Actions

Work Header

Ona i Ona

Summary:

Zołzy knują przeciwko sobie, ale nie spodziewają się, że z takiego knucia może zrodzić się pewne uczucie.

Notes:

(See the end of the work for notes.)

Work Text:

Adam oświadczył się Monice i to najprawdopodobniej był jego największy błąd.

 

☆

 

Kamila nienawidziła przegrywać. Była w stanie znieść naprawdę wiele, ale porażka nie zaliczała się do tej listy; jej nie potrafiła i nie chciała zaakceptować. Tym razem też nie miała takiego zamiaru - co to, to nie.

Adam Rozdrażewski był za to człowiekiem o skrajnie ograniczonym ilorazie inteligencji, ale miał w sobie ten urok osobisty, któremu nie potrafiła się oprzeć. Niestety, nie ona jedna; nie narzekał on na brak powodzenia u płci pięknej. Tylko, cholera, całkowicie nie zdawał sobie sprawy z kim zadarł i jaki pakt z diabłem podpisał, przekraczając pewnego dnia próg jej mieszkania. Nawet nie potrafiła się wtedy na niego gniewać, chociaż jej samochód - oczko w głowie - został przez niego przyozdobiony w kwiatki. Swoją drogą, dobór tego wzoru był naprawdę intrygujący i niecodzienny… równie niecodzienny, jak widok Rozdrażewskiego w jej drzwiach. Czuła wtedy, że jest największą szczęściarą na świecie.

Tylko jest jeden, mały problem.

Ten problem ma na imię Monika.

 

☆

 

Dzisiejszego wieczoru Adam zaplanował uroczystą kolację u państwa Laudańskich. Co prawda już kilka dni temu poinformował swoją partnerkę, że chce się z nią ożenić, ale to właśnie ten wieczór miał być oficjalnym dopełnieniem formalności - z pierścionkiem i dumnymi, niczym pawie, ciocią i wujkiem, będącymi przybranymi rodzicami mężczyzny. Zwykłe przedstawienie dla naiwnych, odstawienie szopki i nic więcej; w końcu każdy wiedział, że nie zapomniał nadal o Ewie, na punkcie której miał wręcz niezdrową obsesję. Nie przestał jej nagle kochać, pomimo tego co opowiadał innym. Ale jak widać, ani Monice, ani Kamili to nie przeszkadzało.

Te kobiety już się znały. Za namową Renaty, jej matki, Kamila zbliżyła się do swojej rówieśniczki, niby to przypadkiem. „Wrogów trzymaj blisko, bliżej niż przyjaciół.” - powtarzała jej przez całe życie. Z racji że była ona absolutnie największą mistrzynią intryg, jaką ten świat widział, a jej rady okazywały się zawsze niezwykle cenne i trafne, nie mogła zignorować i tych słów; udawała zatem przyjaźń by osiągnąć wyższy cel, jakim był Adam Rozdrażewski. Chciała go jej odbić, nie zważając uwagi na ewentualne konsekwencje. Czy kochała go? Opiszmy to w ten sposób: Miłość to uczucie jej nieznane i zbędne; zawsze bawiły ją koleżanki uganiające się za facetami, uważała je za niezwykle głupie i naiwne. Nie zamierzała zniżać się do ich poziomu, ani tym bardziej poświęcać swojego życia mężczyźnie. Jednak fakt, że ktoś cieszący się tak absurdalną popularnością i uznaniem, będący obiektem marzeń wielu dziewczyn, sprawiał iż było o co grać dla własnej satysfakcji, statusu społecznego i zabezpieczenia finansowego. Miłość to przereklamowane uczucie, a wymienione wcześniej aspekty stanowiły realne wartości.

Szeroki uśmiech zagościł na jej twarzy, gdy Monika zadzwoniła do niej dzisiaj rano z prośbą by spędzić miło czas przed tym, dla niej z pewnością niezapomnianym, wydarzeniem. Okazja do umilenia sobie wieczoru i zyskania szans u Adama sama podstawiała jej się pod nos, czemu zatem z niej nie skorzystać?

To będzie łatwiejsze niż myślała.

 

☆

 

– Poczekaj jeszcze chwilę, coś chcę Ci pokazać. – blondynka wymachiwała energicznie rękami, stojąc w salonie, w mieszkaniu Adama. Obecność jej przyjaciółki sprawiała jej nieskrywane szczęście .

– Chciałabym też żebyś poszła ze mną. – jej rozmówczyni odwzajemniła uśmiech, próbując jej się przy tym podlizać. Musiała uśpić jej czujność. – Ja też muszę kupić sobie jakąś kieckę. – dodała. – Znalazłam taką jedną na Nowym Świecie. Pójdziesz?

– No jasne! – wręcz wykrzyczała, nie potrafiąc powstrzymać radości z zaproszenia. – Tylko poczekaj chwilę, dobra? – pobiegła na górę.

Kamila w tym czasie wyciągnęła z lodówki sok i nalała go sobie do szklanki. Upiła ledwie łyk, gdy zobaczyła widok niemalże zapierający jej dech w piersiach. Cudem udało jej się powstrzymać od zadławienia się napojem.

