Actions

Work Header

Rating:
Archive Warning:
Category:
Fandom:
Relationship:
Characters:
Additional Tags:
Language:
Polski
Stats:
Published:
2022-04-11
Completed:
2022-04-28
Words:
3,412
Chapters:
3/3
Kudos:
6
Hits:
283

||Nowy świat, nowe uczucia||

Summary:

W tym świecie nie ma BSAA ani BOW, istnieją tylko Alfy,Bety oraz Omegi.Jedno zwierzę jedno stanowisko. Każdy jest inny, są ssaki,ryby,ptaki,gady a nawet owady.Piers to Omega psa Shibu, ma 26 lat i dorabia sobie jako kelner w kawiarni.
Piers jednego dnia chciał iść do pracy tak jak każdego dnia ale spotyka go nietypowa sytuacja

Notes:

To jest moja pierwsza praca więc może by być trochę błędów ale postaram się je naprawić. W końcu uczymy się na błedach.

(See the end of the work for more notes.)

Chapter Text

Obudziła mnie głośna muzyka która wydobywała się zza ściany.Usiadłem na łóżku i spojrzałem na zegar.Jest godzina 05:45!, a ja mam być w pracy o 06:00. Szybko wstałem i pobiegłem do łazienki i zaczołem się ogarniać najszybciej jak tylko mogłem. Jedną ręką myłem zęby a drugą czesałem włosy. Po kilku minutach wybiegiem z łazienki i pobiegłem w stronę pokoju. Stanołem przed szafą i wyciągłem potrzebne ubrania, które na całe szczęście wczoraj wyprasowałem i poskładałem więc nie są one wymięte. Po kolejnych kilku minutach byłem już gotowy do wyjścia, brakowało mi tylko jeszcze jednej rzeczy, kluczy od mieszkania. Zaczołem się rozglądać z kluczami i już po chwili zauważyłem je na blacie kuchennym. Szybko zabrałem je i wyszedłem zamykacjąc drzwi na klucz. Po kilku długich minutach dobiegłem pod kawiarnie. Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka, w kawiarni było już paru ludzi których znam ponieważ są to stali klienci. Pobiegłem do szatni i przebrałem się w swój strój do pracy i podszedłem do biura szefa aby poinformować że już jestem. Już chciałem zapukać gdy usłyszałem głośny śmiech wydobywający się z pomieszczenia.
Nie chciałem przeszkadzać ale musiałem powiedzieć szefowi że już jestem aby nie dostać kolejnych dni w pracy w sobotę i niedzielę. Zebrałem w sobie odwagę i zapukałem. Po kilku sekundach usłyszałem głos szefa który mówi"Wejdź!".
Otworzyłem drzwi i wszedłm do środka. W pomieszczeniu był jeszcze jeden facet, był wysoki i umięśniony, miał niebieski oczy i ciemno brązowe włosy a na twarzy lekki zarost.Ciekawe ile ma lat?"Nivans, spóźniłeś się"Powiedział szef odrywając mnie od myśli"Tak wiem przepraszam pana ale miałem mały problem z obudzeniem się"Odpowiedziałem na co drugi facet lekko zachichotał. Na twarzy szefa pojawił się delikatny uśmiech pokazują kły. Szef był Betą Wilka. Nieznajomy mi mężczyzna popatrzył na mnie podnosząc jedną brew"Jesteś omegą?"Zapytał na co lekko się wzdrygnołem ale odpowiedziałem"Tak a jest w tym jakiś problem?"Mężczyna zaśmiał się i wstał a następnie zaczoł podchodzić w moją stronę"Oczywiście że nie, po prostu jesteś doś stanowczy jak na omegę"Powiedział ochrypłych głosem. Mój szef patrzył z zaciekawieniem na naszą dwóję. Dopiero teraz zauważyłem że ten duży facet jest Alfą Niedźwiedźa"Mogę panu zadać pytanie?"Spytałem a on pokręcił głową i odpowiedział"Jasne że tak i nie musisz mówić do mnie *pan* wystarczy Chris"Uśmiechnołem się lekko i szybko zadałem pytanie aby móc iść już pracować"Czy jesteś dziką Alfą, czy spokojną?"Jego uśmiech porzeszył się pokazując kły, stanoł za mną i szepnoł mi do ucha"A jak myśllisz"Odskoczyłem lekko dostając między czasie gęsiej skórki, facet zachichotał i odsunoł się troszkę"Jestem dziki jak diabli"Powiedział i wrócił na swoje miejsce. Szef pokazał mi gestem abym poszedł już, oczywiście zrobiłem to bez najmniejszego sprzeciwu. Usłyszałem wołanie więc pobiegłem sprawdzić co się dzieje. Gdy dotarłem na miejsce jakiś facet trzymał naszą kasjerkę przy ścianie z nożem przy jej szyji. Facet był Alfą Byków więc był strasznie silny. Nie zastanawiając się dłużej pobiegłem w ich stronę krzycząc"Puść ją!"Facet popatrzył na mnie i puścił ją a ona opadła bezwładnie na podłogę"Bawisz się w bohatera mała omego"Facet zaśmiał się głośno.
Chwyciłem mopa do ręki i stanołem w pozycji bojowej warcząc pod nosem"Może i jestem omegą ale to nie oznacza że jestem uległy"Powiedziałem uśmiechając się do niego"Zaraz się przekonamy!"Facet krzyknoł i zrobił zamach nożem ale udało mi się zrobić unik. Zakręciłem mopem w dłoniach i uderzyłem nim faceta w brzuch na co on się tylko zaśmiał i chycił mopa w ręcę łamiąc go na pół. Odsunołem się trochę ale wciąż byłem w pozycji bojowej. Facet znów zrobił zamach nożem tylko że tym razem drasnoł mnie nim w ramię na co syknołem z bólu. Do pomieszczenia wbiegł szef oraz Chris. Facet był przez chwile zdezoriętowany więc skorzystałem z okazji i nogą podciołem mu nogi tak że upad plecami o ziemię. Usiadłem okrakiem na jego talii i wytrąciłem nóż z jego ręki. Chwyciłem faceta za ręce tak aby nie mógł wstać. Rozejrzałem się po swoim otoczeniu i krzyknołem"Może ktoś zadzwonić po policje!" Chris wyjoł telefon z kieszeni i zadzwonił. Facet zaczoł się śmiać i powiedział szeptem"Bitwę wygrałeś ty ale wojnę wygram ja". Jego słowa nie zrobiły na mnie wielkiego wrażenia. Po paru sekundach przyjechała policja i zabrała faceta do radiowozu
"Niezła robota Nivans"Powiedział szef zpoklepując mnie ramieniu, syknołem lekko gdy przypadkiem klepnoł tam gdzie znajdowała się rana" Wszystko w porządku?"Zapytał Chris podchodząc do nas, pokiwałem mu głową na znak że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Chris podszedł do mnie i znów stanoł za moimi plecami, poczułem jak ciepłe dłonie wsówają się pod koszulkę i zaczynają jeżdzić powoli po moich ramionach, mój ogon zaczoł sam z siebie machać uderzając o moje biodra. Chris zaśmiał się i dotknoł rany"Mocno cię drasnoł?"Spytał spokojnie Chris"Nie, wszystko w porządku, w domu odkarzę tą ranę"Odpowirdziałem wciąż ciesząc się ciepłym dotykiem. O godzinie 21:20 wróciłem do domu. Od razu gdy tylko wszedłem do środka ruszyłem do łazienki i odkaziłem ranę. Przebrałem się w ciepłą piżamę, zrobiłem sobie herbatę i usiadłem przed telewizorem. Włączyłem sobie byle jaki film i tak spędziłem resztę dnia.