Actions

Work Header

Rating:
Archive Warning:
Category:
Fandom:
Relationship:
Characters:
Additional Tags:
Language:
Polski
Stats:
Published:
2025-12-30
Words:
3,514
Chapters:
1/1
Comments:
2
Kudos:
45
Bookmarks:
4
Hits:
541

Przy Świetle Lampiona 🏮

Summary:

Sylwestrowy one shot Muwron szczęśliwego nowego roku kochani

Notes:

(See the end of the work for notes.)

Work Text:

メ⁠Multiメ

Ostatnia Noc Roku, sama w sobie istniała od zawsze ale przez lata była też obchodzona dość wyjątkowo i każdy wiedział co dzieję się w taką noc. 

Tradycja wyglądała tak że wszystkie trzy gildię w tym król z swoim zastępcą spotykali się w królewskim zamku by powspominać to co wydarzyło się przez okrągłe trzysta sześćdziesiąt pięć dni, był śmiech, łzy czasem nawet złość i wstyd za to co się zrobiło. Nie brakowało też alkoholu i sytych posiłków podczas tej uroczystości a dziś to była moja pierwsza ostatnia noc roku odkąd otrzymałem tytuł Lorda.

Jednak najważniejsze w tym wszystkim było to że mogliśmy powitać słynny nowy rok tylko wtedy gdy zabije słynny Velmorski Dzwon a niebo oświetlą lampiony wypuszczone przez każdego kto miał taki lampion pod ręką a przed ostatnią nocą roku tragi miały ich pod dostatkiem, dlatego też niebo było tak jasno oświetlone tej jednej nocy.

Zanim jednak można było pomyśleć o tradycjach nie można pominąć przygotowań w zamku króla CTSG, do tej uroczystości a trwały one właściwie od rana. Kucharze, kelnerzy i wiele innych osób dosłownie tłukło się ze sobą w przejściach, za to do sprzątania było potrzebne o wiele więcej rąk niż te, które już się tym zajmowały. Mimo że z jednej strony chciałem przyłożyć do tego rękę to nie mogłem z powodu własnych zadań które sam sobie przydzieliłem, czyli zapalenie tego rocznych lampionów.

Trzymałem małą pochodnie w dłoni w włożyłem ją do ostrożnie do środka lampionu tak by go nie zniszczyć a gdy już się palił mogłem wsiąść się za kolejny i kolejny, a lampiony wiszące przy wejściu do zamku mogły oświetlać wrota by któryś z wędrowców nie zgubił się gdyby chciał dotrzeć do zamku.

Po dłuższym czasie ostatni lampion zaświecił a ja mogłem spokojnie odetchnąć, nie pomyślał bym że będzie to lekko stresujące ale także dające ulgę zajęcie, a obserwacja płomieni które tańczyły wraz z delikatnym wiatrem przyniosła ukojenie.

Od zawsze lubiłem obserwować lampiony, ta ostatnia noc roku dawała mi możliwość robienia tego tak długo jak było to możliwe. Podczas obserwacji pojawiał się szczery uśmiech na twarzy, taki który znałem tylko ja sam, wtedy powitanie nowego roku było dla mnie o wiele lepsze, jedyne czego nie chciałem robić to obserwować lampionów w tłumie.

Zgromadzenia nie dawały mi takiej samej swobody jak wtedy gdy byłem sam a pierwszy lampion, ten wypuszczony przez króla po usłyszeniu dzwonu szybował z wiatrem coraz wyżej ku niebu.

Spojrzałem ostatni raz na lampiony, które sam zapaliłem i wróciłem do środka, do wieczerzy zostało coraz mniej czasu a ja nie mogłem się spóźnić więc szedłem o wiele szybciej niż zawsze. Wspinałem się po schodach i trafiłem do głównej sali.

Stół był nakryty, posiłki też były gotowe a kilka miejsc już było zajętych głównie przez moją gidlie, westchnąłem z lekkim uśmiechem na twarzy i również przysiadłem się do stołu. 

