ku końcowi; nie wiem, co muszę zrobić, więc mam nadzieję, że to wszystko odejdzie samo, kiedy odtworze ten ludzki strach przed końcem. Nienaturalne jest mieć czas na wszystko, wtedy brakuje motywacji i pomysłu na to jak nadać czemuś sens, który mógłby zostać doceniony.
Nie mogę żyć jak człowiek gdy istnieję jak bóg. Jakimś cudem zawsze patrzę w nie tę stronę co trzeba, nie tym okiem co trzeba. Ale mam je tylko jedno."
