Actions

Work Header

Rating:
Archive Warning:
Category:
Fandom:
Relationship:
Characters:
Additional Tags:
Language:
Polski
Stats:
Published:
2016-05-26
Updated:
2016-11-14
Words:
16,805
Chapters:
12/?
Comments:
22
Kudos:
27
Hits:
568

Uwierz mi

Summary:

"W sali zrobiło się głośno. Nauczyciel spojrzał na wszystkie trzy rzędu i nagle zawiesił wzrok. Na moich oczach. Nie mogłam odwrócić mojego wzroku, więc cały czas przyglądał mi się z taką samą kamienną twarzą jak wcześniej."
Spotkałam nietypowego nauczyciela. Całe moje życie uległo zmianie.

Notes:

Jest to moja praca napisana z nudów. :)
Miłego czytania :D

Chapter Text

Był październikowy poranek. Po raz kolejny szłam do budynku, gdzie odbywała się moja edukacja. Ostatni rok w tej szkole. Szłam przez jesienne ulice, spoglądając na mijających mnie przechodniów. Dzień jak każdy inny. Tylko jedno się zmieni. Dzisiaj miałam mieć lekcję z nauczycielem, który był nowy. Poprzednia nauczycielka tego przedmiotu była niezdolna do wykonywania zawodu, więc szkoła postanowiła zatrudnić nowego. Nie wiem czy będzie on w stanie zapanować nad trzydziestoosobową klasą dwudziestolatków; Była to klasa ekologiczno-mechaniczna, a ja byłam tam jedyną dziewczyną. Nauczyłam się sobie z tym radzić i zamiast z dziewczynami, kumpluję się z chłopakami, bo co innego mi pozostaje. Doszłam do szkoły i weszłam do środka. Bez zmian. W sumie czego mogłam się spodziewać? To tylko jeden nauczyciel, więc chyba gruntownych zmian nie będzie. Kolejna połowa dnia minęła spokojnie, bez żadnych niespodzianek w formie kartkówki.
Z tego co słyszałam nauczyciel miał na imię Michał. A lekcja z nim była tym samym moją ostatnią. Nie wiem czy mężczyzna jest stary czy młody. Za chwilę miałam się o tym przekonać. Zadzwonił dzwonek, a ja już stałam pod klasą. Nie wiem czemu byłam strasznie podekscytowana. Może dlatego, że większość osób, które nas uczą jest płci żeńskiej. Patrzyłam z niepokojem na drzwi pokoju nauczycielskiego, gdy w końcu zauważyłam, że na korytarzu pojawił się ktoś, kogo jeszcze nie widziałam u nas w szkole nigdy. Szedł w naszą stronę i wiedziałam, że to musi być on. Przeleciał wzrokiem po całej klasie rozrzuconej pod salą i NA PEWNO zauważył, że tylko ja reprezentuję płeć piękną. Nie uwierzę, że nie. Miał na sobie czarno-szare trapery, zwykłe dżinsy i ciemno zielono- szarą koszulę w kratę. Twarz była poważna i nie dało się z niej wyczytać żadnych emocji. Spokojnie otworzył salę i wpuścił klasę. Usiadłam w czwartej ławce rzędu pod oknem. Jego biurko znajdowało się w rzędzie pod ścianą, więc nasze pozycje były na skos. Świetnie go widziałam. Jak włącza komputer, szuka potrzebnych rzeczy, czy otwiera podręcznik. Nie zwracałam uwagi na bruneta z mojej klasy, który od pewnego czasu chciał się ze mną umówić i akurat siadł ze mną w ławce. Wzrok kierowałam na mężczyznę po trzydziestce, który cały czas był zajęty wybieraniem zadań do zrobienia.
