Actions

Work Header

Rating:
Archive Warning:
Category:
Fandoms:
Relationship:
Additional Tags:
Language:
Polski
Series:
Part 4 of Wowa & Andrzejek
Stats:
Published:
2026-08-08
Words:
341
Chapters:
1/1
Comments:
11
Kudos:
11
Hits:
52

Skrzat

Summary:

Andrzej zauważa pewną rzecz.

Notes:

AWWWW DOWIEDZIAŁEM SIE ZE WOŁODYMYR JEST TAKI NISKI JAKIE TO JEST SŁODKIE O BOZE AAGGGHHH (168-170 cm 🥹)

Bez urazy dla niskich osób, kocham was

Work Text:

Andrzej nie rozumiał, dlaczego jego najlepszy polityczny przyjaciel tak go rozczulał.
Wołodymyr miał gęstą brodę i w niczym nie przypominał kobiety. W takim razie dlaczego kiedy się śmiał wydawał się taki... uroczy?

Tak, Andrzej nie rozumiał. Do pewnego momentu.
Gdy to zaczął dostawać komentarze pod ich wspólnymi zdjęciami na Instagramie.

"Jaki karzeł 🤣🤣"

"Zełenski wygląda jak dzieciak"

I wtedy, postanowił pokazać je Wołodii.

- To spisek. - stwierdził mężczyzna.

Siedzieli razem na kanapie w apartamencie. Wowa podkulił pod siebie nogi, zabierając mu komórkę z dłoni.

- Spisek? - powtórzył po nim Duda.

- Tak, spisek! Przecież widać, że to Photoshop, nie jestem aż tak niski...

Tutaj Andrzej podejrzanie kaszlnął.

- Nie patrz tak na mnie! Naprawdę nie jestem aż tak... Nazywają mnie skrzatem!

Tym razem nie udało mu się ukryć śmiechu, łapiąc dłońmi za brzuch pochylił się do przodu, wstrząsany drgawkami.

- Nie śmiej się ze mnie! - Zełenski kopnął go lekko. - Podważają moje stanowisko prezydenta!

- Jak? - wydusił przez chichot Andrzej. - Mówiąc o tobie "skrzat"?

- Tak! Na początku wzrost, potem wygląd, skończy się na moich działaniach politycznych!

Drugi mężczyzna objął go w pasie i przyciągnął do siebie, śmiejąc się w jego plecy. - Przesadzasz...

- Jesteś okropny... - po chwili wyrywania z uścisku, Wołodia poddał się i został w tej pozycji.

- Wiesz, chyba serio jesteś mały... - Andrzej podniósł, wciąż z przyjacielem w ramionach. Gdy stanął na prostych nogach, stopy Wowy wisiały nad ziemią.

- Hej! Odstaw mnie!

- Już, już... Tylko sprawdzam.

Wołodymyr, ciągle wisząc w powietrzu popatrzył na niego. - Co niby sprawdzasz?

- Czy na serio jesteś taki mały.

- Andrzej!

- Już, już...

Duda w końcu postawił go z powrotem na podłodze.
Wołodia szybko poprawił koszulkę, która przesunęła się do góry.

- Masz nikomu tego nie mówić.

- O czym? Przecież każdy wie, że jesteś niski...

- Nie o tym. - burknął.

- To o czym?

- Podniosłeś mnie!

- ...I?

- I?! Jestem prezydentem, do cholery, nie możesz od tak mnie podnosić!

- I co z tego, jesteś uroczy.

- ...Co?

Andrzeja dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego co powiedział.
- Nic. Nie słyszałeś tego. - stwierdził.

- Słyszałem!

- Cicho, skrzacie.

I tym razem nie próbował sobie tłumaczyć, dlaczego jego najlepszy polityczny przyjaciel wydawał się taki uroczy.

Series this work belongs to: