Work Text:
Gdyby jakaś tajemnica mogła uchować się w Hogwarcie przed Bliźniakami, to nie zasługiwaliby oni na miano zastępców Huncwotów. Oczywiście nie zawsze były to wielkie sekrety, nieraz zostawiali sobie jednak coś w zanadrzu, by w razie potrzeby móc to wykorzystać.
Dlatego wiedzieli by tego wieczoru zejść do lochów i czekać tuż za kotarą przy tajnym wejściu. W ciszy obserwowali jak mniejsza postać podkradła się do starszego czarodzieja i zasłoniła mu delikatnie oczy. Ciszy szept rozniósł się po pustej przestrzeni:
- To dziwne, że tak łatwo się do ciebie podkraść.
- Tylko wtedy, gdy na to pozwolę i będę miał za to coś w zamian – odpowiedział szczerze.
Odwracając się, złożył na ustach uśmiechniętego chłopaka wymagający pocałunek. Nawet nie zauważyli nagłego blasku flesza.
- Ha! Teraz już musisz darować nam ten dwumiesięczny szlaban – krzyknął jeden z Weasleyów.
- No chyba, że chcesz by cała szkoła dowiedziała się Severus Snape jednak ma serce i skradł je Harry Potter.
