Work Text:
Mimo upływu czasu nadal pamiętał ten dzień, tak jakby wydarzyło się to wczoraj.
Była wtedy taka delikatna, wyglądała jak porcelanowa filiżanka. Nadal słyszał w uszach jej delikatny śmiech, taki niewinny i prawdziwy. Jej włosy były tak cienkie lecz przyjemne w dotyku, do teraz pamiętał ich uczucie na palcach podczas gdy czesał je w warkocze. Jej skóra była blada, po tragedii nie wychodziła często z domu, lecz i taki stan nie szkodził jej urodzie. Mimo wszystko to nie było ważne, ważne dla niego było to, że mógł ją poprostu mieć przy sobie, czuć jej miłość i wsparcie, pomagać jej wtedy kiedy było trzeba, poprostu czuć jej obecność. Teraz mógł odczuwać tylko smutek i wspomnienie tych pięknych dni.
Zawsze obwiniał się za tragedię, która miała tego dnia miejsce. Ile by dał by powrócić do tego dnia i zacząć od nowa. Wiedział, że to co się stało nie było jego winą, to nie on zaatakował pierwszy, mimo to nadal tak bardzo chciał wszystko zmienić. Poczucie to stawało się jednak z dnia na dzień coraz gorsze, ponieważ wiedział, że nawet gdyby wrócił nie byłby w stanie nic zmienić, nie potrafił ani nie chciał zrezygnować z chłopaka którego wtedy poznał. Śmierć jego siostry była karą za to co poczuł tamtego lata, tak ciągle sobie tłumaczył.
Nie odwiedzał rodziny już tak często jak miał to w zwyczaju. Tylko kilka razy w swoim życiu odwiedził rodzinny grób, poczucie winy które czuł było dla niego za ciężkie. Z bratem także widział się raz na kilka lat, nie przypominali już rodziny, wyglądała bardziej na dwóch nieznajomych jedzących przy jednym stole. Każdy temat który zaczynali kończył się obarczaniem siebie winą za to, co stało się tyle lat temu. Te konwersacje wcale nie pomagały, pogłębiały tylko jego smutek.
Nauczanie było jego pasja od zawsze, uciecha na twarzy uczniów którym udało się wykonać kolejne, trudne dla nich zaklęcie było dla niego najwspanialszą zapłatą. W przeciągu tylu lat poznał wiele uczniów, lecz ich zapał, ambicje i chęć poznania tego co nieznane przypominało mu tylko o jednej osobie, która mimo upływu czasu nadal była ważna częścią jego życia.
Nigdy nie odwiedził zamku Nurmengard. Nie umiał spojrzeć w oczy mężczyźnie który unicestwiła tyle istnień w imię większego dobra. Nie umiał spojrzeć w oczy mężczyźnie którego kochał. Ciągle tłumaczył sobie, że robi to dla niego. Powinien odbywać swoją karę a nie skupiać się na nim i wyczekiwać kolejnego spotkania. Mówił że chciał zaoszczędzić mu bólu. Mimo to zaoszczędzić bólu chciał tylko sobie, odwiedzenie Nurmengardu tylko przypomniałoby mu o uczuciu pustki a on zrozumiałby i zobaczył w końcu co uczynił. Uwięził jedyna osobę, która w pełni go pokochała. Wiedział, że wszystko co zrobił jego ukochany było dla niego, w końcu to jego czyny zachęciły młodego kochanka do zmienienia świata.
Gellerta i Arianę łączyła jedna rzecz - to, jak zakończył się ich los na pewno było w dużej mierze jego winą.
