Chapter Text
Przerwa na lunch dobiegała końca. Kokoro zmierzała w kierunku swojej klasy, gdzie miała mieć następną lekcję. Inni uczniowie przemieszczali się wokół niej w różnych kierunkach śmiejąc się i rozmawiając. Kiedy już miała skręcić w drzwi sali, coś przyciągnęło jej uwagę. Pod ścianą po drugiej stronie korytarza stała grupka dziewczyn. Dobrze je znała, to w końcu najpopularniejsze dziewczyny w szkole. Ich charakterystyczne blond włosy i mocny makijaż zawsze zwiastowały kłopoty. Uczennice patrzyły na nią uśmiechając się i szepcząc między sobą. Kokoro poczuła jak w żołądku zawiązuje jej się supeł. Spojrzała na swoje ciuchy zastanawiając się, czy coś jest nie tak z jej wyglądem, jednak nie zauważyła nic szczególnego. Weszła do klasy i od razu poczuła narastające napięcie w atmosferze. Kilka osób siedzących przy swoich ławkach nagle zamilkło i odwróciło się w jej stronę. Niektórzy nerwowo przebiegali wzrokiem po klasie, inni obserwowali ją z podekscytowanymi uśmiechami. Poczuła jak robi jej się chłodno a gęsia skórka wstępuje na jej ramiona. Spuściła wzrok na swoje tanie trampki i ruszyła lawirując pomiędzy ławkami.
Gdy dotarła na swoje miejsce, wszystko okazało się jasne. Strach i smutek zmroziły ją od stóp aż po twarz kiedy stała nieruchomo obok swojej ławki. Jej stopy przywarły do podłoża odmawiając posłuszeństwa. Nie mogła nic zrobić, jedynie wbijała bezsilnie spojrzenie w pomazane drewno. Zaczęła po kolei odczytywać w głowie widniejące tam napisy: "Zabij się", "Śmierdząca szmata", "Nikt cię tu nie chce". Myśli w jej głowie przelatywały jak szalone, czuła jakby ziemia osuwała się spod jej stóp a cały jej świat się zapadał pochłaniając ją ze sobą.
Nawet nie usłyszała kiedy zabrzmiał dzwonek a wszyscy uczniowie zajęli swoje miejsca. Po chwili do klasy weszła również nauczycielka. I to nie żadna zwykła nauczycielka. Pani Shinomiya nie tolerowała ani odrobiny nieposłuszeństwa.
- Panno Momoiro, dlaczego wciąż nie zajęłaś swojego miejsca? - jej okrutny wzrok przeszywał Kokoro na wylot.
- J-ja... - zaczęła, ale nie potrafiła znaleźć żadnych odpowiednich słów, jak gdyby wszystkie wyrazy wyleciały z jej głowy.
- No proszę, co ja tu widzę. W dodatku pomazałaś swoją ławkę? Natychmiast pójdziesz to posprzątać!
- T-to nie tak...
- Nie obchodzą mnie twoje marne tłumaczenia, ta ławka ma lśnić! - te słowa całkowicie zamroziły dziewczynę. Stała nie mogąc się ruszyć jakby jej nogi odmówiły posłuszeństwa.
- Na co czekasz? Nie wyraziłam się dość jasno? W tej chwili pójdziesz po sobie posprzątać a po lekcjach wyjaśnisz swoje zachowanie w gabinecie dyrektora! - oznajmiła nauczycielka.
Kokoro wbiła wzrok w podłogę i skierowała się do wyjścia z klasy. Czuła na plecach spojrzenia wszystkich uczniów. Wyszła przez drzwi i już chciała odetchnąć z ulgą, gdy zobaczyła grupkę popularnych dziewczyn. Przełknęła węzeł zaciskający się w jej gardle i ruszyła korytarzem w stronę łazienki usilnie unikając patrzenia w ich kierunku, kiedy nagle poczuła jak czyjaś noga zahacza o jej piszczel a dłoń popycha jej plecy. Chwilę później leżała na podłodze u stóp blondynek.
- Uważaj, w takich butach łatwo się poślizgnąć - rzuciła z szyderczym uśmiechem jedna z nich, a przyjaciółki zawtórowały jej śmiechem. Usłyszała jeszcze odgłos robionego zdjęcia po czym grupa dziewczyn odeszła w przeciwnym kierunku.
Kokoro poczuła, że robi się cała czerwona a oczy zaczynają szczypać ją od zbierających się w nich łez. Natychmiast podniosła się i poszła szybkim krokiem do łazienki po wodę i szmatkę do wytarcia swojej ławki.
★☆★
Kokoro otworzyła drzwi do mieszkania. Od razu usłyszała dobiegający z kuchni głos mamy:
- Cześć kochanie, jak ci minął dzień?
- Mamo... - zrobiła kilka kroków w jej kierunku a kobieta podniosła wzrok znad garnka uważnie przyglądając się córce. - Czy mogłabym zmienić szkołę?
★☆★
Stanęła w łazience przed lustrem. Przez kilka chwil wpatrywała się w postać widoczną w zwierciadle. Jej brązowe, matowe włosy opadały na ramiona nie układając się w żadne konkretne kształty. Czerwona opaska sterczała na czubku jej głowy. Na bladej cerze mogła dostrzec wszystkie niedoskonałości. Nagle dostrzegła rozjaśniacz do włosów jej mamy stojący na umywalce na umywalce oraz różową farbę. Obok nich leżała paletka z cieniami do powiek i inne akcesoria do makijażu. Zaczęła gorączkowo przeszukiwać szuflady. Znalazła kilka lakierów do paznokci, lokówkę do stylizacji włosów i krem samoopalający. Uśmiechnęła się do samej siebie. W jej głowie zaczął rodzić się pewien plan.
