Actions

Work Header

Rating:
Archive Warning:
Category:
Fandoms:
Relationship:
Characters:
Additional Tags:
Language:
Polski
Stats:
Published:
2026-07-13
Words:
691
Chapters:
1/1
Kudos:
5
Hits:
48

Królewskie zamówienie

Summary:

W pewien deszczowy dzień do kowala przychodzi król, aby złożyć zaskakujące zamówienie.

Notes:

Generalnie to ja nie wiem dlaczego to napisałam ale to jakby totalnie wydarzyło się kanonicznie bo Graf to przecież wszystko umie

PRZYPOMINAM TEŻ ŻE CHARACTERS NOT CREATORS WYPISUJĘ SOBIE TO NA CZOLE

(jeśli czyta to pan Kamil CTSG to pozdrawiam i przepraszam z góry BĘDZIE więcej tego kontentu)

(See the end of the work for more notes.)

Work Text:

Deszcz padał nieprzerwanie od dwóch dni. Nie była to atmosfera sprzyjająca wychodzeniu na zewnątrz, ale za to idealna na odkładane od wielu dni porządki. Toteż kowal Graf krzątał się w swoim przybytku, segregując swoje towary. Był w trakcie opróżniania jednej ze skrzyń, gdy usłyszał delikatne pukanie do drzwi. Szybko porzucił trzymane w rękach graty, żeby otworzyć niespodziewanemu gościowi. Okazał się nim być król CTSG. 

– Witaj, kowalu – zawołał, wchodząc szybko do pomieszczenia, zanim Graf zamknął za nim drzwi. – Nie przeszkodziłem ci w czymś?

– Dzień dobry, królu – odparł Graf, odsuwając kopniakiem skrzynię pod ścianę. – Sprzątam tylko mój sklep. Król mi w niczym nie przeszkadza, tylko proszę uważać, bo na podłodze jest lekki bałagan.

– To nieistotne. – CTSG usiadł na pierwszym skrawku płaskiej powierzchni, jaki zobaczył, na niedużym podnóżku stojącym w rogu. – Przybyłem tu, aby złożyć zamówienie.

Graf uniósł brwi.

– W takim razie musi to być ważna sprawa, skoro król przyszedł tu w taką nieprzystępną pogodę. Czy chodzi tu o dobro królestwa?

– Oj, to coś ważniejszego – westchnął król. – Jednak muszę zaznaczyć, że ma to być między nami tajemnica. Nikomu tego nie zdradzaj! Żaden lord ani wieśniak nie ma się o tym dowiedzieć. Niech to pozostanie między naszą trójką.

– Przepraszam, trójką...?

– No, mną, tobą i Kaopejem, któremu i tak to wygadasz. Nie wstydź się, ja was znam i liczę tylko na waszą dyskrecję. Zresztą sam zrozumiesz.

Graf nie wiedział, jak odpowiedzieć na te, bądź co bądź, fakty. Odchrząknął.

– Dobrze, zatem co mogę dla króla wykonać?

– Chciałbym zamówić pierścionek zaręczynowy.

Nastała długa chwila ciszy. Kowal zastanawiał się, czy wieloletnie pracowanie przy głośnym akompaniamencie uderzeń młotu o kowadło nie zaburzyło mu po części słuchu. Nic nie odpowiedział, toteż CTSG ciągnął dalej:

– Najpiękniejszy pierścionek zaręczynowy, jaki widział ten świat. Wiem, że masz kontakt z bogami, na pewno zaopatrzą cię swoją pomocą i natchnieniem. Jeśli chcesz, mogę ci dostarczyć wszelkie potrzebne materiały, aczkolwiek ja sam nie posiadam zmysłu artystycznego, więc nie mam pojęcia, jak to ma wyglądać. Oddaję to całkowicie w twoje ręce. Jestem gotów naprawdę szczodrze cię wynagrodzić. – Potrząsnął sakiewką, którą trzymał w kieszeni.

Do Grafa w końcu dotarło, że król naprawdę chce się z kimś zaręczyć. Lekko zakłopotany, lecz wciąż zachowując profesjonalizm, odpowiedział:

– Dobrze... tylko muszę wiedzieć, dla jakiej osoby to ma być. Król wie, muszę dopasować styl, rozmiar...

– Z pewnością często przychodzi do ciebie mój zastępca, na pewno orientujesz się w jego stylu. Zrób taki pierścionek, który według ciebie będzie mu pasować.

Znowu Graf musiał odczekać, aż słowa te odpowiednio nabiorą znaczenia w jego mózgu.

– Za... Zahaczai?!

CTSG zmierzył go wzrokiem.

– A znasz jakiegoś innego mojego zastępcę?

Graf pokręcił głową. Z trudem wstrzymywał uśmiech. W końcu nie wytrzymał i mruknął:

– Mam nadzieję, że król wie, że to nic złego? W tym królestwie prawie każdy jest... no, w każdym razie nie musi król się z tym ukrywać.

Gdy CTSG zrozumiał, o co chodziło Grafowi, uśmiechnął się delikatnie.

– Kowalu, ja się z niczym nie ukrywam. Jeżeli ktokolwiek będzie miał problem z taką kwestią, no to będzie miał problem, bo to ja jestem królem, a nie on. Ja tu rządzę i mówię, co wolno, a reszta, nawet lordowie, to może mi skoczyć. Nie, chodzi mi po prostu o to, aby nie zepsuć niespodzianki. Nie chciałbym, by mój najdroższy dowiedział się o tych planach. – Po tych słowach rozmarzył się. CTSG standardowo często się uśmiechał i był pogodnej natury, lecz tym razem rzeczywiście wyglądał, jakby przeszyła go strzała Amora. 

Graf wzruszył ramionami w duchu. W zasadzie, pomyślał, oni rzeczywiście spędzają ze sobą dość dużo czasu. W sumie to całkiem do siebie pasują...

CTSG rzucił mu sakiewkę z pieniędzmi. Graf zajrzał do niej i mimo że był jednym z najbogatszych mieszkańców miasta, poczuł zawroty głowy. I lekkie poczucie winy.

– Przepraszam, królu... ale to za dużo! Nie mogę przyjąć od króla tak wielkiej sumy!

– Oczywiście, że możesz, kowalu. Właśnie ci to rozkazuję. Zadbaj o to, aby twoje dzieło było warte tych pieniędzy. – Wstał i zebrał się do wyjścia. Trzymając klamkę na drzwiach, rzucił: – Jeśli będziesz czegoś potrzebował, przyjdź do zamku. Tylko pamiętaj, dyskretnie!

Graf pokiwał głową, pożegnał się z królem i zamknął za nim drzwi. Spojrzał na sakiewkę podarowaną przez CTSG i westchnął.

Wygląda na to, że będzie musiał podejść do tego naprawdę ambitnie.

Notes:

"realia średniowieczne" ale w tym królestwie nie ma jak być homofobia skoro właściwie wszyscy są w jakimś gejowym związku błagam