Actions

Work Header

maraton pączki-13-walentynki

Summary:

trzy wielkie wydarzenia jedno po drugim, rewolucja no i jeszcze demi improwizacja (nzawy jak kubki w Starbucks)

Notes:

ostrzegam tylko ze mocno mi sie w to wczulo plus wgl jezu sory za przerwe ale tyle alarmow przeciwpozarowych jest w moim zyciu ze nie ma jak pisac

(See the end of the work for more notes.)

Work Text:

W dawnym imperium Rzeczypospolitej polskiej, które obecnie trwało pod zaborami, zdawało się że nie na miejsca na polskość i że polscy i nie polscy patrioci zapomna o polskiej tradycji. otóż nie. kiedy tylko jezus Chrystus ogłosił datę tłustego czwartku cała społeczność baru piwnicznego dostała hemoroidów z radości. No, nir cala, bo część chrapała pod stołami a słowacki był zajęty opowiadaniem trzwaskowskiemu o tym jakiego on ma syna pięknego co vala polske uraryje bo pojechał do chopina... jednakże zadne z nich nie wiedziało że Kordian zaraz po wyjściu z baru piwnicznego został pojmany przez (ha tfu) szwedzki patrol. wyrywał sie im i wrzeszczał "Jezus Maryja! jezus Maryja!" lecz niestety to nie pomogło i trafił do aresztu. I wlansie teraz, koedy wszyscy w warszawie siedzieli w barze piwnicznym i swietowali maraton tłusty czwartek—piatek 13—walentynki, Kordian siedział w pokoju w dawnym psychiatryku ktory zostal zamieniony na więzienie na jeńców politycznych. oficjalnie kordian zostal zaaresztowany za chodzenie boso, co było kłamstwem i pomówieniem bo miał nawtd teraz na sobie swoje klapki z pusheenem. Modlił się żeby jezus Chrystus go uratował... tymczasem jezus chrystus przygotowywał impreze tlustoczwartkowo w barze piwnicznym, i nagle przez drzwi wpadł zdyszany Kazik. chwilę ciężko oddychał i powiedział w końcu "Szwedzi... ha tfu... szuje jedne, barbarzyńcy... odmówili dostarczenia do miasta słodyczy i paczkow.... a ciasto na pączki wrzucają do Wisły..." W barze zapanował chaos, bo jak sie okazało ci co spali pod stołami się aż Podnieśli na te tragiczne wieści. rzucano krzesłami, Nawrocki się popłakał bp uważał że zawiódł jako prezydent, juliusz słowacki zaczął intonować hymn "smutno mi Boże dla mnie na zachodzie namalowałes paczki promieniste..." a Maryla Rodowicz rodem z klasztoru rozpoczęła lament świętokrzyski. Cała społeczność była zdeterminowana dostać paczki i faworki albo w sumie jakąkolwiek dozę cukru bądź prawdziwycy używek a nie octu... rozpoczęto więc spiskowanie, które było na tyle tajne że na straży wejścia od storny ulicy postawiono Vincenta Moneta aby nie wpuszczał nikogo kto nie zna hasła "Szwedzi mają butle w dupie", a od strony lochow postawiono Kazimierza Pułaskiego który z koleji miał nie wpuszczać nikogo absolutnie chyba że owa osoba przyniosłaby wódkę. Spiskowcy ustawili stoły na wzór serca ale trochę nie wyszło więc wyglądało jak ziemniak. Wszyscy się usadzili i rozpoczeli obrady. Pierwszy mówił Pan Tadeusz, który był osobą całkiem szanowaną w społeczności jako iż był pierworodnym wnukiem samego Mickiewicza. Oprócz tego wyzwal raz telimene na pojrdynek i grali w pokera, Tadeusz cudem wygrał i tym sposobem zdobył rękę hrabii, a więc nie tylko był zwyczajnym Sarmata ale i hrabia. gdy zabral głos wszyscy ucichli poza puotrem żyła ktory byl w trakcie przeżuwania kostki od kibla więc niestety glosno mlaskal i zagłuszał tadeusza dla osob siedzących w lewym rogu sali (między innymi Korwina, który był co najmniej wkurwiony). "Wszyscy zebrani, mam zaszczyt wypowiadać się w imieniu mojego dziadka i yyy... babci... i step-dziadka... i w ogóle to w imieniu ZAPOJSLZJSPAMJS (znakominych artystów polskich oprócz Juliusza Słowackiego jednakże z Juliuszem słowackim poniewz adam mickiewicz to seksoholik)" rozległy się