Monika wyglądała… obłędnie.

Wiedziała, że jest śliczna. Dostrzegła to już podczas ich pierwszego spotkania, które nie przebiegło w najmilszej atmosferze. Od tego czasu cały czas o niej myślała; tych cudownych, blond lokach i przenikliwym spojrzeniu - Adam zdecydowanie na nią nie zasługiwał. Ona powinna znaleźć sobie kogoś lepszego, mądrzejszego. Kogoś, kto naprawdę ją pokocha.

To piękno sprawiało, że czuła nietypową dla niej zazdrość. Poważnie, w normalnych okolicznościach nigdy nie miałaby kompleksów z powodu innej osoby; w tej sytuacji jednak odczuwała realne zagrożenie. Ktoś tak uroczy mimowolnie przyciągał uwagę innych ludzi, a ona nie mogła na to pozwolić. Na samą myśl o tym całe jej ciało opanowywała przeraźliwa, nienaturalna wręcz złość.

– Jak wyglądam? – słodki głos wyrwał ją z rozmyśleń. – Pasuje mi, Kamilko?

Kamilko. Zawsze tak do niej mówiła. I to zdrobnienie wywoływało, wbrew jej woli, za każdym razem szeroki uśmiech.

– Mhmm… no nie wiem. – podjęła próbę skłamania. – We wszystkim Ci ślicznie, ale może pomyślisz o czymś innym? – ten strój zbyt do niej pasował, musiała jakoś zadziałać.

Nie spodziewała się tylko, że tamta aż tak weźmie sobie jej słowa do serca i zacznie się tak po prostu przy niej przebierać.

– Faktycznie, może masz rację. – powiedziała, próbując ściągnąć sukienkę. – Kurczę, zamek mi się zaciął. Możesz mi pomóc? – podeszła do niej, patrząc jej prosto w oczy.

– Tak, jasne. – odparła bez zastanowienia. – Możesz na chwilę wziąć te włosy? Trochę przeszkadzają.

– Pewnie. – złapała je, jakby chciała je związać.

Kamila złapała zamek i zdecydowanym krokiem odpięła sukienkę, a jej oczom ukazały się plecy Moniki.

Cholera.

Słodki zapach jej waniliowych perfum drażnił jej nos; nie chciała tego czuć, znać tego uczucia.

Niestety, odniosła wrażenie, że pomieszczenie nagle stało się niezwykle ciasne i gorące. Nigdy, przenigdy nie myślała o niej w taki sposób, ale dotknięcie jej ciała sprawiło, iż zaczynała tracić rozum; jej głowa zaczęła się z niej nabijać, przypominając jej, że nie taki był plan.

– Wszystko okej? – spytała. – Kamilko?

– Yhm, pewnie. – zorientowała się, że nadal ma dłoń na jej plecach. Uśmiechnęła się sama do siebie, niedowierzając w to, co właśnie się działo.

Monika odwróciła się, patrząc niewinnie prosto w jej oczy. Pierwszy raz miała okazję obserwować ją z aż tak bliskiej odległości. I matko, nie potrafiła oderwać wzroku od jej ust. Wyglądały tak kusząco, tak wspaniale. Niczym zakazany owoc, który aż prosił się o jego skosztowanie.

Sama siebie nie poznawała. To, co teraz czuła było jej obce, celowo tłumione przez nią. Była ponad to, nie traciła czasu na do niczego nie prowadzące romanse. „Miłość?” Tylko i wyłącznie w celu osiągnięcia korzyści, nigdy dla własnej przyjemności.

Aż do teraz.

– Wyglądasz, jakbyś chciała mnie właśnie pocałować. – zaśmiała się.

Tych słów zdecydowanie się nie spodziewała. Ale…

Pieprzyć to.

Raz się żyje.

– Może chcę. – Kamila wyszeptała bardziej sama do siebie.

– Co? – nie zdążyła nic odpowiedzieć, czując nagle, że coś jej na to nie pozwala.

Ktoś.

Kamila bowiem nie zastanawiała się ani chwili dłużej: chwyciła ją dłonią za podróbek, przysuwając swoje usta do jej ust. Był to pocałunek mocny i całkowicie pewny, niemalże tak, jakby czekała na to całe życie i bała się, że za chwilę ktoś może jej go odebrać, dlatego za wszelką cenę musiała pokazać swą dominację.

Monika nie protestowała. Nie, wręcz przeciwnie: praktycznie od razu odwzajemniła ten gest, nie pozwalając pomysłodawczyni na wycofanie się czy też zrezygnowanie z tego pomysłu. Zacisnęła przy tym ręce na jej biodrach, ciesząc się chwilą.

„W końcu.” – pomyślała.

Teraz to ona miała przewagę i rozdawała w tej przedziwnej grze miłosnej karty.

I miała zamiar świetnie się przy tym bawić.

Notes:

jestem totalnie late to the party, ale ostatnio nadrabiam streamy z tego serialu i wciągnęłam się bardziej, niż bym się tego spodziewała. efekt tego jest taki, że te nasze zołzy uwielbiam całym sercem, więc let’s go, I guess???