Work Text:
Kolejne nowe miasto. Wyjrzała przez przednią szybę swojego furgonu i uśmiechnęła się: „Wszystkie te nowe dzieci, które tu obudzi, i wszystkie nowe mamy, które będą się nimi opiekować”. To przypomniało jej kilku braci, którym pomogła odkryć w sobie wewnętrzne dziecko i stać się dobrymi chłopcami dla swoich mam.
Uważała swoją pracę za bardzo satysfakcjonującą. Podróżowała po całym kraju, a czasami także do innych krajów i miejsc, wprowadzając chłopców i młodych mężczyzn w świat ich wewnętrznego dziecka i czyniąc to dominującą częścią ich osobowości, a dziewczęta i młode kobiety uczyła silnego instynktu macierzyńskiego, by opiekowały się dziećmi świata. Tak, to była satysfakcjonująca praca, a oto kolejne nowe miasto, na tablicy widniał napis: liczba mieszkańców 14 983. Pomyślała, że wkrótce wielu chłopców i młodych mężczyzn będzie nosić pieluchy i cieszyć się, że są traktowani jak dzieci, którymi w głębi duszy byli i chcieli być. Dużo chłopców będzie w pieluchach, podczas gdy ich młodsze siostry będą się nimi opiekować.
Jej pierwszym zadaniem było znalezienie dobrego miejsca do „założenia interesu”, zazwyczaj centrum handlowego, salonu gier lub podobnego miejsca. Znalezienie miejsca nigdy nie było trudne, wystarczyło pójść tam, gdzie przebywają młodzi ludzie, a potem poczekać, aż sami do niej przyjdą. Oczywiście nie wiedzieli, co ich czeka, zanim do niej przyszli. Zastanawiała się, czy nadal by przyszli, gdyby wiedzieli z góry, ale to nie miało znaczenia, żaden z nich nie narzekał po tym, jak skończyła. Chłopcy byli szczęśliwi w swoich pieluchach, a dziewczęta były szczęśliwe, że mogą się nimi opiekować.
Jeździła po mieście, szukając idealnego miejsca. Tym razem chciała spróbować czegoś nieco innego. Zazwyczaj rozstawiała się w centrum handlowym, w pobliżu strefy gastronomicznej, salonu gier lub kina. Tym razem chciała czegoś innego, czegoś, co przyciągnęłoby nieco inną grupę młodych ludzi, dzieci, które uważały się za buntowników lub żyjących na marginesie społeczeństwa. Tak, tym razem chciała pomóc tym ludziom. Po wizycie u niej byliby szczęśliwi, że ich mamy i tatusiowie znów się nimi zaopiekują, nakarmią ich i zmienią im pieluchy, a dziewczęta byłyby szczęśliwe, że mogą opiekować się swoimi braćmi i chłopakami.
Podczas jazdy po mieście w poszukiwaniu nowego miejsca, zastanawiała się, dlaczego jej metoda bardzo rzadko sprawiała, że dziewczynki wracały do pieluch i cieszyły się wszystkimi urokami niemowlęctwa, a dlaczego prawie zawsze powodowała, że dziewczynki chciały opiekować się małymi chłopcami, dlaczego wszyscy chłopcy wracali do pieluch i niemowlęcego stylu życia. Często rozmyślała nad tą zagadką, ale nigdy nie potrafiła jej rozwiązać. Przypuszczała, że ma to coś wspólnego z różnicami w rozwoju i dojrzałości między chłopcami a dziewczętami, ale niezależnie od przyczyny, była gotowa zacząć od nowa w tym cichym, małym miasteczku.
Jadąc po mieście i szukając miejsca, o którym wiedziała, że tam jest, ponownie zastanawiała się, jak to wszystko się zaczęło. Pracowała nad tajnym projektem rządowym, wykorzystując kombinację leków, hipnozy i przekazów podprogowych, które miały zapobiegać odczuwaniu bólu i strachu przez żołnierzy na polu bitwy. Kiedy jednak przetestowali ostateczny produkt na młodych rekrutach, wyniki były bardzo zaskakujące – wszyscy młodzi mężczyźni zaczęli moczyć się i brudzić bez kontroli i bez żadnych obaw, a nawet zaczęli zachowywać się bardziej jak małe dzieci. Została zwolniona, ale udało jej się zabrać ze sobą formułę leku oraz programy do hipnozy i przekazów podprogowych. Wkrótce potem zaczęła stosować je na jak największej liczbie młodych mężczyzn, a następnie spróbowała na kilku młodych kobietach. Wtedy odkryła różnice i stwierdziła, że proces działa najlepiej na chłopców i dziewczęta do około 20 roku życia, po tym wieku efekt był znacznie mniej skuteczny. Jeśli zastosowała go na dorosłym mężczyźnie w wieku powyżej 25 lat, zazwyczaj kończyło się to tylko na noszeniu pieluch, bez pełnego efektu i bez rozwoju innych niemowlęcych zachowań. Działało to jednak dość dobrze na wszystkie kobiety, wzmacniając ich naturalne skłonności do opieki nad tymi, którzy najbardziej tego potrzebowali – nad dziećmi. Ogólnie rzecz biorąc, uważała, że to bardzo skuteczny program i używała go od prawie 30 lat. „Pomogła” ponad stu tysiącom chłopców odkryć w sobie wewnętrzne dziecko i prawie tyle samo dziewcząt uświadomić sobie, jak bardzo kochają swoich chłopców w ten sposób. Uśmiechnęła się na myśl o „swoich” chłopcach i dziewczynkach – niektórzy mieli już po pięćdziesiąt lat, a nadal cieszyli się pieluchami i byli posłusznymi, małymi dziećmi dla swoich mamusiek. Teraz nadszedł czas, aby „pomóc” chłopcom i dziewczynkom z tego miasta. Kontynuowała poszukiwania odpowiedniego miejsca, aż w końcu znalazła to, czego szukała: park skate'owy z małym boiskiem, huśtawkami, placem zabaw dla dzieci i kioskiem z przekąskami. Tam mogłaby rozstawić swoje stoisko i zacząć „pomagać” kolejnej grupie chłopców i dziewcząt.
Zatrzymała furgonetkę i podeszła porozmawiać z pracownikiem stoiska z przekąskami. Szybko dowiedziała się, od kogo musi uzyskać pozwolenie na rozstawienie dwóch namiotów i stoiska. Jeden namiot służył do przeprowadzania właściwego procesu, a drugi do niezbędnej zmiany ubrań po jego zakończeniu. Zawsze zaopatrywała „swoich” nowych chłopców w niezbędne rzeczy po zakończeniu procesu, a jeśli towarzyszyła im siostra, dziewczyna lub matka, dawała im również torbę z pieluchami, wystarczającą na kilka dni, zanim sami mogli zamówić lub kupić własne zapasy.
Po jednym telefonie i wizycie w urzędzie miasta uzyskała pozwolenie na otwarcie swoich namiotów wystawowych. Prezentowała nowy system gier wirtualnej rzeczywistości, który wkrótce miał trafić na rynek, a firma chciała przeprowadzić zaawansowane testy rynkowe. To była jej przykrywka, zawsze działała, nikt nigdy nie pytał jej o to, co naprawdę robi. W końcu, kto podejrzewałby ją, miłą kobietę w średnim wieku, przeprowadzającą badania rynku i zaawansowane demonstracje nowej linii gier wideo?
Z pozwoleniem w ręku wróciła do skateparku. Rozejrzała się i zdecydowała, że najodpowiedniejsze będzie miejsce na drugim końcu parku, z dala od stoiska z przekąskami. Podjechała i zaczęła rozładowywać furgonetkę. Zaczęła rozstawiać pierwszy duży namiot płócienny, ten, którego używałaby do „demonstracji” nowego systemu gier. Uśmiechnęła się na chwilę, wiedząc, że wielu dużych chłopców będzie wręcz błagać ją o możliwość wypróbowania nowego systemu gier, nie zdając sobie sprawy z rzeczywistych konsekwencji. Często dziewczyny musiały być przekonywane przez swoich braci lub chłopaków. Zauważyła młodego nastolatka siedzącego samotnie i pomyślała, że może to być jej pierwszy nowy „chłopiec” w tym mieście; prawdopodobnie nawet pomógłby jej w rozstawieniu wszystkiego, gdyby go o to poprosiła. Spojrzała na chłopca, uśmiechnęła się i podeszła w jego stronę. On spojrzał na nią i po prostu obserwował, jak się zbliża. Wiedziała, jaki to typ chłopca: samotnik, mający niewielu przyjaciół, trzymający się na uboczu. Byłby idealnym pierwszym nowym dzieckiem. Zapytała go, czy nie miałby nic przeciwko, żeby jej pomóc w przygotowaniach. Obiecała, że w zamian za pomoc pozwoli mu jako pierwszemu wypróbować nowy system gier VR. Uśmiechnął się do niej i powiedział, że z przyjemnością jej pomoże. Uśmiechnęła się, wyciągnęła rękę i przedstawiła się jako Judith Harmony. On uśmiechnął się i powiedział, że nazywa się Bill Miller. Uśmiechnęła się i pomyślała, że wkrótce Billy będzie bezpieczny, zaopiekowany i szczęśliwy w swoich nowych, bardzo grubych pieluchach, ssąc smoczek. Judith zaprowadziła Billa do miejsca, gdzie już zaczęła przygotowania, i wrócili do pracy.
Z pomocą Billa, w niecałe dwie godziny rozstawiła oba duże namioty i umieściła w nich cały sprzęt. Na poczęstunek kupiła sobie i Billowi coś do jedzenia i picia w pobliskim kiosku. Podczas wspólnej pracy Judith dowiedziała się, że jej wcześniejsze podejrzenia co do Billa były słuszne; był raczej samotnikiem i miał tylko kilku przyjaciół. Dwóch z nich było w jego wieku i miało kilkoro rodzeństwa, a trzeci był jego sąsiadem, o dwa lata młodszym, z dokuczliwym młodszym bratem i rozpuszczoną siostrą. Dowiedziała się, że Bill ma prawie 14 lat i młodszą siostrę o imieniu Sara, która ma 11 lat. Judith uśmiechnęła się do siebie. To był idealny początek w tym nowym mieście. Kolejna młodsza siostra wkrótce przejmie kontrolę nad swoim starszym bratem.
Po posiłku przygotowali sprzęt do gier na „pokazy demonstracyjne” i wkrótce Judith uruchomiła procedury diagnostyczne, aby upewnić się, że wszystko działa poprawnie. Kiedy pojawił się komunikat, że wszystko jest gotowe, Judith uśmiechnęła się i powiedziała Billowi, że wszystko jest gotowe, jeśli chce wypróbować system gier. Bill uśmiechnął się i powiedział, że nie może się doczekać. Właśnie wtedy, gdy Bill usiadł na krześle, obok namiotu przeszła Sara, młodsza siostra Billa. Bill zawołał ją i weszła do namiotu, żeby zobaczyć, co robi Bill. Szybko wyjaśnił jej, co robił i co Judith zamierza mu pozwolić zrobić – wypróbować nowy system gier. Sara uśmiechnęła się, widząc, jak bardzo Bill jest podekscytowany. Judith zapytała, czy ona też chciałaby wypróbować nowy system. Sara zastanawiała się przez chwilę, a Bill poprosił ją, żeby spróbowała razem z nim. To ją przekonało, więc się zgodziła. Judith uśmiechnęła się, to było łatwiejsze niż się spodziewała. Ci dwoje już praktycznie weszli w swoje nowe role.
Judith posadziła ich na krzesłach, założyła im na głowy kaski i upewniła się, że wszystkie połączenia są prawidłowo podłączone, w tym to do zbiornika ciśnieniowego ze specjalnym lekiem, który to wszystko umożliwiał. Kiedy wszystko było gotowe, założyła im rękawice VR. To było głównie dla efektu wizualnego, ponieważ za kilka minut oboje będą całkowicie nieświadomi wszystkiego, co dzieje się poza tym, co widzą w kaskach. Powiedziała im obojgu, że wszystko jest gotowe i właśnie uruchamia system. Uśmiechnęła się, widząc, jak Bill wierci się z niecierpliwości. „Gdyby tylko wiedział” – pomyślała. Zastanawiała się, czy Bill, gdyby wiedział, co go czeka, zgodziłby się na to, czy uciekłby. Cóż, to nie miało znaczenia, bo nie wiedział, a kiedy wszystko się skończy, pokocha swoje nowe życie w pieluchach, a Sara z przyjemnością będzie się nim opiekować. Z tymi myślami uruchomiła system i rozpoczęło się intro gry.
