Work Text:
Tamtego dnia czas dla Deana zatrzymuje się na godzinie dziesiątej czterdzieści jeden rano. Przez całą wieczność nie może oddychać, myśleć i żyć, a słowa lekarza rozbrzmiewają tak, jakby odbijały się tysiąckroć od szpitalnych kafli i dopiero potem, z impetem, uderzały w jego głowę.
Chłodne ostrze zrozumienia zaczyna torować sobie drogę ku jego świadomości. Ojciec Deana złamał podstawową zasadę, tę, dzięki której Sam uczył się mówić: demon zły, nie wolno.
Mimo wszystko, Dean nie może go winić. Bo rodzina stoi ponad zasadami.
Chcesz, żebym zajął się Sammym? Spokojnie, robię to od lat — myśli. Czas wznowić polowanie. Winchesterowie łatwo się nie poddają.
