Actions

Work Header

Third

Summary:

Dzień jak co dzień. Pocałunek za pocałunkiem.

Notes:

Oryginalnie opublikowane dnia 9.12.2018

Work Text:

Kakuzu nie wierzył już w żadnych bogów i w cudowną moc modlitwy.
Od dawna uważał, że cokolwiek chciał osiągnąć, mieć w swoim posiadaniu, być do czegoś zdolnym - mógł to wypracować. I nie potrzebował do tego żadnej siły wyższej.
To jego twarde spojrzenie na życie zmieniło się, kiedy spotkał Hidana. Nie dało się zaprzeczyć jego istnieniu, jego zdolnościom i fakcie, że skądś się jego nieśmiertelność wzięła. Choć Kakuzu wciąż podważał to, że jego partner był niezniszczalny, to jego umiejętność nie była zwykłą regeneracją czy samouzdrawianiem.
Kakuzu przeżył już wiele lat - ponad pół wieku ze swoją wyjątkową zdolnością przetrwania, okradania ludzi z ich serc i mocą, jaką dzięki temu zdobywał. Było to dobre pół wieku, które wierzył, że przeżył, bo nie dał zbyt wielu ludziom poznać szczegółów na temat swojej umiejętności. Większość z tych ludzi zabił. Wątpił, że chodziłby po tym świecie, gdyby dowiedział się o nim jakiś medyk, wynalazca czy uczony i zapragnąłby przeprowadzać na nim eksperymenty.
Z biologicznego punktu widzenia ciężko było wytłumaczyć procesy zachodzące w jego ciele.
Co tu więc dopiero tłumaczyć procesy zachodzące w ciele Hidana.
Dzieciak powinien być wdzięczny, że ktoś zainteresował się jego losem i tym, jak może przydać się organizacji, a i jemu przynieść korzyści - ochronę.
Srebrnowłosy był beztroski, energiczny i pełen pasji, cóż, był młody. Gibki. Umięśniony, ale smukły. Posiadał wszystkie cechy, które pociągały zamaskowanego.
- Co się tak gapisz? - fuknął obiekt jego rozmyślań, wyczuwając na sobie intensywne spojrzenie. I tak długo wytrzymał, zanim wybuchnął.
- Podejdź tu.
Hidan spiął czujnie mięśnie, słysząc ten ton głosu partnera, który naprawdę nie przyjmował sprzeciwu jako odpowiedzi. Wykonał jego polecenie, stając przy podnoszącym się z siadu Kakuzu. Stali naprzeciw siebie dłuższy moment i cały ten czas srebrnowłosy przenosił niecierpliwie ciężar z nogi na nogę.
Wkrótce doczekał się. Skarbnik zsunąwszy swoją maskę, chwycił w szczelnym uścisku szyję partnera i posmakował jego warg. Pierwszą reakcją Hidana była próba cofnięcia się o krok, ale nie pozwoliła mu na to unieruchomiona szyja. Podniósł wahające się ręce, początkowo chcące odepchnąć Kakuzu, ale złapał tylko poły jego płaszcza, mnąc je i ciągnąc ku sobie.
Zielonooki przyjął tę reakcję z zadowoleniem i docisnął ciało jashinisty do swojego, otulając wolnym ramieniem jego plecy. Poczuł przyjemne ciepło w każdym miejscu, gdzie ich ciała się stykały.
Uwielbiał go całować. Otaczać jego usta swoimi, smakować językiem ich delikatną strukturę i wdzierać się do środka.
Uwielbiał się z nim kochać. Powodować drżenie, czuć, jak oddawana jest mu kontrola. Kontrola nad tak pięknym, zagadkowym ciałem.
Uwielbiał świadomość, że to nie żaden naukowiec ani też ten bożek Jashin, że to nie im srebrnowłosy oddawał kontrolę, nie z nimi dzielił zmysłowe doznania, że w tych chwilach całe istnienie Hidana zależało tylko od najlżejszego dotyku Kakuzu.
Był jego.