Bill był zachwycony grą. Owszem, to była tylko gra samochodowa, niekoniecznie jego ulubiony gatunek, ale była niesamowita. Czuł się, jakby naprawdę siedział w samochodzie, czuł kierownicę i widział wszystko wokół siebie. Był tak skupiony na grze, że nie zauważył subtelnych zmian, które zaczęły się pojawiać. Wkrótce siedział już tylko tam, patrząc na przód hełmu, słuchając dźwięków dochodzących z głośników, całkowicie nieświadomy niczego innego, nieświadomy zmian, które w nim zachodziły. Sara również nie zdawała sobie sprawy z tego, co się z nią działo w tym momencie, a to było dokładnie to, co miało się wydarzyć.
Judith monitorowała system ze swojego terminala sterującego i była zadowolona, że wszystko przebiegało dokładnie tak, jak zaplanowano. Za około godzinę Bill i Sara będą gotowi na swoje nowe życie, a potem pomoże im jeszcze raz, dostarczając pierwszy zestaw pieluch i ubranek, które mały Billy będzie nosił przez resztę swojego życia. Poszła do drugiego namiotu i zaczęła przygotowywać tam wszystko na moment, gdy mały Billy się obudzi.
Judith najpierw przygotowała przewijak, który wkrótce miał się przydać, a następnie zaopatrzyła go w różnego rodzaju pieluchy – zarówno materiałowe, jak i jednorazowe. Zazwyczaj pozwalała swoim nowym małym chłopcom lub ich opiekunom wybrać rodzaj pieluch, ale wiedziała, że Billy będzie wyglądał uroczo w ładnych, grubych pieluchach materiałowych i plastikowych majtkach, dlatego też w programie dla Billy'ego i Sary uwzględniła preferencję dla pieluch materiałowych. Uśmiechnęła się, wiedząc, że ma rację i nie mogła się doczekać, aż zobaczy Billy'ego w jego nowych pieluchach i plastikowych majtkach.
Kiedy Judith była mniej więcej w połowie przygotowań w drugim namiocie, komputer w pierwszym namiocie wydał sygnał dźwiękowy, informując, że program został zakończony i gra się ponownie uruchamia, aby upewnić się, że zarówno Billy, jak i Sara zapamiętają grę i to, jak wspaniała była. Judith uśmiechnęła się, wiedząc, że za kilka minut zobaczy małego Billy'ego w jego pierwszych od lat pieluchach.
Judith wróciła do namiotu z programem i czekała ostatnie kilka minut. Kiedy komputer zasygnalizował, że wszystko jest gotowe, zdjęła rękawice i hełmy VR z Sary i Billy'ego. Uśmiechnęła się, gdy Billy zaczął opowiadać, jaki fajny był ten system, i widziała, że jest podekscytowany. Zauważyła też, że Billy wiercił się znacznie bardziej niż przed uruchomieniem programu. Billy bez przerwy opowiadał o tym, jak wspaniały jest system gier, Sara uśmiechała się, szczęśliwa, że jej brat jest tak zadowolony, ale nagle Billy przestał mówić i spojrzał na swoje spodnie. Judith dokładnie wiedziała, co się dzieje. Billy był zdezorientowany, zmoczył spodnie, jakoś wydawało mu się to niewłaściwe, ale jednocześnie całkowicie normalne. Nie powinien jednak moczyć spodni, powinien mieć coś, co temu zapobiegnie, ale nie mógł sobie przypomnieć co. Wtedy Sara odezwała się i powiedziała Billy'emu, że musi jak najszybciej założyć pieluchę i że nie wie, dlaczego jej teraz nie nosi. Gdy tylko Sara powiedziała, że powinien nosić pieluchę, Billy wiedział, że ma rację, i zastanawiał się, dlaczego jej teraz nie nosi. Pamiętał jednak, że do tej pory nie potrzebował pieluch, ale wiedział, że teraz potrzebuje, a nie ma, i nie wiedział, co z tym zrobić. Bardzo się tym zdenerwował, zaczął ssać kciuk, a w oczach pojawiły się łzy. Judith obserwowała rozgrywającą się przed nią scenę i była zachwycona, że Billy nie tylko jest teraz zależny od pieluch, ale też zmierza w stronę drugiego dzieciństwa. Odezwala się, gdy Sara miała już zabrać Billy'ego do domu, ale chciała po drodze kupić mu pieluchy. Judith zaproponowała, że im pomoże i da im kilka pieluch dla Billy'ego, dzięki czemu nie będzie musiał chodzić po mieście w mokrych spodniach. Billy uśmiechnął się, spodobał mu się ten pomysł, bo naprawdę nie chciał siedzieć w mokrych spodniach, ale decyzja należała do Sary, to ona się nim opiekowała.
