Actions

Work Header

Best Hogwarts remix ever

Summary:

Snape obrywa na lekcji nieudanym eliksirem i zaczyna śpiewać fragmenty piosenek Queen, Led Zeppelin oraz Pezeta.

Notes:

Tekst napisany w 2013 roku na jakiś challenge na świętej pamięci Gospodzie pod prompta od carietty: Snarry, w którym wplecione są teksty piosenek Queen, Led Zeppelin i Pezeta.

To nie jest romans :D

(See the end of the work for more notes.)

Work Text:

Poniedziałkowa lekcja Eliksirów nie różniła się niczym od każdej poprzedniej. Severus Snape jak zwykle wskazał na tablicę, gdzie znajdował się spis potrzebnych składników, przepytał wszystkich uczniów, poza wiercącą się na swoim krześle i wymachującą ręką w górze Hermioną; wpisał do dziennika kilka Trolli, a po tym, jak Malfoy poprawnie wskazał nazwę eliksiru, kazał klasie zająć się warzeniem. Mieli dziś do przygotowania eliksir korygujący wady wzroku i tym sposobem Snape chciał trochę zemścić się na Harrym; próbował namówić swojego partnera na użycie tej mikstury już od dobrych kilku miesięcy, ale Potter miał zawsze coś innego do zrobienia. Mistrz Eliksirów zerknął w stronę ławki Harry'ego, ale chłopak odpowiedział mu tylko niewielkim grymasem twarzy. Severus zajął się przeglądaniem esejów, które zadał na poprzednich zajęciach i mentalnie złapał się za głowę po przeczytaniu kilku pierwszych. Jak na siódmy rok nauki, jeśli już przepisywali słowo w słowo z książki, to mogli chociaż nie popełniać błędów ortograficznych. Właśnie miał zamiar skreślić cały akapit czerwonym atramentem, kiedy dobiegł go niewyraźny głos z tyłu klasy.
— Eee, przepraszam, profesorze — wyjąkał Neville Longbotom. — Chyba coś niedobrego dzieje się w moim kociołku.
— Longbottom, obawiam się, że coś niedobrego dzieje się także w twojej głowie — warknął Snape, ale wstał i podszedł do ławki Gryfona.
Nie zdążył nic zrobić, bo w momencie, kiedy nachylał się nad miksturą, kociołek wybuchł i brunatna maź oblepiła całe ciało Severusa. Przerażony Neville wyciągnął rękę w stronę profesora, jakby chciał zetrzeć z jego twarzy chociaż część brudu, ale Snape szybko się odsunął.
— Nie waż się mnie dotykać, głupi chłopaku! — wycedził przez zęby i odwrócił się na pięcie. — Idę zmyć z siebie to świństwo, a wy nie ruszajcie się z miejsc — dodał w stronę klasy. Kiedy przechodził obok ławki Harry'ego, spojrzał na niego przelotnie, a jego wzrok mówił „Potter, pilnujcie razem z Granger, żeby wasz kumpel nie narobił więcej szkód”, i Harry zdawał się rozumieć, bo szybko skinął głową.
Kiedy za Severusem zamknęły się drzwi, w klasie powstała wrzawa. Uczniowie przekrzykiwali się jeden przez drugiego, zakładając się o to, ile punktów Snape odejmie Gryfonom za ten numer i czy Neville’owi kolejny raz uda się ujść z życiem.
— Ciekawe po co wyszedł — zastanawiał się głośno Seamus. — Przecież mógł usunąć eliksir przy pomocy zaklęcia czyszczącego!
— Kiedy nie ma się pewności, co do składu i właściwości eliksiru — odezwała się natychmiast Hermiona, swoim najbardziej pouczającym tonem — lepiej nie traktować go żadną magią. Profesor słusznie postąpił, decydując się zmyć miksturę tradycyjnym sposobem.
