Work Text:
Wszyscy bez wyjątku mieli ich już serdecznie dość. A przecież wszystko zaczynało się tak niewinnie.
Louis mimo iż był najstarszy wydawał się być wiecznym dzieckiem. To był jeden z powodów dla których Harry zamieszkał z nim po zakończeniu X-Factor. Mimo młodego wieku Styles potrafił być nad wyrost dojrzały. I gdy po raz pierwszy w wywiadzie Tomlison przyznał, że nie robi sam prania, to było okej. Trochę dziwne, ale w porządku.
A potem, dawno po przeprowadzce Stylesa, to on z każdego wspólnego wyjazdu zespołu przywodził minimum trzy torby, podczas gdy Louis zawsze wracał bez niczego. Chyba każdy to zauważył. Fani, inni członkowie zespołu i modest potrafili łatwo łączyć fakty. Aż w końcu miał miejsce pamiętny wywiad, gdzie trudno było nie dostrzec podtekstu. „Robienie prania”[1] w stylu chłopaków znaczyło najwidoczniej coś więcej.
Dlatego, gdy tego wieczoru Liam i Niall przyszli niespodziewanie do mieszkania Harry'ego nie byli nawet zbytnio zdziwieni, że zastali tam Louisa. W dodatku nie miał na sobie swoich ubrań, a za duże dresy i koszulę właściciela domu.
- Gdzie jest Harry? - spytali od wejścia.
- Robi pranie – rzucił kierując się do kuchni.
Niall parsknął śmiechem, a Payne niemal zakrztusił się powietrzem. Nie tego spodziewali się po tej wizycie.
- A mógłbyś mu przekazać, że jesteśmy? Chyba wolałbym mu tam nie przeszkadzać – zawołał w końcu Horan za przyjacielem.
Obaj usiedli w salonie, przyglądając się krzątającemu Louisowi. Wiedzieli, że ta dwójka ma specyficzną więź. Niemal czekali, aż przyznają się, że są w związku. Ale miało to wyglądać nieco inaczej.
Na szczęście po chwili dołączył do nich Styles, dziwnie patrząc na ich poczerwieniałe twarze.
- Hej. Stało się coś? - zapytał niepewnie, spoglądając na nich podejrzliwie.
- Nic, tak tylko wpadliśmy. Oczywiście nie chcieliśmy przeszkadzać wam w praniu. - Liam podkreślił specjalnie ostatnie słowo.
- Proszę cię. Louis nigdy nie nauczył się prać, więc po raz kolejny przyniósł mi wszystkie brudne ubrania, gdy nie miał już w czym chodzić. A o czym wy myśleliście? - Harry nie do końca pojmował zachowanie swoich najlepszych przyjaciół.
- Bo my... - zaczął jąkając się Niall.
- Chyba nie myśleliście, że pranie jest kryptonimem na seks? - zaśmiał się Louis, wałęsając się między kuchnią a salonem. - Wierz mi, gdyby był to seks, nikt by wam nie otworzył. To raczej pochłaniające uwagę zajęcie.
- No i moja pralnia jest tak niewygodna. Wolimy do tego łóżko, albo kanapę, prawda Lou?
Na słowa Harry'ego Liam i Niall zerwali się z kanapy i zmierzyli swoich przyjaciół niedowierzającym spojrzeniem. A oni tylko zaśmiali się w głos, próbując podtrzymać się nawzajem w pionie. Ta dwójka bywała czasem tak bardzo naiwna.