Sara przyjęła propozycję Judith, nie mając lepszego pomysłu, więc Judith zaprowadziła je do drugiego namiotu. Sara była zaskoczona tym, co zobaczyła, ale też zadowolona – było tam wszystko, czego potrzebowałaby dla Billy'ego. To był prawdziwy łut szczęścia, że Judith miała wszystko pod ręką. Sara podeszła z Billym do przewijaka i zaczęła rozbierać brata. Zaczęła od koszulki. Billy nie protestował, że młodsza siostra narusza jego prywatność. Wiedział, że Sara nigdy wcześniej go nie rozbierała i nigdy nie widziała go nago, ale teraz wiedział na pewno, że to właściwe. Wiedział, że Sara się nim zaopiekuje. Następnie Sara zdjęła mu buty i skarpetki, które były mokre po wcześniejszym wypadku, a potem zdjęła mu mokre spodnie, zostawiając Billy'ego tylko w mokrych bokserkach. Sara nie wahała się, szybko zdjęła Billy'emu bokserki, tak jakby robiła to od zawsze. Na chwilę zaskoczył ją widok jego intymnych części ciała, ale od razu kazała Billy'emu wejść na przewijak, żeby mogła mu założyć pieluchę.
Sara rozejrzała się, nie była do końca pewna, co ma teraz zrobić. Nigdy wcześniej nie przewijała swojego starszego brata, chociaż wiedziała, że teraz potrzebuje pieluchy, wiedziała też, że nie nosił jej od kiedy pamięta. Ale mimo to wiedziała, że musi mu założyć pieluchę. W tym momencie odezwała się Judith i zaproponowała, że tym razem ona przewinie Billy'ego, żeby „trochę pomóc”. Sara uśmiechnęła się i odetchnęła z ulgą. Wiedziała, że mogłaby i przewinęła Billy'ego, ale cieszyła się, że tym razem może zobaczyć, jak to się robi. Chętnie więc przyjęła propozycję Judith.
Judith uśmiechnęła się. Dziewczyny zawsze przyjmowały jej propozycję przewinięcia ich chłopców. Po programowaniu wiedziały, że ich chłopcy potrzebują pieluch i wiedziały, że wkrótce będą ich przewijać. Dziewczyny zawsze cieszyły się z okazji, żeby zobaczyć, jak to się robi po raz pierwszy, a Judith z przyjemnością im to pokazywała. Podeszła do przewijaka i poprosiła Billy'ego, żeby przesunął się nieco dalej, aby miała więcej miejsca do pracy. Billy był bardzo wysokim dzieckiem. Następnie zapytała Sarę i Billy'ego, jakiego rodzaju pieluchy woleliby używać, wskazując na wybór między pieluchami jednorazowymi a pieluchami tetrowymi i plastikowymi majtkami. Zanim Sara zdążyła coś powiedzieć, Billy odezwał się i powiedział Judith, że chce pieluch tetrowych i plastikowych majtek. Judith spojrzała na Sarę, żeby zobaczyć, co ona na to powie, chociaż już znała odpowiedź. Sara uśmiechnęła się do Billy'ego i skinęła głową do Judith, dając do zrozumienia, że pieluchy tetrowe i plastikowe majtki też jej odpowiadają.