wiwaty, szczególnie od członków ZAPOJSJZJSPAMJS. Samo ZAPOJSLZJSPAMJS było po prostu stwoarzyszeniem utworzonym w okupowanej polsce do ktorego nalezeli najwaznijejsi polscy artysci: Adam Mickiewicz (prezes i współzałożyciel), Zygmunt Krasiński (wieszcz od spraw związkowych), Fryderyk Chopin (naczelny pianista), Cyprian Norwid (maskotka stowarzyszenia), Juliusz słowacki (przyjęty warunkowo szeregowy od spraw łóżkowych adama Mickiewicza), Puszkin (kolejna maskotka z członkostwem honorowym) oraz kilku innych członków honorowych (Nawrocki, Trzaskowski, Paderewski, Czajkowiski, Maryla Rodowicz oraz wszyscy potomkowie członków). Pocztakowo powstako jako hate club juliusza Slowackiego, lecz później mickieicz zmienił zdanie co do mężczyzny, i zmienjono jego funkcjie na klub poetyczno-patriotyczno-hejtujacy piwo 0%. Pomimo kontrowercji ZAPOJSLZJSPAMJS było niezmiernie szanowane wśród polskiej młodzieży i społeczności warszawskiej, poniewz przed okupacja rozkrecali najlepsze imprezy. Taduesz kontynuował "uważamy my że powinniśmy zachować postawę w poł bierną, tak jak nam nakazywał nasz prezes i konrad" Mickieiwcz na te słowa sie uśmiechnął a siedzący obok niego Słowacki skrzywił. "ale mimo to chcemy wziąć udział w rewolucjo która wszyscy razem stworzymy i bedziemy sie bic nie o wolnosc a o polska tradycje, aby moc nawet pod okupantem jesc paczki i tanczyc poloneza". znowu wiwaty, tym razem zaczhywcenoych było znowu mniej, ale klaskał kto mógł no bo Mickiewicz sie zgodził na rewolucje, a jak Mickiewicz to i prezydent polski i prezydent Warszawy... teraz obu prezydentów sie uśmiechało i machalo do wszystkich, a Nawrocki jdawal ze wcale nie żuje snusow. Tadusz usiadł i wstał Kacper, który trzymał w ręku kiełbasę palcowke ktora sie oswiadczyl wczesniej anieli. "Rodacy i immigranci" zaczął mówić kacper "Nie mozmey pozwolic zeby (ha tfu) kolaboracja szwedzko turecka nam przeszkodzila i nas ciemiezyla. jesteśmy wolnym narodem imperium Rzeczypospolitej polskiej które było jeszcze dwa lata temu potęga europy. zwyciężyliśmy z carycą Katarzyną romanov i rozgromiliśmy moskwe, wiec wygramy z (ha tfu) szwedzkimi wojskami!" rozległy sie brawa. "dlatego też ja i moji kolefzy serdeczni Kazimierz i Maciej którzy reprezentuja nasz nowo powstały Związek Kiełbasy Polskiej apelujemy o walke z okupantem w celu uzyskania praw do kieblbasy, polskiej tradycji i wolnosci i niepodległości!" Maciej się poderwał i wtrącił okrzyk "miłość ojczyzna i drugi mężczyzna! miłość do świtezianki i koleżanki!" tłum zaczął tak wiwatować że prawie im spadło sklepienie piwnicy na głowy, ale nikt się tym za bardzo nie przejął. po jakiś 15 minutach uspokajania wszystkich przez jezusa Chrystusa i apostołów w końcu wszyscy usiedli i wtedy wstał jakiś rudy typ i zaczął mówić po angielsku "heloł maj frendz aj am czarles and in dżeneral ju kan kall mi karol. aj am a dżeneral IN szwedisz (wszyscy to słysząc zaniemowili z wrażenia a Juliusz słowacki wrzasnął "MATULU, KTO TU GO WPUŚCIŁ") armi and i wil help ju maj frendz bikos szwedisz king is a kurwa" Kiedy Karol powiedział kurwa wszystko zamieniło się w chaos. Połowa co najmniej się rzuciła w jego kierunku, krzyczac jexen przez drugiego "wyjebac go wyjebac go!" albo "szwedzi atakuja", reszta próbowała uciec albo znaleźć się jak najdalej od szwedzkiego szpicla. Karol wtedy powiedział "maj frendz kip kalm kip kalm i am no kurwa te king iz" w tym całym zamieszaniu ktoś złapał karola za rękę i wciągnął go do kibla, po czym zakluczyl wyjście. okazalo sie że byli to ZAPOJSJZJSPAMJS, w składzie Pan Tadeusz, Telimena, Adam Mickiewicz oraz Juliusz słowacki. Przy okazji sie okazało że kiblu spał Kochanowski, więc stał się swiadkiem bezstronnym.