Oczywiście, że słusznie postąpił, pomyślał Harry, w końcu był Severusem Snapem. Zawsze wiedział, jak postąpić i Harry czasem czuł się przy nim, jak głupek. Było mu szkoda swojego partnera, bo wiedział jak denerwują go takie przerwy w lekcji, ale z drugiej strony miał za swoje, mógł przecież wybrać inny eliksir.
Po kilku minutach drzwi się otworzyły i Severus Snape wszedł do klasy zamaszystym krokiem, powiewając czystymi już szatami. Uczniowie natychmiast ucichli.
Neville wstał z miejsca i odchrząknął.
— Ja... — zaczął drżącym głosem, ale Severus tylko podniósł rękę w uciszającym geście, niewzruszonym krokiem podążając w kierunku swojego biurka.
— Ani słowa Longbottom, bo nie ręczę za siebie — warknął.
— Ale ja tylko chciałem...
Severus zatrzymał się w pół kroku, odwrócił w stronę ławki Gryfona i znalazł się obok Neville’a w dwóch długich, szybkich krokach.
— Nie rozumiesz, co się do ciebie mówi? — powiedział drażniąco uprzejmym tonem, zbliżając swój nos do twarzy ucznia na niebezpiecznie małą odległość.
Na tym etapie, reszta klasy siedziała bez ruchu i w absolutnej ciszy przyglądała się osobliwej scenie. Nawet Harry wstrzymał oddech, bo już dawno nie widział Severusa tak wytrąconego z równowagi. A w gruncie rzeczy nic takiego niezwykłego się nie stało. Wypadki jak ten zdarzały się średnio raz na dwie, trzy lekcje i Snape powinien już do nich przywyknąć.
— Ja...
Snape odchylił głowę do tyłu, przymknął oczy, westchnął uspokajająco i znów spojrzał na chłopaka.
— Mama, just killed a man, put a gun against his head, pulled my trigger, now he's dead — zaśpiewał cicho i w całej klasie dało się słyszeć zaskoczone westchnięcie.
Neville otworzył usta w szoku i zamknął je z powrotem. Patrzył na Mistrza Eliksirów przerażonym wzrokiem i nieświadomie odsunął się do tyłu kilka centymetrów.
— Co się tak gapisz, Longbottom, jakbyś zobaczył samego Salazara Slytherina? — powiedział Snape, jak gdyby nigdy nic.
Neville opadł na swoje krzesło, wciąż gapiąc się na nauczyciela, który rzucił mu jeszcze jedno zdziwione spojrzenie.
— Minus sześćdziesiąt pięć punktów dla Gryffindoru za bałagan na lekcji — zdecydował Snape. — I jeszcze piętnaście za ten twój idiotyczny wyraz twarzy, Longbottom — dodał.
W klasie dało się słyszeć jęk protestu po stronie Gryfonów i zadowolony śmiech dobiegający od strony ławek Ślizgonów.
Harry chciał coś powiedzieć, ale obiecał Severusowi, że nie będzie się wtrącał w jego metody wychowawcze i jak do tej pory dobrze robiło to ich związkowi.
— A teraz sprawdzę jak poszło reszcie klasy — zakomunikował Snape i ruszył pomiędzy ławki. — Are you ready hey are you ready for this? Are you hanging on the edge of your seat? — dodał śpiewając rytmicznie.
Harry zaczął się wiercić na swoim krześle, bo w tej chwili już wiedział, że z jego partnerem jest coś nie tak. Spojrzał na Hermionę, która intensywnie myślała.
— To Queen! —szepnęła nagle przyjaciółka. — Profesor śpiewa fragmenty piosenek zespołu Queen!
Harry popatrzył na nią zdezorientowany.
— To kultowy mugolski zespół, Harry. Moi rodzice go słuchają.