W sali zrobiło się głośno. Nauczyciel spojrzał na wszystkie trzy rzędu i nagle zawiesił wzrok. Na moich oczach. Nie mogłam odwrócić mojego wzroku, więc cały czas przyglądał mi się. Z taką samą kamienną twarzą jak wcześniej. Jego spojrzenie było przenikliwe, wydawało się odpychać chłodem. Po jakimś czasie, pomrugał parę razy i spojrzał z powrotem w dół, na książkę. Wstał i zapisał numery zadań na tablicy, przedstawił się i nakazał wykonanie poleceń. Widziałam, że przez resztę lekcji często zawieszał na mnie wzrok. Kiedy do końca lekcji zostało pięć minut, za oknem rozległ się grzmot i dopiero teraz zauważyłam, że tam leje. Super. Miałam iść dwa kilometry miastem bez parasola ani nawet bez kurtki przeciwdeszczowej. Miałam sam płaszcz. Kto by mógł przewidzieć, że dzisiaj będzie burza? Zadzwonił dzwonek. Powoli spakowałam się i wyszłam z klasy, mówiąc przy tym do widzenia. Mężczyzna odpowiedział mi, ale jeszcze nie wychodził z sali. Poszłam do szatni i przygotowałam się do wyjścia. Mimo, że byłam pełnoletnia, nie miałam jeszcze prawa jazdy ani samochodu. Prawie codziennie, któryś kolega proponuje mi podwózkę, ale jednak nie ufam im tak bardzo.
Dzisiaj było tak samo. Odmówiłam i poszłam przed siebie. Deszcz spływał mi po torbie, płaszczu i włosach. Ja jednak szłam uśmiechnięta. Po jakimś czasie czerwone auto zatrzymało się na ulicy obok mnie, tak że za dwie sekundy do niego doszłam. W tym czasie szyba samochodu uchyliła się, a w środku siedział Michał. Nauczyciel. Zawołał do mnie, żebym wsiadła. Przez chwilę się wahałam. Nie miałam pewności, czy na pewno odwiezie mnie do domu. Znałam go dopiero od dzisiaj. Poza tym był to mój nauczyciel. Jednak przyciągał mnie tak, że musiałam wsiąść.
Otworzyłam przednie drzwi pasażera i usiadłam.
- Nauczyciele mogą podwozić uczniów? – spytałam niepewnie. Jego twarz pierwszy raz wykazała jakikolwiek uśmiech, zadowolenie. Siedziałam z przodu, ale moja głowa była zwrócona w bok; nie mogłam przestać na niego patrzeć. Było w nim coś pociągającego. Coś, co nie pozwalało mi przestać.
- Jesteś pełnoletnia, poza tym i tak nikt nie widzi. – powiedział z przekonaniem.-Tak w ogóle to gdzie mieszkasz? – to pytanie zupełnie mnie zaskoczyło. Zapytałam szybko jaka to jest ulica i zorientowałam się, że już dawno minęliśmy skręt do mojego osiedla. Zaczęłam przepraszać, lecz ten cały czas śmiejąc się, powtarzał, że nic się nie stało. Już nie czułam od niego chłodu. Wydawał się bardziej ludzki. Ja jednak zarumieniłam się przez moją nieuwagę, co nie mogło ujść uwadze nauczyciela. Może też dlatego, że nagle przestałam na niego spoglądać i próbowałam jak najbardziej schować się w kołnierzu płaszcza.
- Skoro tu jesteśmy, masz coś przeciwko, abym pojechał kupić sobie kawę, a gdy będziemy wracać, na pewno odwiozę cię do domu...? – nie spojrzał na mnie gdy zadawał to pytanie. Ja nie miałam nic przeciwko. Mógł sobie robić to co chciał. Nie byłam pewna, czy mogę zacząć z nim rozmawiać. Był starszy, ale co najważniejsze był nauczycielem. Zapanowała jednak cisza, bo nie udzieliłam odpowiedzi na jego pytanie.
- Nie, skądże. – powiedziałam i spojrzałam w jego stronę. Skupiał się na drodze, która była śliska z powodu deszczu. Jakiś czas później skręcił do kawiarni i zaparkował samochód.
