Chapter Text
Przez wieki ludzie żyli w zgodzie z potworami i magicznymi stworzeniami. Pomagały sobie nawzajem a Ziemia była dla nich rajem. Jednak pewnego dnia pojawił się potwór, który zapragnął, rządzić tym cudownym światem. To była ciemność w czystej postaci, nazwał siebie królem cienia .....Przez niego cały świat pogrążył się w ciemności. Był strasznym tyranem każdego buntownika karał śmiercią...Przez niego ludzie przestali mieć jakikolwiek kontakt z potworami oraz ze zwierzętami magicznymi. Niektóre z nich uciekły inne zaszyły się pod ziemią. Wydawało się, że tak będzie już zawsze, jednak nagle król cienia się zakochał. Młoda kobieta o jasnobrązowych włosach. Przez nią król przestał się interesować, całą władzą, wciąż był królem ale zaczął być mniej obecny. Spędzał z nią prawie każdą wolną chwilę. Ludzie zaczęli zauważać, owiele mniejszą mentalną obecność króla. Co sprawiało, że świąt powoli i po cichu zaczął się odbudowywać. Aż w końcu gdy tylko nadążyła się świetna okazja, ludzie zaatakowali, króla. Po tym jak ten dowiedział się, że będzie ojcem. Król uciekł, schował się a słuch po nim zaginął. Podczas ataku ludzie z nienawiści do magii zabili większość potworów i magicznych stworzen. Reszta uciekła do miejsc trudno dostępnych dla ludzi. Kobieta nie miała kontaktu z jej ukochanym, ale pomimo wszystkiego postanowiła urodzić dziecko.
__________
-Pip pip pip... - dzwonił budzik. Nagle z pod kołdry, ręką machnęła w urządzenie i mimo, że nie było to mocno to i tak budzik się rozbił. Dziewczyna podniosła głowę, miała zaspane oczy i zobaczyła na budzik
- Znowu?! - usiadła na łóżku i podrapała się po głowie.
- Aby - z dołu było słychać wołającą kobietę
- Skarbie śniadanie już jest
- Już idę mamo - odkrzyczała dziewczyna, po czym wstała i postawiła zepsuty sprzęt na komodzie obok trzech tak samo zepsutych budzików. Gdy zeszła na dół już przy stole czekał na nią na stole talerz ze śniadaniem, usiadła przed talerzem i powoli i wciąż ospale zaczęła jeść.
- Muszę tam iść? - powoli zaspanym głosem pyta osiemnastolatka
- skarbie będzie dobrze...
- Ale oni mnie tam nienawidzą...
- nie wszyscy na przykład....- mama wzdycha - ....na przykład Miko - mruczy pod nosem, przewracając oczami dając do zrozumienia, że nie przepada za dziewczyną.
- Będzie dobrze - gdy mama Aby to powiedziała wstała i pocałowała swoją córkę w czoło. Jakiś czas później, dziewczyna idzie do szkoły gdy wchodzi, tak nie żeby robiła jakieś wielkie wejście poprstu spokojnie otwiera drzw. Na korytarzu był szum ale zapada cisza i wszyscy zaczynają się na nią patrzeć. Wtedy jest bardzo niezręcznie. Dziewczyna stara się to ignorować i w ciszy idzie przez korytarz, ci stojący najbliżej niej odsuwają się do tyłu i nagle Aby w oddali zauważa siedzącą na parapecie dziewczynę której kolor włosów od góry był jasny bląd a im bliżej końcówek włosów tym bardziej zaciemniających się aż na do farbowanych czarnych końcówek, siedziała z słuchawkami na uszach i bazgrała coś w zeszycie. Jednak w pewnym momencie dotarło do niej że na korytarzu jest cicho więc odciągnęła od ucha jedną słuchawkę by sprawdzić czy, rzeczywiście nic nie słychać po czym odwróciła się i zobaczyła Aby zamknęła zeszyt zsuneła słuchawki na szyję i podbiegła do niej przytulając ją, wszyscy oczywiście jak zwykle gapili się z obrzydzeniem i podziwem na nie
- Ab!! Co słychać stara - mówi pewna siebie Miko
- cz-cześć - po cichu odpowiada Aby uśmiechając się niezręcznie bo na korytarzy wciąż jest cisza.
- A właśnie, sory - powiedziała do Aby po czym się odwróciła i wrzasnela- A WY TO CO?!!! NIE MACIE CO ROBIC TYLKO SIE GAPIC?!!!! - i gdy tylko przestała na korytarzu znowu zrobiło się głośno.
- Dzięki - odetchneła z ulgą Aby
- Luz bo jak by co to wiesz woła....- nie dokończyła bo Aby od tyłu została złapana za brzuch uściskiem który przyciągnął ją do tyłu.
- Aby....część skarbie - powiedział chlopak przytulając ją, wtedy Aby lekko się zaśmiała a Miko przewróciła oczami.
