Actions

Work Header

Głupiego robota

Summary:

Devon ma brzydkie myśli.

Notes:

Pisane na szybko, pozdrawiam dziewczyny z Discorda ♥
Być może coś więcej pojawi się wkrótce...

(Tak żeby nie uciekło, wiecie ;))

Work Text:

Devon widział wiele atrakcyjnych mężczyzn w swoim życiu - od wysokich brunetów o jasnej skórze, po ciemnookich Azjatów i tych, co przypominają mistyków utopionych w barwie hebanu. Każdy potencjalny kochanek miał w sobie piękno, nie tylko zewnętrzne, ale i (a może właśnie przede wszystkim!) wewnętrzne, coś na kształt idealnego ciastka w stylu lava cake.

Mullioz - blady blondyn o niebieskich oczach, też był niczego sobie. W jego źrenicach czaiły się niemalże mikroskopijne chochliki, które wspaniale współgrały z dołeczkami w policzkach ukazującymi się, kiedy ten obdarzał ludzi uśmiechem. Elegancki i charyzmatyczny, nie mógł być “miękką bułą” - w końcu to nie przystoi dziedzicowi imperium
Samą aparycję zaś zdawały się podkreślać mięśnie wyraźne zarysowane pod jasną koszulą.

Ot, przyjemny widok, nie sposób narzekać…

Poruszał się lekko, niczym liść na wietrze, bezszelestnie panosząc się wśród uliczek Nicei. Roznosił przy tym dość specyficzną aurę, jakby tak naprawdę był kimś więcej niż tylko dzieckiem bogatych rodziców, a cały wszechświat stanowił dla niego jedynie spektakl, zbiór scen wyjęty spod pióra samego Szekspira.

Jego kroki - pozornie przypadkowe - stawały się jednak coraz pewniejsze, cięższe, gdy tylko zobaczył Ysaline.

Zabawne - na jej widok nawet nie drgnęła mu powieka! Mało tego, na porcelanowej twarzy mężczyzny pojawił się i cień uśmiechu, a w prawym oku ukazał się blask.

Być może Ysa była na tyle dla niego dobra, że zostawiła w jego umyśle jakieś pozytywne wspomnienia… A może po prostu diabeł go opętał?

Kiedy zbliżył się do ich stolika, dziewczyna zrobiła się już zupełnie czerwona, lśniąc rubinowym odcieniem na kilometr.

A biednemu Okere serce zadudniło w piersi.
Już przed oczami miał jakże tą cudowną wizję, kiedy jego twarz wykrzywia się w ekstazie.
Pragnienie to okazało się niepokojąco silne, jakby miało zawładnąć nim całym. Prawie zrobiło mu się gorąco, a na ciemnych rękach zaczęło się pojawiać coś na kształt gęsiej skórki.

Jason spojrzał na niego ze zdziwieniem - tak jakby z piwnych oczu rywala miał zaraz odczytać wszystkie myśli krzątające się po jego głowie. Wypatrzeć te wyobrażenia w źrenicach, a następnie oskarżyć na oczach wszystkich wokół o myślozbrodnię.

Devon przełknął ślinę. Próbując przywołać się do porządku, choć na chwilę, walczył sam ze sobą.

Jego wizja stawała się coraz piękniejsza z każdą sekundą.

Tak bardzo pragnął podejść do Iona, chwycić go mocno za koszulę, przyciągnąć do siebie (oczywiście czując przy tym silne mięśnie blondyna) i…

I wykrzyczeć głośno “ZABIERAJ JĄ Z POWROTEM, DO JASNEJ CHOLERY!”

Series this work belongs to: