Work Text:
Lan Jingyi od razu wyczuł, że tata ma dobry humor. Może przez to, że upił trochę wina z kieliszka taty, a może po prostu taki miał dzień. Nieważna była tego przyczyna; dla Jingyiego liczył się potencjalny content, więc miał telefon w gotowości.
— Xichen, mamy jeszcze jakieś lody? — zapytał ojciec, odkładając kartkę na stos na ławie.
Tata nie odpowiedział, tylko od razu zerwał się z fotela i wręcz w podskokach poszedł do kuchni. Ojciec westchnął i dolał sobie wina, kręcąc głową na błagalne spojrzenia Jingyiego.
— Nie obchodzi mnie, że Wei Wuxian dał Shizuiemu już spróbować, nie naleję ci — oznajmił grobowym tonem.
Jingyi wydał usta w podkówkę, ale nie kłócił się więcej, tylko uniósł telefon i zaczął nagrywać wejście do kuchni. Po chwili wyłonił się z niej tata, niosąc na rękach cały karton z lodami – karton był większy niż jego głowa, bo było to opakowanie zawierające w sobie pojedyncze rożki.
— Zgodnie z zamówieniem — oświadczył, przenosząc karton na jedną rękę i niosąc go jak kelner tacę. Obszedł podekscytowanego Zidiana, który merdał ogonem i plątał mu się pod nogami. Zatrzymał się przed Jingyim i ojcem, tuż obok ławy.
— Zgodnie z zamówieniem, mój słodki — ogłosił zadowolonym tonem, kiedy wygrzebał z kartonu jednego rożka i podał zamaszystym ruchem swojemu mężowi.
— O, dziękuję ci bardzo — odpowiedział ojciec z lekkim uśmiechem, który udało się Jingyiemu zarejestrować na kamerze.
Ale tata na tym nie skończył. Ponownie sięgnął do kartonu i z takim samym uśmiechem wyciągnął kolejnego rożka i sprezentował go swojemu synowi.
— Zgodnie z zamówieniem — powtórzył.
Jingyi nie prosił o loda, ale z chęcią go przyjął.
— Dzięki!
Na chwilę opuścił telefon aby chwycić rożek pewniej. Zaraz jednak ponownie skierował go na tatę, który właśnie spoglądał przez dłuższą chwilę wgłąb kartonu.
Po jego minie Jingyi wiedział, że nadeszła chwila, na którą czekał.
Tata wydął usta zasmucony i opuścił karton tak, że jego pusta zawartość była skierowana prosto w kamerę.
— Poświęcenie — ogłosił bolejącym tonem, spoglądając na ojca.
Jingyi zaczął chichotać, ale ojciec musiał być chwilowo zajęty swoim telefonem, bo tata już zaczął odchodzić, kiedy ojciec zwrócił na nich uwagę.
— Co?
— Nie zostało nic dla taty — wydusił z siebie Jingyi.
— Możesz wziąć tego, Xichen — od razu powiedział ojciec.
— Och, nie — oświadczył nadal ubolewając tata.
— Nie no, Xichen — mówił ojciec ponad teatralnymi jękami taty — możesz wziąć tego.
— Nie, nie! — odmówił tata, znikając w kuchni z pustym kartonem.
Jingyi i tak wiedział, że kiedy tata wróci do salonu, to tego jednego rożka zjedzą razem, bo ojciec uśmiechał się delikatnie i nawet nie zaczął odwijać swojego loda. Jingyi zakończył nagrywanie filmiku i wstał z kanapy. Postanowił zjeść rożka w pokoju, żeby nie przeszkadzać rodzicom i dać im trochę czasu dla siebie.
Swój content już miał.