~~•••~~

Uczta zaczęła się wtedy gdy Remusa raczył zasiąść przy stole gdy wrócił od Józka, czyli zupełnie nic nowego. Jadłem spokojnie i bez pośpiechu ponieważ do wybicia dzwonu zostało jeszcze sporo czasu a że bił on raz w roku dało się rozpoznać że to właśnie ten moment a nowy rok właśnie się zaczął.

Z moich krótkich przemyśleń wyrwał mnie głos Mateusza który uderzył pięścią w stół śmiejąc się głośno po tym co powiedział mu zapewne Łukaszek siedzący naprzeciw niego.

– A pamiętacie jak Zwierzakowi uciekł Łysy i biegali wokół zamku prawie do zachodu słońca? – Zapytał Muzyka.

Wszyscy, nawet sam król parsknęli śmiechem na wspominke o tym, Zwierzaka sam nie czuł urazy tylko na przypomnienie o tym ocierał łzy które miał w oczach od śmiechu.

– Pamiętam po tym nie mogłem chodzić przed dwa dni. – Skomentował słowa chłopaka gdy ochłonął. – A przypominasz sobie jak tego dnia wpadłeś na wrota zamku gdy Remsua je otwierał? Bolało co?

– I to w chuj! – Krzyknął Muzyka i zaśmiał się dość głośno.

– Remusa i tak wtedy rozjebał nasze denary! – Wtrącił się Mati pokazując na Remka palcem. – Nic prawie nie zostało.

– ODDAM WTEDY KIEDY BĘDĘ MÓGŁ! OBIECUJE! – Krzyknął Remsua lekko przestraszony a Mati oczywiście zaczął się z nim wykłócał.

Wtedy cała sala zmierzyła Remka wzrokiem , od zawsze się zastanawiałem ile komu jest winny ale patrząc na spojrzenia zrodzonych wisiał każdemu denary chociaż po trochu.

– Dobrze że Multi ma skrytkę do której Remek nie zagląda. – Powiedział Thorek na co cała sala odetchnęła jakby kamień spadł z ich serc.

Remsua ewidentnie tego nie usłyszał bo cały czas wydzierał się z Nexe na całą salę, wiedziałem że on tak szybko się nie obrazi, tak samo jak Nexe. Pokrzyczą po czym bez żadnych przeprosin będą ze sobą rozmawiać jakby nic się nie stało.

~~•••~~

– Hej Multi a pamiętasz pierwszy dzień jako Lordowie? – Zapytał nagle Suchar.

– Jak mogłem zapomnieć. – Powiedziałem uśmiechając się. – Dzień w którym wyjebał się Ewron na mnie?

– To nie było specjalnie! – Krzyknął Ewron. – Zahaczyłem o szatę...

– To noś jeszcze dłuższą. – Burknąłem.

Oczywiście to był sarkazm i Ewron to wyczuł szturchając mnie w ramię ramię lokciem a ja podnosiłem się z krzesła uderzyłem go z pięści także w ramię. Suchar zaczął się śmiać ale nie na długo ponieważ on również dostał. 

Czas mijał swobodnie, godzina nie była znana ale jedyne czego bardzo nie chciałem to spóźnić się na lot lampionów po niebie. Nigdy nie przegapiłem tej chwili i dzisiejszej nocy też nie chciałem.

~~•••~~

Po zjedzeniu wszystkiego co miałem na talerzu wziąłem kielich do ręki i upiłem łyk wina, które było o niebo lepsze niż te które podawano kiedykolwiek w zamku króla.

Gdy tak rozglądałem się po sali, wszyscy członkowie trzech gildii śmiali się, żartowali i wspominali wiele wspólnych chwil jakby przed większość dni nikt nie targnął się na życie w obliczu którejś z bitew a trzeba było się zgodzić z tym że było ich naprawdę sporo.

Odwróciłem głowę i zauważyłem jak Ewron szepta do króla CTSG i Zahy, przymrużyłem oczy lecz ciężko mi było zrozumieć z ruchu warg co mówią a głosy innych z drugiej strony stołu utrudniały moje skupienie. Skupienie, które zauważył Zege.

– Lordzie? Czy wszystko w porządku? – Zapytał na co odwróciłem się całym ciałem w jego stronę.

– Oczywiście. – Powiedziałem. – Skąd wątpliwości? – Zapytałem. 

– Wygaldaz jakby coś cię niepokoiło. 

– Ja.. zamyśliłem się! – Odpowiedziałem bez dłuższego namysłu. 

Chciałem dodać coś jeszcze jednak nie byłem w stanie gdy zauważyłem że Ewron odchodzi od króla, mój wzrok podążał za nim aż zatrxymal się ma drzwiach dopóki nie opuścił sali,a gdy odwróciłem głowę z powrotem w stronę Zege on spojrzał na mnie z chytrym uśmieszkiem.

– Za to ty teraz patrzył jakbyś zobaczył zakochane gołąbeczki. – Odpowiedziałem.

– Być może tak będzie. – Powiedział szeptem lecz na tyle że zdołałem to usłyszeć. 

– Słucham? – Zapytałem na co Zege niemal podskoczył na krześle patrząc na mnie wielkimi ślepiami.

– Bo wiesz.. Lawek w końcu jest z Messyką, są tacy słodcy razem, jak takie zakochane gołąbeczki.. – Tłumaczył gdy ja przestałem słuchać. 

Byłem skupiony na własnych myślach o Ewronie który ewidentnie coś planował ale dlaczego akurat teraz? Dlaczego nie jutro skoro dziś jest taki ważny dzień.

~~•••~~

Spędziłem kolejne chwilę na rzomaoaxch z moją gildią, Hopakami i Huncwotami, jednak Ewrona dalej nie było bardzo mi się to nie podobało, nie dawał on do dobrego przykładu jako Lord skoro opuszczał uroczystość pewnie bez ważnego powodu.

Zanim zdążyłem powiedzieć to na głos postanowił on się pojawić z powrotem w sali by podejść na chwilę do stołu, napić się wina i podejść do mnie.

– Multi? – Zapytał na co dałem znak moim ludziom że przez chwilę nie będę ich słuchać.

– O co chodzi? – Zapytałem dość obojętnie.

Ewron nie odezwał się od razu, niepewnie odwrócił głowę w stronę CTSG i Zahy, wziął głęboki wdech a potem wrócił spojrzeniem na mnie i wyciągnął do mnie rękę.

– Chce ci coś pokazać. – Powiedział i wyciągnął rękę w moją stronę. – Jeśli pozwolisz..

Uniosłem powieki patrząc na jego dłoń nie wiedząc czy ją chwycić czy nie, siedziałem tak bezczynnie dopóki Zwierzak nie uderzył mnie w plecy.

– No idź Lordzie! Nie zatrzymujemy cię. – Powiedział na co każdy z YFL skinął głową.

Reszta również patrzyła, nawet sam król skinął głową na znak abym mógł wyjść z Ewronem z sali co było dla mnie trochę przerażające, gdyż zachowywali się jakby byli wszyscy w zmwowie.

Nerwowo ułożyłem moją dłoń na tej jego po czym delikatnie ją ścisnął a ja wstałem z krzesła by Lord Hopaków wyprowadził mnie z sali.

– Wiesz że to strasznie nieodpowiednie zachowanie? – Powiedziałem gdy drzwi trzasnęły. – Takie wyjście w środku wieczerzy, nawet nic nie powiedziałeś CTSG.

– Powiedziałem. – Wybronił się. – Wszyscy dobrze wiedzą że chciałem cię stamtąd wyrwać. Poza tym Paweł sam cię namówił, nikt nas nie zatrzymywał ani nie zaprzeczał a byśmy zostali w sali– Powiedział ewidentnie dumny z siebie na co uniosłem wyżej powieki. – Nawet widziałem jak CTSG kiwa głową do ciebie więc dalej uważasz że to "nieodpowiednie"?

Miał rację, nikt nas nie zatrzymał, nikt nie krzyczał, gdy wyszliśmy to było dla nich normalne a nie oznaka braku kultury.

– No dobrze.. ale po co mnie zabrałeś? Co takiego chcesz pokazać. – Zapytałem na co Ewron uśmiechnął się lekko gdy prowadził mnie na szczyt najwyższej wierzy w zamku.

– Wiem jak bardzo lubisz patrzeć w niebo, na te lampiony w ostatnią noc roku. – Powiedział. – Nie mogę pozwolić żebyś dziś to przegapił.

Zamrugałem dwa razy zszokowany, nie zdołałem nic odpowiedzieć na jego słowa ale czułem jak ciepło uderza w moje policzki, mogłem się domyśleć że na twarzy umalował się rumieniec.

Byliśmy już coraz bliżej jednak gdy już mieliśmy wchodzić na ostatnie schody Ewron nagle się zatrzymał.

– Zamknij oczy. – Poprosił na co  wyrwałem rękę i wycofałem się.

– Że co?

– Tylko na chwilę. Obiecuję że nie puszczę twojej dłoni. – Powiedział ponownie chwytając mnie za dłoń i zamknął ją w swoich. – Zaufaj mi..

Zamrugał uroczo oczami jak mała panda i to była moja słabość ponieważ zawsze ulegałem czemuś takiemu. Przekręciłem głową z lekkim uśmiechem i zdjąłem szalik z szyji by nałożyć go na na oczy bym nic nie widział. 

– Prowadź. – Powiedziałem na co Ewron zaczął iść, zanim otworzyłem oczy, mróz już mnie uderzył, cóż się dziwić skoro była już zima a śnieg trzymał się już od kilku dni na ziemi i dachach różnych budynków.

Ewron zatrzymał się ja wpadłem na niego nie ściągając szalika z oczu.

– Już możesz otworzyć. – Powiedział na co wykonałem polecenie.

Szalik opadł a oczy otrzymałem delikatnie, szok umalował się na twarzy gdy zauważyłem jeden lampion stojący na stoliku, jeszcze nie zapalony jakby czekał właśnie na nas a nie uderzenia dzwonu.

Podszedłem do niego bliżej, przyjrzałem mu się dokładniej i nie uwierzyłem własnym oczom.

– Czy ty zajebałeś królewski lampion? – Zapytałem natychmiast go odkładając jakby mnie poparzył choć jeszcze się nie palił.

– Nie zajebałem. CTSG poprosił żebym to ja go dziś wypuścił.

– Ciebie? Przecież od kilku lat robił to z Zahą. Odkąd tu jestem i nie było żadnych zmian. Taka jest tradycja. – Powiedziałem wskazując na lampion na co Ewron westchnął.

– Nie Michał.. – Powiedział dość poważnie – Tradycją nie jest to żeby to właśnie król wypuścił lampion, prawda jest taka że nie musi tego robić wcale. Prawdziwą tradycją jest po prostu wypuścić lampion, przy boku kogoś kto również tego chce, może "królewski lampion" się różni to wcale nie musisz zostać wypuszczony pierwszy, to nie jest wyścig to jest właśnie powitanie nowego roku i w tym się kryje ta magia, a nie pierwszeństwo.. 

Rozchyliłem usta jeszcze bardziej zdziwiony niż wcześniej, nie sądziłem że to właśnie na tym polega, zawsze mi mówiono że to właśnie król daje znak, ale przez tyle lat po prostu się myliłem.

Uderzenie dzwonu było znakiem a lampiony spokojnym powitaniem aby móc spojrzeć w niebo i poczuć tę ulgę która mówi "witaj nowy roku".

– Nie wiedziałem. – Szepnąłem drapiąc się po karku na co Ewron odłożył lampion na stolik i podszedł bliżej mnie.

Delikatnie podniosłem głowę by spojrzeć na niego, brunet patrzył na mnie z uśmiechem to był zupełnie inny wzork niż zwykle, nie było odrazy lub chęci wywyższenia się pod jakimkolwiek względem, był to wzrok pełen zrozumienia i ciepła nawet gdy wiał już spadać małe płatki śniegu na dworze, jednak jedno nie dawało mi spokoju. Mianowicie to że Ewron przyszedł tu akurat ze mną 

– Skoro tak to dlaczego nie wypuścisz go z Angelą? – Zapytałem w końcu. – Zapewne bardzo tego chciała.. 

– Masz rację.. chciała wypuszczać lampion, bardzo chciała, ale nie ze mną.

– Co?