- Cześć Mark - odparła Aby. I w tym czasie Markus ją puścił. Chłopak nie był jakimś wielkim osilkiem, nie uczęszczał na siłownię. Jedyna aktywność fizyczna po za włefem to były nauki karate, które na początku bardzo denerwowały chłopaka. Gdyby nie jego ojciec nawet by nie walczył, ale przez to, że jeden z jego braci został napadnięty to ojciec postanowił, że wszyscy jego synowie będą musieli sami umieć się bronić. Mark pewnie jak normalny nastolatek miałby kolegów ale ze względu na to, że miał pięciu braci to wolał towarzystwo swojej dziewczyny i jej przyjaciółki. Po za tym uwielbiał się droczyć z Miko.
- Mam coś dla ciebie - powiedział Markus grzebiąc w swoim plecaku. Po czym wyciągnął lekko zgnieciony słonecznik. - tadaaaa - powiedział, a reakcje dziewczn się różniły.
- Ooooo - wzruszyła się Aby - dziękuję - pocałowała chłopaka w policzek, przyjmując prezent. A podczas tego Miko starała się nie wybuchnąć śmiechem. Ale coś jej nie wyszło i się zaśmiała - romantyk się znalazł - odparła ocierając łzę z oka.
- Co zazdrościsz, że Ty nie dostałaś? - sarkastyczne spytał Markus rozkładając ręce.
- Nie - zbliżyła się do niego Miko z irytacją - jestem zazdrosna, że z twojego powodu mam mniej czasu z moją bestie - odparła i przez chwilę, wymieniali się tym wojennym spojrzeniem a obok nich stała Aby z kwiatkiem w ręku.
- Hej!! - w oddali zabrzmiał głos który od razu sprawił, że trójka bohaterów się odwróciła w jego stronę
- Nie zasłodko wam tak dziwaki?! - powiedział ten typowy klasowy osiłek
- dla nas nie ale jak jesteś nudziarzem to sory - odkrzyczała Miko
- Ej!! Mam się tam przejść?!- krzyknął znowu
- Zależy jak chcesz randki z moją piescią to proszę bardzo! - znów odkrzyczała Miko a Markus się tylko uśmiechnął szyderczo
- Ta bo Ty mi coś zrobisz! Jesteście bandą chuderlaków, - później popatrzył się na Aby - Co bez tego twojego tatusia nic nie zdziałasz co? - Kiedy to mowił dziewczyna się zmartwiła i było to po niej widać, kiedy Markus na nią spojrzał, delikatnie złapał ją za rękę i wściekle spojrzał na chlopaka. Po czym kiwną głową w stronę Miko - Oj jak mi przykro, że wyszedł z mlekiem gdy usłyszał, że będzie ojce..- nie zdążył bo Miko na niego wskoczyła krzycząc i zacząć bić go po twarzy wszyscy byli zdziwieni poza Markusem i Ab. Gdy zrobiło się zamieszanie chłopak zabrał dziewczynę gdzieś dalej i trochę uspokoił mówiąc, że przecież to nie prawda a Miko w tej chwili naprawia mu mózg.
___________
W gabinecie dyrektora Miko siedziała rozłożona na krześle z założonymi rękami. Jakieś dwa metry odsunięty od niej na krześle siedział chłopak pobity przez nią, przerażony wpatrywał się w nią jakby był gotowy do ucieczki, w sumie było to jasne, gdyż przecież nie spodziewał się, że na korytarzu przy wszystkich ta poprostu na niego skoczy. Dyrektor wpatrywał się na Miko z zawodem wymalowanym na jego twarzy
- Niczego nie żałuję - odwróciła obrażalski głową.
- Jesteś straszna - powiedział chłopak odsuwając się dalej. A dyrektor podniósł jedną brew i spojrzał raz na chlopaka i z powrotem na Miko
- No co sam się prosił - dziewczyna rozłożyła ręce, jakby wszyscy się ją czepiali o nic.
________________________________________
Hej to ja twórca i chce powiedzieć parę rzeczy na temat serii.
Po pierwsze sory za błędy ortograficzne i cringe. Chcę, żeby moja seria była śmieszna ale to trudne kiedy ma się słabe żarty.
Po drugie seria od początku była przeze mnie traktowana jako serial ( od kąd ją wymysliłam) i będzie traktowana jako serial stąd te epizody zamiast rozdziały.
Po trzecie będzie mega długa i wątpię, że ją skończę, całą seria będzie mieć dwa, trzy albo nawet cztery sezony. Jeszcze nie wiem jak to podzielę, sory również za tępo bo wiem jest mega szybkie i za to, że Aby jest strasznie mało scharakteryzowana obiecuje, że to się zmieni. Ab dostanie owiele więcej czasu i jeszcze info na przyszłość nie będę wrzucać regularnie, przepraszam, ale w moim przypadku się nie da. No więc wydaje mi się, że to na tyle mojego pierdzielenia sory, że tak długo ale to tylko teraz, żeby wyjaśnić parę, rzeczy to wszystko pozdrawiam. ;3
Ps. Na wattpada też wrzucam jakby bezużyteczna ale informacja