- Kupić ci też kawę? – zapytał, jakbym w ogóle nie była uczniem. Patrzyłam na niego z osłupieniem, nie umiejąc powiedzieć żadnego słowa. Udało mi się na szczęście pokiwać głową w geście znaczącym nie. Po tym otworzył drzwi, wstał i w samej koszuli wyszedł na deszcz. Na jego brązowe włosy od razu spadły krople deszczu, lecz ten odgarnął je ręką do tyłu i szedł dalej. Wszedł do budynku, a ja zaczęłam się zastanawiać, jak będą wyglądać kolejne lekcje w szkole. Będzie mnie unikać czy zacznie faworyzować? Nie chciałam żadnego z tych dwóch. Miałam za to nadzieję, że w szkole będę traktowana jak najzwyklejszy uczeń, z którym spotyka się cztery razy w tygodniu na swojej lekcji, a czasem mija w ciszy na korytarzu idąc do swojej klasy. Po może pięciu minutach wyszedł. W ręce trzymał kubek na wynos z kawą i portfel. Wcześniej go nie zauważyłam. Ponownie otworzył drzwi samochodu i wsiadł.
- Potrzymasz? – podał mi kubek z kawą. Zaskoczyło mnie to, ale wzięłam posłusznie przedmiot do rąk, uważając, żeby ze środka nie wylała się zawartość. On w tym czasie odłożył portfel, zapiął pasy i uruchomił silnik. Spojrzałam na miejsce gdzie odłożył portfel. Włożył go w specjalne miejsce na kubek, na taki jaki trzymałam. Nie ogarnęłam jego logiki. Nie chciałam myśleć, czemu wolał, abym to ja trzymała kubek. Chciałam po prostu się już znaleźć w domu.
- Słyszałaś, że wasza wychowawczyni odchodzi na emeryturę? – spytał nagle i wziął ode mnie kubek. Wątpię, by przypadkiem otarł swoją rękę o moją.
- Coś mi się obiło o uszy. – odpowiedziałam spokojnie, choć w środku bałam się dokąd zmierza ta rozmowa.
- I będę waszym nowym wychowawcą, jeżeli wszystko dobrze pójdzie. – powiedział to z dumą i zadowoleniem. Ja skamieniałam. Patrzyłam pusto przed siebie. Nie wiedziałam czy mam się cieszyć czy wręcz przeciwnie.
- Czemu mi to pan mówi? – zdziwił się – Nie powinna być to jakaś tajemnica albo coś podobnego?
- Ma być, ale myślę, że nikomu nie powiesz. Tak też ma być. – jego głos stał się nagle poważny, ale zaraz potem znowu stał się przyjazny; jak do jakiegoś kumpla. – Dobrze? – popatrzył na mnie i znowu tak jak w klasie patrzył mi w oczy przenikliwym wzrokiem. Aż dostałam gęsiej skórki. Na szczęście ujrzałam swój blok.
- Jasne, nie powiem nikomu. – chciałam aby myślał, że w ogóle się nie przejmuję, ale mój głos drżał, a on się zaśmiał. – To tutaj. – wskazałam na budynek przed nami. Zatrzymał auto.
- Do zobaczenia w szkole. – rzucił, ale ja odparłam tylko ciche ‘do widzenia’. Wyszłam z samochodu i opierając się o drzwi powiedziałam:
- Dziękuję za podwiezienie.
- Nie ma sprawy. Jeżdżę tędy codziennie, a lekcję z wami zawsze mam ostatnią. – po jego słowach szybko zamknęłam drzwi auta i podbiegłam do wejścia klatki. Słyszałam, że jeszcze nie odjeżdża. Miałam wrażenie, że czeka na to, jaki wybiorę numer mieszkania, choć równie dobrze mógł sprawdzić w dzienniku. Postanowiłam to sprawdzić. Pierwszy raz przydało mi się to, że znałam kod sąsiadów. Przez jego ostatnie słowa kuło mnie w brzuchu i ledwo co otworzyłam drzwi. Czy będzie mnie chciał odwozić codziennie? Plus dojdzie nam jeszcze lekcja wychowawcza. Pewna część mnie cieszyła się na taki rozwój wydarzeń, bo chciała spędzać z tym mężczyzną jak najwięcej czasu i cieszyła się, że ze wszystkich dziewczyn odwiózł właśnie mnie. Druga część była przerażona i chciała zamknąć się w pokoju i nie wychodzić już nigdy; nie wiedziałam jaki ten człowiek ma cel robiąc to, co robił. Na dzień dzisiejszy pierwsza część wygrała. Pobiegłam po schodach do mieszkania i usiadłam na łóżku. Nie mogłam się doczekać jutra.