– Pamiętasz co mówiłem? Tradycją jest wypuszczanie lampionu z tą osobą która również tego chce, ale też najważniejsze jest też to czy chce go wypuścić z tobą. Ja i Angela czujemy.. z kim chcemy to zrobić i nie koniecznie musimy to robić razem – Wytłumaczył mi Ewron. – A po za tym wiem też ile oglądanie lampionów dla ciebie znaczy Michał.

– Więc ściągnąłeś mnie po to żeby-

– Tak. – Przyznał się w końcu Ewron po czym ponownie wziął lampion w dłonie. – Wypuścisz ze mną lampion w niebo Michał? – Zapytał jakby właśnie mi się oświadczał.

Wyciągnąłem rękę by również dotknąć lampionu, spojrzałem na niego poraz kolejny a potem na drugiego lorda po czym skinąłem głową.

– Tak, gdy tylko usłyszymy Velmorski Dzwon, razem to zrobimy. – Odpowiedziałem.

~~•••~~

Po tej rozmowie patrzyłem na lampion i nasłuchiwalem dzwonu, mógł on dzwonić w każdej chwili i chciałem być gotowy za to Ewron wyszedł na chwilę i zostawił mnie na moment samego, patrzyłem na przedmiot z spokojem w oczach zastanawiając się ile zostało czasu do wybicia dzwonu.

Prawda była taka że nigdy nie było wiadomo kiedy on zabije, znana była tylko ostania noc roku, ale dokładna godzina, tak naprawdę nie istniała. Ją się po prostu czuło a dzwon to właśnie udowadniał.

Podczas mojego wpatrywania się w lampion Ewron zdążył wrócić Podniosłem głowę i spojrzałem mu prosto w oczy. Dopiero później zauważyłem że niesie butelkę wina w dwie pełne lampki zapełnione nim.

– CTSG mówił że ci smakowało – powiedział odkładając butelkę na stolik obok lampionu a lampkę podał mi a drugą trzymał dla siebie.

– Prawda.. i dziękuję. – Powiedziałem i za nim zdążyłem się napić Ewron uderzył szkłem o szkło w ramach toastu.

– Toast za ten piękny moment.. – Powiedział z uśmiechem na twarzy i dopiero potem upił łyk wina a ja zaraz po nim

Gdy kielich był pusty odłożyłem go na stół obok lampionu i wróciłem do obserwacji gwiazd.

– Jeszcze nie miałem okazji by oglądać gwiazdy z takiej wysokości. – Przyznałem. – Piękne są..

– Bardzo. – Mówił Ewron dość rozmarzony przez co spojrzałem na niego. Wzrok miał skierowany prosto na mnie.

– Czy ty w ogóle patrzyłeś w gwiazdy? – Zapytałem.

– Mhm. Na przykład na ciebie. Liczy się?

Czułem jak po tych słowach zaczynają piec mnie policzki, w mgnieniu oka odsunąłem się od "okna" by chwycić za lampion. Przy okazji wziąłem jedną z zapalonych pochodni do ręki by jej początek spotkał się z lampionem, jednak było to cięższe gdy moje ręce drżały.

– Krwa Kurwa Kurwa Kurwa! – Mamrotałem a mimo to próbowałem zachować zimną krew i nie prosić Ewrona o pomóc. 

Właściwie to nie musiałem go prosić, on sam podszedł do mnie i wziął lampion.

– Nie wiem co ci właśnie stało sle pozwól że ci pomogę. – Powiedział zabierając ode mnie lampion zahaczają o moją dłoń – Ja trzymam ty zapal. – Powiedział na co wziąłem głębszy wdech, ułożyłem pochodnie w lampionie.

Zapalił się on nie mal po chwili gdy zabrałem płomień a jego resztę zdmuchnąłem. Ewron posłał mi ciepły uśmiech na co serce zabiło jeszcze mocniej. Nie rozumiałem w tej chwili co tak naprawdę się ze mną dzieje.

Rzuciłem spaloną pochodnie gdzieś w kąt wierzy nie patrząc już na chłopaka, chciałem skupić się na gwiazdach ale nie potrafiłem. Ciągle towarzyszyło mi to dziwne uczucie z myślą o Ewronie.

Usłyszałem jednie szmer gdy wieszał lampion nad nami po czym zbliżył się do mnie.

– Powiedziałem coś nieodpowiedniego? – Zapytał. – Po takiej reakcji mogę stwierdzić że tak.. więc przepraszam.

– Nie. – Odpowiedziałem zaciskając pięciu na kamieniu. – Bardziej.. zaskakującego.. Coś czego się nie spodziewałem, nawet nie potrafię zrozumieć jak wpadłeś na to żeby to powiedzieć i to tak.. szczerze.

– Łatwiej jest mówić coś od serca. – Stwierdził wzruszając ramionami co mi zaimponowało. 

Mówił to z taką łatwością że aż prosiło się odpowiedzieć teraz w dość innej formie, choć w środku czułem że za chwilę wybuchnę.

– Czyli w głębi twojego serca jestem jak gwiazda którą można oglądać? – Zapytałem z wyczuciem lekkiego flirtu i to zadziało. 

Ewron speszył się i napiął ramiona a twarz podczerwieniała, po kilku mrugnięciach wziął wdech i zaśmiał się.

– A czy powiedziałbym tak gdyby tak nie było? – Odpowiedział dokładnie tym samym tonem co ja.

– Nie wiem. – Szepnąłem przybliżając się do niego. – Jesteś zdolny do walenia w chuja.

– Ale nie wtedy gdy chodzi o ciebie i gwiazdy.

Odstęp między nami był coraz mniejszy, jednak po chwili oboje zatrzymaliśmy się gdy nasze buty się zetknęły a po tym fakcie uniosłem dłonie w znaku niewinności a Ewron splótł ręce za plecami.

~~•••~~

Po tej dość dziwnej wymianie zdań zamikliśmy na dłuższą chwilę, nasze zachowanie było bardziej podobne do jakiś nastolatków a nie dwójki dorosłych Lordów co było dość zawstydzające.

Zakrywałem usta dłonią by ukryć rumieniec, za to Ewron brał głębsze wdechy jakby chciał coś powiedzieć 

– Michał ja... – Zaczął Ewron. – Nie chciałem żeby to tak wyglądało.. miało być miło, po przyjacielsku a wyszło.. tak chujowo że mam ochotę się zapaść pod ziemię.. chciałem po prostu.. żebyśmy  zakończyli ten rok jakoś.. inaczej niż zawsze.. Przepraszam..

– Hej. Nie przepraszaj.. – Powiedziałem nagle. – Odkąd zapytałeś mnie czy wypuścimy razem lampion.. nie wiem co się ze mną odpierdala.. za dużo myśli w głowie.. ale czuję się, dobrze przy tobie.. i  cieszę się zakończymy ten rok razem..

Ewron milczał przez chwilę, patrząc w dół, po czym od razu podniósł głowę jakby już nie wytrzymał i wyczuł ten moment. Nie sluszczal ze mnie wzorku ani na moment tak samo jak na z niego wzroku.

Czułem jak dystans między nami robi się coraz mniejszy i tym razem nie odsunąłem się ani na moment. Zwężyłem usta wąską linię stojąc jak słup, serce waliło jak oszalałe i nie przestawało tym bardziej gdy jego dłoń odgarnęła opadające dredy na twarz i tym razem to ja wykonałem kolejny ruch do przodu by nasze klatki piersiowe się spotkały i wtedy zrozumiałem co się właśnie stanie.

To było bardziej pewne niż nasze poprzednie rozmowy gdzie zachowywaliśmy ale jak skończeni idioci. Ewron ułożył na moim policzku dłoń nie przestając na mnie patrzeć po czym zaczął się zbliżać.

– Ewron? – Szepnąłem gdy jego czoło było na moim. – Ja, nie tego się spodziewałem.

– Może to akurat bardzo dobrze.. – Odszepnął po czym złączył nasze usta w pocałunku. 

