Chapter Text
DZIEŃ 8
-wszyscy chodźcie tu do mnie - zaczął Rafał z samego rana. Wszyscy pracownicy niedawno przechrzczonego N.I.E.B.O. zebrali się przed szefem. - kochani, mam dla was niezbyt miłą informację…mianowicie Sławek złamał wczoraj regulamin, a co za tym idzie…musiałem wydalić go z N.I.E.B.O….
Bóg patrzył smutnymi oczami na grupę, reakcje były różne, od smutku, przez zmartwienie, do zaskoczenia czy nawet zdenerwowania. Najbardziej przejęła się Basia, która z tego wszystkiego prawie upuściła teczkę z dokumentami i kubek z kawą.
-Basiu wszystko dobrze?- spojrzał na nią Rafał jednak ta nie odpowiedziała i tylko prawie niezauważalnie pokiwała głową - mam nadzieję, że będzie to dla was przestroga. Tak właśnie kończą ci którzy łamią regulamin… - mężczyzna przerwał na chwilę i zerknął w dół żeby po chwili znowu spojrzeć na pracowników - no to tak… zaczynamy pracę nad parkami ewolucyjnymi.
Bóg odszedł do swojego biura a w pokoju który opuścił zaczęła się rozmowa.
-No ale jak to! Od razu usunięcie? - zaczął Budda lekko oburzony.
-Też uważam, że to za surowe - dołączyła Afrodyta.
-A wie ktoś w ogóle co zrobił? - wtrącił Hades krzyżując ręce na piersi.
-Albo co się właściwie z nim stało?- zapytał Światowid.
-Słyszałam część ich wczorajszej rozmowy z tego co wywnioskowałam…- odpowiedziała mu Atena, jeszcze kilka dni temu znana jako Aneta.
Dyskusja trwała w najlepsze, każdy się do niej dołączył oprócz Basi, która stała tam patrząc na puste biurko które było do tej pory Sławka. Słyszała rozmowę ale jakby przez ścianę. Odłożyła teczkę i kubek z kawą na najbliższe biurko, żeby znowu ich przypadkiem nie upuścić. Mimo ruchu który zrobiła dalej nie oderwała wzroku od miejsca gdzie powinien siedzieć Sławek.
Nagle blond włosa kobieta podeszła do niej kładąc jej rękę na ramieniu.
-Hej… wszystko dobrze? Wiem że Rafał już cię o to pytał ale wydajesz się nieobecna…
Na jej słowa Basia wzdrygnęła się i spojrzała na współpracownice, nadal nie wypowiedziała słowa jedynie krótkie “huh?”.
-um… zapytałam czy się dobrze czujesz…- westchnęła blondynka.
-Tak, tak… tylko się… Zamyśliłam…- po tych słowach wzięła głęboki wdech i wzięła do ręki teczkę i kubek. - pójdę już…
Księgowa podeszła do swojego stanowiska pracy i położyła przedmioty tam gdzie powinny być. Próbowała wykonywać swoje obowiązki jednak jej myśli cały czas uciekały do Sławka, nie jest pewna o czym dokładnie myślała jedynie pewne jest to kto się pojawiał w tych myślach. Po godzinie Basia przestała się karcić i zmuszać do powrotu do pracy a zamiast tego zamyśliła się na dobre. Siedziała na fotelu z łokciami opartymi o biurko i kubkiem w dłoniach, nie skupiała się na nim, nawet nie miała pojęcia dlaczego po niego sięgnęła skoro kawy już w nim nie było.
Zamarła w tym bezruchu jak się później zorientowała na kilka godzin, o czasie który upłynął dowiedziała się dopiero kiedy wszystkie światła w biurze zgasły. Potrząsnęła głową odkładając kubek na blat z myślą, że umyje go jutro. Jej zachowanie było bardziej niż dziwne, zawsze sumiennie pracująca, zawsze skupiona, nigdy nie zostawiająca rzeczy na jutro, dzisiaj roztargniona, wpatrzona w przestrzeń, zagubiona w myślach. Opuszczając biuro miała nadzieję że następnego dnia będzie mogła wykonywać swoje obowiązki tak jak do tej pory.
