Chapter Text
Czy na tym świecie istniał większy idiota niż Adam Rozdrażewski? Pewnie tak, ale to właśnie on zaciekle walczył o ten zaszczytny tytuł, co po raz kolejny nam udowodnił: tym razem zrywając zaręczyny z Moniką.
Nie chodziło o uczucie, oczywiście, że nie. On nie kochał jej, ona nie kochała jego; co do tego nie było żadnych wątpliwości. To była tylko pewna umowa zapewniająca korzyści obu stronom.
Monika czerpała z tego układu więcej dobrego, zatem nic dziwnego, że nie była z decyzji jego zakończenia zadowolona. Zwłaszcza że, no cóż, nie była ona osobą będącą w stanie znieść fakt, że ktoś jednak nie zastosuje się do jej starannego planu. I właśnie dlatego Adam Rozdrażewski był idiotą. Po prostu chyba jeszcze nie dotarło do niego z kim zadarł i że ta historia nie skończy się dobrze, przynajmniej dla niego.
A jaki związek z tym wszystkim ma Kamila Kłos? W przeciwieństwie do pozostałych, była „przypadkowym” splotem ostatnich wydarzeń niezwykle zachwycona: wszystko przebiegało zgodnie z tym, co wcześniej sobie zaplanowała. Kilka niezbyt wymagających intryg wystarczyło by zakończyć ten żenujący związek, a przecież to dopiero początek knucia. Jej najbliżsi, rzecz jasna, myśleli, że chodzi o Adama, w którym niby to była zauroczona i dzięki temu miała teraz okazję by się z nim umówić. Jednak… nic bardziej mylnego. W rzeczywistości cel był znacznie ciekawszy pod każdym względem, w końcu chodziło o zdobycie serca samej Moniki Wilczyńskiej. A jak Kamila sobie coś postanowiła, osiągała ten cel za wszelką cenę. Dlatego też, ku zaskoczeniu całego jej otoczenia, zamierzała się umówić z tą kobietą i raz na zawsze wybić jej z głowy tego idiotę, Adama Rozdrażewskiego.