Moje brwi uniosły się w oczy zachowały się jakby miały wypaść, nie ukrywałem zadziwienia mimo że sam w sobie pocałunek to było coś co sprawiło że moje serce zmiękło. Oddałem go lekko niepewnością, jednak gdy Ewron ułożył dłonie na moich biodrach poczułem się pewniejszy, pocałunek stawał się głębszy i to chciałem zacząć go prowadzić by pokazać mu jak bardzo mi zależy na tej chwili, moje palce powędrowały na jego kark i objęły w geście czułości, jednak nawet to nie dawało mi to całkowitej dominacji.

Ciepłe dłonie Hopaka czułem wzdłuż tali oraz bioder i to właśnie przyprawiało mnie o przyjemne dreszcze a nasze usta idealnie się zgrały w tej chwili, nie było w tym namiętności czy podniecenia, tu była czułość i nic po za tym.

Gdy oderwaliśmy się od siebie nie mogliśmy przestać spoglądać na siebie, nawet gdy usłyszeli bicie dzwonu.

– Można już wypuścić nasz lampion. – Powiedział Kamil jednak gdy chciał odejść złapałem go za nadgarstek.

– Poczekaj jeszcze chwilę. Nie musimy być pierwsi. Prawda?

Ewron zamrugał po czym ułożył dłoń na moim karku w geście zrozumienia, po tym minęła krótka chwila, a gdy ujrzałem kilka świateł, to właśnie były odlatujące w dal lampiony.

Patrzyłem na nie razem z nim a po moim kiwnięciu głową zaprowadziłem go do naszego lampionu nie puszczając jego nadgarstka. 

Wolną dłonią złapałem lampion od dołu z uśmiechem w stronę chłopaka, po chwili zrozumiał żeby on też wziął lampion tak jak ja. Unieśliśmy go odrobinę wyżej po czym wypuściliśmy w niebo i obserwowaliśmy dopóki nie zgubił się w reszcie świateł.

Ewron odwrócił się do mnie zaraz po tym jak coraz więcej świateł wybrało jeden kierunek i zaczęły odlatywać wyżej.

– Szczęśliwego nowego roku Multi. – Szepnął z uśmiechem na twarzy.

Dalej patrzyłem na lampiony, których było coraz więcej po czym odwróciłem wzrok do Ewrona uśmiechając się moja dłoń, z nadgarstka powędrowała na jego ramię bym mógł ucałować jego policzek.

– Tobie również szczęśliwego Kamil. – Odpowiedziałem szepcząc tak samo jak on po czym odsunąłem się – Dziękuję za tę noc.. mimo tego wszystkiego.. była, naprawdę spokojna. – Przyznałem.

Wtedy ujrzałem rumieniec na twarzy Ewrona a w tym też bardzo szczery uśmiech i wtedy zbliżył się do mojej twarzy.

– Uwierz lub nie ale każda chwila z tobą jeśli spokojna. Nie ważne czy to dzień czy noc. Wojna czy pokój.. gdy ty jesteś czuję że serce jeszcze bije.

Po tym wyznaniu pozostaliśmy w ciszy, ale nie niezręcznej tylko takiej przyjemnej, nie myślałem nad tym czy to było wyznanie miłości czy szczerość ale teraz nie chciałem zakłócać sobie tym czasu, po prostu uniosłem głowę zostając w chwili którą bardzo kochałem a światło lampionów oświetlało niebo w Pierwszą Noc Nowego Roku.

 

🏮Koniec🏮

 

 

 

Albo i nie...

W tej samej chwili Angela, Kubox, Zege, Zwierzak a nawet sam król CTSG przyglądali się scenie pocałunku Michała i Kamila z myślą że wydarzy się coś jeszcze oprócz tego co było im już wiadome 

– Mówiłem mu że zobaczę dziś zakochane gołąbeczki. – Powiedział dumny Zege na co wszyscy spojrzeli po na niego

– O to nam właśnie chodziło. – Przyznał CTSG na co każdy uśmiechnął odwracając wzrok na lordów.

– MUWRON IS REAL!! – Krzyknął Kubox na co Angela zdzieliła go w głowę. – Muwron is real.. – Powtórzył szeptem.

 

Notes:

Szczęśliwego nowego roku kochani, dziękuję wam za te miesiące spędzone ze mną

Do zobaczenia w moich innych dziełach nad którymi pracuje. 💗