— A niby skąd Severus miałby znać mugolskie zespoły? — zapytał Harry, ale Hermiona nie miała okazji mu odpowiedzieć, bo w tej właśnie chwili Snape stanął nad ich ławką.
— Mogę przeszkodzić w rozmowie? — zapytał i uśmiechnął się krzywo do Harry'ego.
Harry rzucił mu przepraszające spojrzenie, a spanikowana Hermiona natychmiast pospieszyła z usprawiedliwieniem.
— Omawialiśmy z Harrym uwarzony eliksir — skłamała dość gładko. — Sądzę, że zrobiliśmy go poprawnie — dodała.
— Nie uważa pani, panno Granger, że jest pani nieco przemądrzała?
— Bynajmniej — odparła i zadarła głowę do góry. Harry nieco się zdziwił jej zachowaniem, ale Hermiona miała rację, naprawdę uwarzyli eliksir poprawnie.
Snape przyjrzał się jej uważnie.
— Widać po oczach, że kochasz czasem tracić kontrolę. Nie da ci tego twój chłopak, o czym marzysz po nocach, o tych sobotach, w które chciałabyś tańczyć na stole — zarapował Snape, a Hermiona, mimo poczucia zdezorientowania, dyskretnie spojrzała na siedzącego nieopodal Rona.
— Słucham? — zapytała, gdy minął pierwszy szok.
Reszta klasy siedziała w całkowitej ciszy.
— Nic nie mówiłem, Granger. Dobrze się czujesz? — zapytał Severus. — Zliż koleżance sól z pępka i z szyi, i obejmij ustami kieliszek tequili, nie pomagaj sobie dłońmi, wystarczy przechylić, zliż z jej palca kilka kropel soku z cytryny — dodał z imponującym flow, a Hermionie zaróżowiły się policzki.
A więc Snape nie zdawał sobie sprawy z tego co mówił. A raczej śpiewał. Coś tu mocno było nie tak, pomyślał Harry. Zaczął zastanawiać się, co zrobić. Czy wyjść z klasy i poszukać dyrektora? Czy pójść po panią Pomfrey? A może zaprowadzić Snape'a do jego kwater i dopiero tam wezwać pomoc?
— Pezet! — krzyknął Seamus na całą klasę, po czym zakrył usta dłonią, bo nauczyciel natychmiast zainteresował się jego ławką. — To jest Pezet, taki raper — dodał szeptem do siedzących wokół kolegów, podczas gdy Snape zbliżał się do nich. — Słucham trochę — oznajmił już bardziej piszcząc, niż szepcząc.
— Co tam mamroczesz, Finnigan? Czy wyście wszyscy dziś oszaleli? — krzyknął Severus i ten właśnie moment wybrała Minerwa McGonagall, żeby wejść do klasy.
— Severusie? Co to za krzyki? — zapytała zdziwiona, patrząc jak Snape dosłownie wsi nad uczniem. — Słychać was na korytarzu! — dodała zgorszonym tonem.
Severus wyprostował się.
— Pani profesor — zaczął uprzejmie. — You need coolin'! Baby, I'm not foolin'! — zaśpiewał głośno i melodyjnie.
Opiekunka Gryfonów otworzyła szeroko oczy.
— Słucham?! — powiedziała z lekkim oburzeniem, po czym dodała jakby z troską: — Dobrze się czujesz, Severusie?
— Prowadzę lekcję, dlaczego miałbym się źle czuć? — odparł chłodno.
Patrzyli na siebie nieufnie przez chwilę.
— Potrzebuję na chwilę panny Granger. Byłbyś tak uprzejmy i zwolnił ją z lekcji na kilka minut? — odezwała się opiekunka Gryfonów w końcu.
Severus uniósł brwi.
— Granger, możesz iść — zwrócił się do uczennicy.
Kiedy Hermiona razem z McGonagall wyszły z klasy, Snape stanął obok biurka i popatrzył na uczniów podejrzliwie.
