Work Text:
O Boże, o Boże, o Boże!
To był Bóg! Najprawdziwszy Bóg! We własnej osobie. Znaczy, w osobie Chucka, ale tak jakby we własnej. Znaczy, chyba własnej.
Sam nie mógł uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. TO BYŁ BÓG. B-Ó-G. Wiedział, oczywiście wiedział, jak irracjonalnie się zachowuje, ale nie mógł nic poradzić na samoistne włączenie trybu fanboya (teraz trochę lepiej rozumiał psychofanki Supernatural, bo, o Boże, to był Bóg, i on całkowicie, i niezaprzeczalnie był właśnie takim prawdziwym psychofanem).
Miał tyle pytań! Ledwo wytrzymał, by nie wykrzyczeć ich w sekundzie, gdy się pojawił. Bo...
O Boże, o Boże, o Boże! BÓG!