Judith uśmiechnęła się, wszystko szło dobrze. Wyjęła dwie ładne, grube, miękkie, białe pieluchy tetrowe, złożyła je i poprosiła Billy'ego, żeby podniósł pupę, aby mogła umieścić pieluchy pod nim. Billy posłusznie podniósł pupę i poczuł, jak pieluchy są pod nim umieszczane. Opuścił się na pieluchy, gdy Judith mu kazała, i poczuł, jakie są miękkie, i uśmiechnął się.
Judith wzięła balsam dla niemowląt i zaczęła smarować nim okolice pieluchy Billy'ego. Zauważyła, że Billy jest bardzo zrelaksowany i naprawdę cieszy się z przewijania, tak jak wszyscy jej synkowie. Po nałożeniu balsamu posypała go obficie pudrem dla niemowląt, a Billy wziął głęboki oddech i westchnął z zadowoleniem. Judith uśmiechnęła się, wiedząc, że programowanie Billy'ego zadziałało w pełni. Podciągnęła przód pieluchy Billy'ego i przypięła pierwszą, mocno ją zaciskając, a następnie szybko powtórzyła to z drugą pieluchą, przypinając ją równie mocno. Billy ponownie westchnął z radości. Judith uśmiechnęła się i spojrzała na Sarę, która również się uśmiechała. Judith wiedziała, że programowanie Sary również zadziałało i że obie będą szczęśliwe w swoich nowych rolach: Billy jako niemowlę, a Sara opiekująca się nim.
Judith wyjęła trzy pary plastikowych majtek: jedne były gładkie, białe, drugie różowe z falbankami i napisem „księżniczka w pieluchach” na pupie, a trzecie białe z kolorowymi klockami, kulkami, cyframi i literami. Zapytała Sarę, które woli. Sara szybko wskazała na te bardziej dziecinne, podczas gdy Billy wskazał na różowe. Zobaczył, które majtki chce, żeby założyła mu siostra, i jak na dobrego malucha przystało, uśmiechnął się i skinął głową, zgadzając się z wyborem Sary. Judith wsunęła mu je na stopy i zaczęła naciągać na nogi. Billy podniósł pupę, gdy Judith zbliżyła się do jego pieluch, aby mogła naciągnąć plastikowe majtki na pieluchy. Uśmiechnął się ponownie, gdy Judith założyła mu majtki. Wiedział, że teraz jest bezpieczny i że nie będzie już żadnych wypadków.
„Wiele małych chłopców lubi bawić się w księżniczki i przebierać się. Nie martw się, że czasami będzie chciał nosić różowe lub dziewczęce pieluchy czy sukienki. Możesz wybrać naprawdę ładne rzeczy i jestem pewna, że mu się spodobają. Jest jednym z tych chłopców, którzy są delikatni i lubią dziewczęce zabawy, ale bali się to pokazać, tak jak bał się znaleźć chłopaka. Jestem pewna, że ty i on znajdziecie mu specjalnego przyjaciela do zabawy w pieluchach, dla którego będzie mógł się przebierać. Jest też jednym z tych chłopców, którzy lubią ssać wszystko, co włożą do ust, więc najlepiej, żeby miał kilka ładnych smoczków.” Judith opowiadała Sarze, pokazując jej ubranka i akcesoria dla chłopców noszących pieluchy. Wśród nich były specjalne smoczki dla gejów, do ssania i ćwiczenia.
Judith upewniła się, że wszystkie pieluchy są bezpiecznie schowane w plastikowych majtkach, a następnie pomogła Billy'emu usiąść i zejść ze stołu do przewijania. Miała rację, Billy wyglądał po prostu uroczo w swoich grubych, materiałowych pieluchach i plastikowych majtkach. Billy gładził rękami swoje plastikowe majtki, dotykając ich wszędzie i był zdumiony, jakie są przyjemne w dotyku. Sara uśmiechała się od ucha do ucha, również uważała, że Billy jest niezwykle słodki i nie mogła się doczekać, aż będzie mogła zmienić mu pieluchy. Billy stał przez chwilę, chłonąc uczucie noszenia pieluch i plastikowych majtek, a potem zrobił krok i zauważył, że nie może chodzić tak samo z całą tą ilością materiału między nogami. Uśmiechnął się i zaczął chodzić z bardzo wyraźnym kołysaniem bioder. Billy całkowicie pokochał to, jak czuł się w pieluchach i jak one wpływały na jego chód. Włożył kciuk do ust, bo wydawało mu się to właściwe. Jedno jest pewne, na pewno poczuł się lepiej, mając coś do ssania w ustach.