— Odejmę każdemu z was po dwadzieścia punktów, jeśli ta lekcja nie przebiegnie do końca bez incydentów — oznajmił przez zaciśnięte zęby i usiadł za biurkiem. — I want to break free — dodał śpiewnie wysokim, czystym głosem, a w klasie dało się słyszeć pojedyncze chichoty. — Powiedziałem, że ma być cisza! — warknął.
Harry siedział na swoim krześle i myślał. Sytuacja zaczynała wymykać się spod kontroli. Postanowił działać, zanim jego partner całkiem zrujnuje swoją opinię w szkole.
— Profesorze? — odezwał się głośno, ściągając na siebie uwagę nauczyciela.
— I'd like for you and I to go romancing. Say the word, your wish is my command — zaśpiewał Snape w odpowiedzi.
— Severusie! — syknął zaskoczony Harry i natychmiast podszedł do biurka nauczyciela.
— Chyba się zapominasz, Potter! — warknął Snape.
Chociaż ich związek był w szkole tajemnicą poliszynela, to nigdy nie pozwalali sobie na publiczne spoufalanie się. Harry stał teraz między blatem biurka a partnerem i nie miał pojęcia co zrobić. Złapał Snape'a za rękaw.
— Wyjdź ze mną z sali, proszę — powiedział szeptem, ale Mistrz Eliksirów popatrzył na niego jak na idiotę.
— Co ty wyprawiasz? — zapytał cicho i zrzucił rękę Harry'ego ze swojego ramienia. Nachylił się nad nim i dodał: — Porozmawiamy po lekcji, nie rozumiem twojego zachowania. You take my body, I give you heat. You say you're hungry, I give you meat. I suck your mind, you blow my head. Make love, inside your bed. — I podnosząc wzrok na klasę, dodał śpiewając dalej rytmicznie: — Everybody get down, make love.
W tym momencie Harry był już cały sparaliżowany strachem. To wszystko było jakieś nierealne! W klasie słychać było wciągane ze świstem powietrze, uczniowie już nawet nie reagowali śmiechem. Po prostu siedzieli osłupiali i słuchali. Patrzył na partnera skonsternowanym wzrokiem, a na jego policzki wypływały pomału rumieńce wstydu. To co mówił — co śpiewał Severus — było niepoprawne!
— Proszę, Severusie — odezwał się znowu. — Wyjdźmy z klasy.
— Potter — wysyczał niebezpiecznym tonem Snape, pochylając się nad Harrym tak, że ich czoła się stykały. — Wiem, że twoje myśli są teraz tam, gdzie mój fiut.
Harry zachłysnął się powietrzem. Jego puls przyspieszył i chłopak rozejrzał się nerwowo po klasie. Żaden z uczniów nawet nie drgnął. Wszyscy mieli oczy otwarte w szoku.
— Eee — wyjąkał Harry, kiedy Snape rapował mu prawie do ucha.
— Zostawię ślady moich dłoni na twoich pośladkach, zakuję cię w kajdanki, zasłonię wstęgą powieki. Chcę usłyszeć, że chcesz żebym cię zerżnął i nie zaprzeczyć. — Harry nie mógł nic poradzić na rosnące podniecenie. Gorący oddech Snape'a owiewał jego policzek i chłopak przytrzymał się ręką biurka. — Czujesz zęby na udach, moją ślinę na sutkach, twe paznokcie kradną cześć mojego naskórka. Potem lubrykant twoje opory rozpuszcza, później ciężko oddychasz z ostatnią chwilą na ustach.
Gdyby to się działo w kwaterach Severusa, gdyby byli tam sami, Harry z pewnością umiałby wykorzystać zaistniałą sytuację. Ale byli w klasie pełnej uczniów, a Snape właśnie wyśpiewywał ich zwyczaje łóżkowe! Zdecydowanie nie powinien mówić takich rzeczy publicznie. Wszyscy się na nich gapili. Ron był zielony na twarzy, większość dziewczyn siedziała z ustami zasłoniętymi dłonią, natomiast Malfoy miał uniesione brwi, a jego mina mówiła: „no, no, Snape, kto by pomyślał”. Harry zebrał się w sobie i niewiele myśląc, szarpnął Severusa, ciągnąc go w stronę drzwi. Jeśli chcą mieć jeszcze jakiekolwiek życie w tej szkole, trzeba to natychmiast przerwać.
— Puść mnie, Potter, bo pożałujesz! Co się z tobą dzieje?! — krzyknął Snape, wyrywając się, ale Harry trzymał go mocno i Snape wykręcił boleśnie rękę w nadgarstku, próbując się uwolnić. — Ooh, ooh, pain is so close to pleasure, oh yeah. Potter!
Zbliżali się do drzwi, gdy te otworzyły się i do środka wparował Albus Dumbledore w towarzystwie Minerwy i Hermiony.
— Severusie, mój chłopcze! — wesoło przywitał się dyrektor.
— Albusie, I want to break free from your lies. You're so self satisfied I don't need you. I've got to break free. God knows, God knows I want to break free.
— Widzi profesor? — pisnęła Hermiona. — Śpiewa tak, od kiedy Neville oblał go swoim eliksirem!
— O czym wy, na Merlina, mówicie?! — wtrącił się wściekły Snape, po czym zwrócił się do Harry'ego. — I don't care what the neighbors say, I'm gonna love you each and every day.
Harry tylko odchrząknął znacząco. Dyrektor wyciągnął różdżkę, wypowiedział jakieś skomplikowane zaklęcie i Snape zaczął głośno kaszleć.
— No i po krzyku — zawyrokował zadowolony z siebie Albus, po czym dziarskim krokiem wyszedł z klasy.
Minerwa położyła dłoń na ramieniu kolegi.
— Pozwól Potterowi zaprowadzić się do twoich kwater, Severusie. Zajmę się uczniami.
— Nie rozumiem — powiedział ostro Snape, ale Harry już ciągnął go w stronę lochów. — Potter, mów natychmiast o co tu chodzi!
Harry zawahał się przez moment. Niby jak ma mu powiedzieć, że śpiewał i rapował przy całej klasie? Jak ma mu powiedzieć, że publicznie wyznał mu miłość i szczegółowo opisał różne czynności seksualne, i jak ma mu powiedzieć, że zwrócił się do McGonagall per „baby”?
Harry po prostu nie mógł mu tego zrobić. Nie mógł powiedzieć Severusowi Snape'owi, co wydarzyło się na tej lekcji. Jego partner był zbyt dumny i zbyt cenił sobie swój autorytet postrachu Hogwartu, by mógł przetrawić taką rewelację. Harry podjął szybką decyzję. Choćby miał zastraszyć, przekupić czy pozbawić wspomnień połowę szkoły, dopilnuje, by nigdy nikt nie pisnął słowa o tym, co wydarzyło się na feralnej lekcji Eliksirów. Musiał to zrobić i nie obchodziło go, ile to będzie kosztować.

***

Dwie godziny później — serwis youtube.com

Użytkownik malfoypureblood przesłał film: „DJ Snape best hogwarts remix ever”
Liczba wyświetleń: 1030678

Najlpopularniejsze komentarze:

HalfBloodPrince 5 minut temu
Zabiję Cię, Potter.

AlbusDumb. 4 minuty temu
oh lol xd

Notes:

W tekście użyłam fragmenty następujących utworów:

1. Bohemian Rhapsody - Queen
2. Another One Bites The Dust - Queen
3. Seksmisja - Pezet
4. Whole Lotta Love - Led Zeppelin
5. I want to break free - Queen
6. Good Old-Fashioned Lover Boy - Queen
7. Get down, make love - Queen
8. Pain is so close to pleasure - Queen
9. Good Times, Bad Times - Led Zeppelin