Judith przez kilka minut obserwowała, jak Billy się kręci, a potem zasugerowała Sarze, żeby wybrały dla niego jakieś ubranka. Sara uśmiechnęła się i powiedziała, że to wspaniały pomysł, więc zaczęły przeszukiwać pudła, których Judith jeszcze nie rozpakowała. Przejrzały kilka pudeł i znalazły dla Billy'ego nowe ubrania. W mgnieniu oka Billy był ubrany w nowe body, zielone w misie. Następnie Sara założyła mu niebieskie spodenki na szelkach, które były na tyle długie, żeby zakryć pieluchę i plastikowe majtki o kilka centymetrów. Były niebieskie z różowym misiem na kieszonce na piersi. Spodenki odsłaniały jednak sporo pieluchy i plastikowych majtek, a także długie nogi Billy'ego. Potem Judith znalazła skarpetki, czerwone z pasującymi różowymi misiami, a następnie parę butów, które pasowały na Billy'ego – białe z misiem na każdym bucie. Na koniec na głowę Billy'ego założono kapelusz typu bucket hat, wielokolorowy z naszywką misia z przodu. Wybrały też smoczek dla Billy'ego, żeby mógł go ssać w drodze do domu. Zwykły smoczek z granatową rączką. Był na nim napis „diaper boy”, a także na etui na smoczek. Billy znalazł specjalne smoczki i przyglądał się im z zachwytem, prawie się śliniąc. Część, którą się ssie, była znacznie większa i wyglądała inaczej, ale bardzo chciał ją ssać. „Billy, podoba ci się ten, ten jasnoniebieski z różowym napisem „sissy baby”? Chciałbyś go? Możesz go ssać tylko w domu lub gdy jesteś ze specjalnym przyjacielem” – powiedziała Judith. Billy nie mógł nic powiedzieć; był w szoku, wciąż wpatrywał się w smoczek, więc skinął głową na znak zgody, a potem uśmiechnął się do Judith. Dała go Sarze, żeby dała go Billy'emu, żeby mógł się nim cieszyć, gdy ogląda telewizję lub się bawi.
Billy spojrzał na siebie w lustrze w rogu pokoju. Podobało mu się, jak wygląda w swoim nowym stroju. Uwielbiał wszystkie misie. Sara uśmiechnęła się i zapytała: „Podobają ci się te ubrania, Billy?” Billy jeszcze przez chwilę patrzył w lustro, potem spojrzał na Sarę i powiedział: „Tak, Saro, są świetne, są takie przyjemne w dotyku, bardzo mi się podobają, podobnie jak moje miękkie, grube pieluchy”. Następnie spojrzał na Judith, podszedł do niej kołysząc się i przytulił ją, mówiąc: „Dziękuję za pomoc dzisiaj, wszystko mi się podobało i to było bardzo miłe z twojej strony, że mi to dałaś. Bardzo dziękuję”. Judith uśmiechnęła się i powiedziała: „Nie ma za co, Billy, pamiętaj, żebyś był grzecznym dzieckiem dla Sary i swojej mamy”. Billy skinął głową i powiedział: „Tak, zapamiętam i będę grzecznym dzieckiem, obiecuję”. Judith przytuliła Billy'ego, a Sara włożyła mu smoczek do ust i powiedziała: „Wiem, że tak będzie, Billy, wiem, że tak będzie… teraz”.
Uśmiechnęła się, obserwując, jak Billy kołysząc się idzie do domu, jako ten duży, gejowski bobas, którym w głębi duszy był. Trzymał za rękę swoją młodszą siostrę, która teraz się nim opiekowała, i wiedział, że to ona ma kontrolę. „To tylko pierwszy z wielu chłopców w pieluchach w ciągu najbliższych kilku tygodni. Jestem pewna, że znajdę dla niego dobrego chłopaka, z którym będzie mógł się bawić i spędzać miło czas, a nawet nocować” – pomyślała.