"otwieram posiedzenie utajnione ZAPOJSJZJSPAMJS." powiedział mickieiwcz. "kryzysowe i potrzebne. Julku, czy raczyłbyś przemówić do pana... Czarlesa w jego języku ojczystym?" juliusz słowacki westchnął i zaczął mówić łamaną angielszczynza "charlez why do you do dizu" charles czy też karol zaczął się produkowac po angielksim ale juliusz nie znał połowy słów. podrapał się po głowie i powiedział "yyy Adaś on mówi coś o bieliźnie" Telimena się obyzyla "ty zboczeńcu musisz zarywac do mojego ojca nawet kiedy jesteśmy wszyscy razem scisnieci w kiblu wraz z (ha tfu) szwedem"
juliusz również sie obuzyl "ja ci dam zarywac ja tu tlumacze jakbys nie byla tak glupia jak twoja matka to bys umiala tez tlumaczyc a nie umiesz ty głupi pantoflu walony moge romansowac z twoim ojcem kiedy chce bo jesteśmy kurwa zareczneni HAHAHHA TAK JESTEŚMY" wszyscy oprócz Czarlesa-Karola zaczeli panikowac, no bo jak to, i jeszcze nikomu nie powiedzieli bezbożnicy. telimena udawała że mdleje na Tadeusza jednakże tadeusz był zajęty pisaniem do hrabii na ten temat, Jan Kochanowski aż się obudził a Mickiewicz wyglądał na zawiedzionego "ależ juleczku mieliśmy to ogłosić w walentynki, cały plan nam zrojnowales." juliusz miał mickiwiciza troche w dupie, ale nie tak jak zazwyczaj, po prostu nie obchodziło go teraz jego zdanie. telimena znowu udawala ze mdelje, słysząc o planie, ale tym razem poleciała na kochanowskiego kyory zaczął wrzeszcząc że jest żonaty i się szamotać. w wyniku szamotaniny Mickiewicz wpadł na Słowackiego co spowodowało oburzenie telimeny i zaczęła ona go wyzywać i bic. zalekniony slowacki krzyczac glosno niecenzuralne slowa próbował się schronić na zlewie, niestety pomiesczenie było na tyke małe ze nie był poza zasiegiem rak telimeny. w tym czasie Pan Tadeusz rozmawiał z Karolem, czytając po prostu wiadomości które mu przysyłał hrabia który znał angielski. "chales why are you against swedish" powiedział taduesz. karol sie uśmiechnął słysząc że ktoś mówi jako tako po angielsku. "because they are forbidding everyone from not wearing socks as a regime to lgtv people. they are saying that if you wear socks and sleep with someoen its not gay therefore gay people not exist" Tadeusz aż zaniemówił a potem wydukał jakieś podziękowania i próbował to przetłumaczyć reszcie, lecz akurat Mickiewicz był zajęty opanowywaniem telimeny. westchnął wiec i wyszedł ogłosić wieść calemu barowi piwnicznemu.
na następny dzień, dnia 13 lutego, w piątek, o godzinie 4:21 rozpoczęły się dzialania rewolucjonistyczne. na scianach budynkow malowano kielbasy i paczki, porywano żołnierzy szwedzkich i zamykano ich w lochach. oddziały prowadzone przez ZAPOJSJZJSPAMJS zostały nazwane pączkami, i właśnie pączki były odpowiedzialne zz narobienie rabanu w mieście i zniszczenie szwedzkich sił. ZKP był odpowiedzialny za przemycanie żołnierzy po lochach i klocie szwedkw w kostki bagnetami, a ostatnia grupa prowadzona przez czarlesa/karola miała się zająć sabotażem. sam karol/czarles zgromadził grupe antyskarpetkowcow z szeregów szwedzkich i tureckich. wszystko zdawało sie iść według planu dopóki nagle nie zaczęto ich ostrzeliwać egipską szarańcza, a do miasta nie wjechała delegacja francuska... okazało się bowiem że gubernator miał gości, Ludwika XVI i Mafie Antionine, których zaprosił aby zobaczyli jak wyglada tłusty czwartek. co prawda tłusty czwartek poza zamkiem królewskim sie w ogóle nie obywał bo byly zakazy, i w ogóle to był już piatek, ale no cóż, francuzi pryzjechali i zepsuli towarzystwu piwnicznemu zabawę. rewolucja się całkowicie rozpadła, ponieważ zamknięto zamek i oddziały Karola-czarlesa w środku i urządzono Wielka impreze. na imprezie nie dość że była wielka popijawa (jak zwykle zresztą. stąd też karol-czarles wziął wódkę, dzięki czemu później Kazimierz Puławski gi wpuscil do piwnicy) to jeszcze obchodzono hucznie tłusty czwartek. niezttey gubernator i szwedzi nie rozumieli polskiej kultury więc zamiast pączków normalnych jedli donuty, co miało reprezentować jaką dziurą w swiecie jest polska w której siedział. w końcu karol-czarles nie wytrzymał i poszedł na plac gdzie odbywała się impreza. "maj lord ju ar not akting rajt dej it ponczki not donuty" powiedział karol-czarles, co zainteresowało ludwika a zirytowało gubernatora ktory nie lubił być poniżany, szczególnie gdy mial na sobie swoje wystawne podkolanowki z fredzlami "you fucking dumbazz i do right you do wring dont speak of me like that i am gubernator you are antyskapretkowiec go spierdalajing and do not szpreche such dumb shit aroudn me" Karol czarles sie bardzo zirytował i zaczął wykładać o rewolucji Polaków i immigrantow po czym wytłumaczył dlaczego w ogóle Polacy jedzą poczki. na nieszczwscie para krolewska francji nie rozumiala ani polskiego ani szwedzkowego ani angielskiego i w sumie to maria antonina zrozumiała tylko że chodzi o ciastka więc powiedziała "niech jedzą ciastka" co obuzylo gubernatora. wśród wojsk szwedzkich wybuchla jedna wielka afera i zaczeli się bić, a karol czarles wykorzystał ten moment aby zasabotowac zamek. i wszystko szło by tak jak powinno gdyby nie to że wszyscy szwedzi do niego dołączyli bo przecież nikt nie lubi francuzow i nie dokolali aktu ścięcia... włosów. na placu zamkowym ustawili stol na ktorym miala sie odbyć egzekucja po czym siła zaciągnęli tam Marie antonine i ludwika xvi. ludwik wrzeszczał i płakał, a maria Antonina mówiła że jemu pierwszemu trzeba ściąć jego piękne gęste męskie włosy bo była zdradziecka pinda i nie lubila swojego męża. niestety Szwedzi się posluchali i scieli wlosy ludwika tak że wyglądał jakby miał na głowie garnek, a marie antonine zrobili na buzzcuta bo dla kobiety było to bardziej upokarzające. następnie szwedzi zrobili sobie zorganizowany melanz podczas którego rzucali halabardami i kto trafił najdalej dostawał kawałek sernika. rewolucjoniści spoza zamku myśleli ze w srodku doszło do bitwy, szczególnie słysząc drżącego sie Ludwika więc postanowli zrobić szturm na zamek. ZPK poszli lochami, a więc wychodzili z kazdej dziury w ziemii, a za to Pączki wywazli brame i zaczęli siec na oślep. umarło dużo Szwedów, Polaków i wiele donatow zostało zadeptanych, ale po 3.432 godiznach bitwy Polacy przegrali. Szwedzi mieli więcej broni. okolo godziny 3 w nocy już w walentynki podpisano pokój, nieztety polacy nie odzyskali niepodległości. za to udało im sie uzyskać nowe ulgi, na przykład raz na 4 miesiące trzeba było Polakom dostarczyć jakieś tradycyjne produkty (ok. 100 kg) w tym co najmniej dwie kielbasy oraz uzyskali zgody na obchodzenie polskich świąt. Marie antione wywalono za mury miejskie za bycie zdradziecka szescdziesiona a ludwika towarzystwo zabrało do baru bo powiedział że mogą zabrać całą wódkę z zamku (podobno był sponsorem dlatego mógł wyrażać zgode. nie był.). W samym barze była największa balanga minionego stulecia, jezus Chrystus zgodził sie nawet na zamontowanie koncika karaoke w którym naprzemian Grzegorz Brzęczyszczykiewicz i Rejent wyli romantyczne piosenki, na suficie pojawily sie malowane kreda seca a z czerwonych elementow szwedzkoch mundurów utworzono dekoroacje na ścianach. wszyscy na popijawie najpierw pili i ćpali cukier puder który zebrano z donutow, a jak juz się towarzystwo rozkręciło to Mozart wraz z Czajkowskim zargrali super romantycznego krakowiaka na cztery rece w tepie 4/6 na w poł zdewastowanym klawesynie. Wszyscy tańczyli w parach trójkach albo solo, nawrocki z Trzaskwoskim (oboje odzyskali prawa prwzydenckie i mogli chodzić na spotkania z gubernatorem żeby negocjować warunki okupacji), mickiwicz ze słowackim, pan tadeusz z telimena, aleksander fredro z tadeuszem zawadzkim, kacper, maciej, aniela i kazik razem i jeszcze gdzieś na srodku podygiwaly wioletta i laura. na barze fałszował wokulski z butelką czystej w ręce, podczas gdy klaskali mu wszyscy apostołowie i celina dion. impreza trwała w najlepsze a odgłosy niosły sie po lochach warszawy... i usłyszał je kordian, ktory siedział w tym głupim szpitalu psychiatrycznym. stwierdził że skoro jest impreza i to taka ostra, to musi być alkohol. a jak jest alkohol, to albo polska jest wolna albo Szwedzi poszli na jakieś ugody. postanowił więc uciec z psychiatryka. wspiął się na okno i próbował przez nie przejsc, ale nie bardzo mu szło więc stwierdził ze wyjdzie drzwiami. próbował 8 razy zanim w końcu je wyłamał. caly szpital był pusty, wiev wyszedł po prostu na ulicy i zaczął iść w kierunku przedmieści, bo wiedział że ma iść do chopina, znaleźć drugiego ojca. po drodze nagle patrzy a tam (ha tfu) szwedzi i turcy. dziwne, mieszane towarzystwo i to w sandałach. wszyscy sobie radośnie szli z donatami i wódka. zobaczyli kordiana, doszlo miedzy nimi do wymiany zdan ale kordian juz uciekal. rzycil sie za nim szwed który trzymal w rece wodke, i tak lecieli przez bloto warszawskie, jeden w sandałach drugi w klapkach dopóki kordian się nie wywalil i nie wpadl do fosy. kordian co prawda potrafil latac na chmurach, imporwizoeac, tpwrzyc spiski i walczyć ale pływać już nie, szczególnie że Wisła absolutnie śmierdziała i była pełna ryb które się najadly wyrzicanego przez szwedow ciasta na pączki. kordian krzyknal "jestem kamkeniem i jak kamien tone" ale potem owy szwed z wodka (zostawiajac wodke na brzegu) sie po niego rzucił do wody. kordian nie chciał być ratowany przez szweda, a jiz wgl dotykany, więc się z
straszliwie wyrwyal jak żołnierz go problwal wyciągnąć, nawet zlapal jakiegos karpia za ogon i nim bil szweda po głowie aż ten zaczął przekilnac. w końcu do wody wskoczyla reszta szwedow i Turków i razem wyciągnęli rzucajacego sie kordiana i karpia, ktorego jexnak z powroetm wrzucili dl wody. kordian pozbawiony swojej broni wrzeszczał "MATULU SZWEDZI MNIE ZABIJAJA JEZUS MARYJA RATUNKU POMOCY AAAAA SZWEDZI". Co prawda nie eo konca mial prawo wrzeszczeć matulu skoro nie miał matki tylko dwóch ojców ale Kordian akurat w tej sytuacji miał to gdzies. w końcu się zmęczył szamptaniem w błocie, i tym że miał błoto absolutnie wszedzie, więc leżał po prostu i się gapił na szwedow i Turków. przez chwilę oni razem gadali poczym jeden powiedzial "haj maj friend aj am czarles karol". Kordian miał absolutnue w dupie hak sie szed nazywa i nie zamierzał z nim rozmawiac ale potem jakiś turek zaczął coś nawijać o ali babie. poczas gdy turek cos mowil kordian ukradł jedemu ze szwedow pistolet. jak turek sie zamknal to Kordian wycelował nim w tego szweda "nie mówię nic w innych językach niż polski bo to najpiękniejszy język więc ni chuja nie wiem co do mnie mowicie ale jesteście szwedami wiec musicie umrzeć" szwedzi byli w lekkim szoku ale zaczeli go uskokajac co doprowadziło do tego że kordian wpadł w jescze większą histerie i zaczął strzelać w niebo. Szwedzi i turcy sie przestraszyli i zaczeli sie wycofywac ale zaslepiony zadza obrony kraju Kordian zaczął za nimi strzelać, nic nie widząc z resztą bo miał błoto na oczach. sam nie wiedzial gdzie jest i czy Szwedzi są gdzies w okolicy widc kiedy poczuł że opróżnił magazynek to rzucil gdzies pistoletem i zaczął uciekać na oslep. wpadl z nowy do wisly i udalo sie mu nie utopić, wylazl na jakies pole i się czołgał jeszcze kilka kilometrów aż padł, modląc się do jezusa Chrystusa żeby nie umarł.
tymczasem jezus chrystus był w barze kiedy nagle odział charlesa-karola wbiegł trzymając jakieś zakrawiaone ciało. rzucili je na stół pod którym akurat się obsciskiwali nawrocki z trzaskowskim. jeden z Turków, który sie nazywal Yusuf, zaczął coś tłumaczyć po łamanym angielksim że Karol-charles został postezelony. Zaraz go wyeksportowano z piwnicy do wyższych kondygancji kamkenicy pod którą sie znajdowała... bo właśnie się okazało że kamienica jest kamienica prwzydencka,ryljo nawrocki przypadkiem zapomnial o tym komukolwiek powiedzieć. wezwano nawet kilku doktorow ale niestety... pogrzeb odbył się na powazkach, Karol charles został pochowany w części dla zadłużonych patriotów i posmiertnie przyjęty do ZAPOJSJZJSPAMJS które zmieniło nazwę na ZAPOJSJZJSPAMJSPOKC (....dodano tylko "pamiętajcie o karolu charlesie) do tego przyjęto honorowo do ZAPOJSJZJSPAMJSPOKC wszystkich antyskarpetkowcow działających podczas rewolucji i postanowiono pomścić zabójcę Karola Charlaza. Na tą ostatnią wieść blady już juliusz słowacki BARDZIEJ zbladl bo sie niestety domyślał kim mógł być owy zabójca...

Tymczasem o tych wszystkich wydarzeniach książę Hamlet czytał sobie w gazecie podczas rodzinnego walentynkowego obiadu rodzinnego. no dobra, rodzinnego to za duzo powiedziane, szczególnie że przy stole była tylko gertruda, Ofelia robiąca wianki w kształcie serc, obrażony na cały świat Horacy oraz Fontinbras. Wcześnie byli też poloniusz z klaudiuszem, którzy stwierxizli ze dokumenty wagi państwowej są o wiele wazniejsze niz obiady z goscmi i sobie poszli (hamlet był przekonany że nie poszli do biura, bo biuro było na trzecim piętrze, a oni schodzili na pierwsze, ale tego nie skomentował) oraz Konrad, który uciekł od stołu kiedy zobaczył co czyta Hamlet, chyba z radości że są bunty... atmosfera przy stole była gorsza niż na stypo-slubie klaudiiudza i gertrudy, chociaż jedzenie było lepsze. hamlet mial chociaż tyle rozrywki z,e siedzial na przeciwko Fontinbrasa i mógł sie mu patrzec na jedna z prYstojniejszych twarzy w europie bez zaklucen no prawie bez bo horacy co chwial go szturchal noga i wydawal z siebie niezadowolne westchnienia. nie zeby hamlet nie wiedIal co te westchnienia znacza, ale mial to gdzies bo chcial zeby Horacy sie w kincu przyznal do swoich uczuc a nie ze to hamlet ma sie za nim uganiac jak krol jerzy iii za ameryka. dlatego tez w ogole nie poruszl tematu walentynek i absoltunie zakazal konradowi ryczec przez to ze nie spedza ich z kordiakom czy jak mu tam byko, bo to by sprawilo ze horacy by nie musial sam sobie o nich przypomnieć a im dłużej horacy o nich pamietal a nic nie mowil rym bardziej Hamlet mogl miec do niego problem. w duzym skrocie atmosfera była napięta i to niemalze tak napieta jak pomiedzy hamletem i klaudiuszem, jezeli nie gorzej. i nagle te idealne napiecie ktore mialo sprawic ze horacy w koncu przestanie uwadac ze nic sie nie dzieje Fontinbras nagle sie odezwal "ej chlopaki bede leciec bo musze dojechać do Szwecji do jutra haha miło było ale jest trochę dziwnie już gadałem z klaudiuszem to ten hahah" hamlet aż sie zerwał z krzesla "nie." Fontinbras sie na niego glupio spojrzal (nie umial inteligentnie) "co" Hamlet skrzyzowal rece "no nie. zostajesz. zamykam cie w wierzy" teraz z koleji zerwala sie Gertruda "ja spie w wi3rzy nie będę jej dzielic z jakims norwegiem" hamlet sie lekko wkurwil "mamo no wez no nie rob mi tego juz i tak nikt mnie nie lubi" Gertruda wyamamrotala cos o tym ze hamleta nikt nie lubi bo jest szalony na co hamlet zmarszczyl brwi po czym przypomnial sobie ze przeciez nie stac go na korean skincare bo Klaudiusz wydaje wszystko na poloniusza i niecne sprawy wiec przestal je marszczyc "to nie moj problem fortinbras spi w wierzy i koniec ty mozesz sobie spac w swojej sypialni krolewskiej" wszyscy wiedzieli ze gerturda nie mogla bo byl tam zawsze klaudiusz z poloniuszem i stosem dziwnych alkoholi "albo w ogole wywalimy horacego z zamku nie jest nam potrzebny" Horacy ktory udawał ze nic nie slyszy dopi3ro teraz sie zerwal "WYPRASZAM SOBIE—" Hamlet mu jednak przerwal "wez wgl zamkni usta czuc ze nie umyles zebow" Horacy zmarszczyl brwi. no tak. mial osobny budzet, bylo go stac na korean skincare "nie moja wina ze jakis debil wybral czosnek na obiad" hamlet przewrocil oczami "nie moja wina ze jakis debil potezebuje tortur zeby cokowliek mi powiedziec" horacy sie jescze bardziej obruszyl i zagrozil wypiciem mleka pasteryzowanego w 3 litrowym kartonie z Piątnicy no bo slad 3,2% tluszczu na co hamlet odpowiedział "nie zesraj sie". w tym czasie Fontinbras probowal dyskretnie wyjsc ale gdy tylko otowrzyl drzwi to zobaczyl konrada uciekajacego przez okno zamku w za duzym plaszczu ltory ewidentine byl plaszczem klaudiusza bo smoerdzial jak marihuana i jakies dziwne grzyby. hamlet się obrucil kiedy Fontinbras wydal z siebie zdziwony dziwek i wrzasna "NIE SYNU NIE SKACZ WARTO ŻYĆ" i rzucił się do okna za konradem. ofelia zaśmiała sie i powiedziala ze konrad powinien zrobić salto na co dostała katornem 3 litrowym mleka pasteryzowanego 3,2% tluszczu z Piątnicy no bo skąd w glowe od gertrudy ktora je zabrala horacemu bo ostatnio jak zrealisowal swoja grozbe to zamkowa lezienka byla zajeta przez tydzień. hamlet spojrzał z pogarda na nich wszystkich podczas wyciagania konrada z okna "zastanowilibyscie sie czasem co wy odwalacoe naprawde ja rozumiem ze mnie nie lubicie bo kestecie zjebani ale mi syna doprowadzac do yyy no wiemy wszyscy czego to skandal i wgl pierdol sie horacy nie rozmqaiam z toba idź spac do piwnicy z klaudouszem i poloniuszem bo ja zamierzam zaryglowac sobie sypialnie" po czym spojrzal na Fontinbrasa i nie do końca wiedział fzy go zwyzywac czy nie wiec w konfu powiedział "a ciebie bede miec w dupie. i wgl nic nie slyszeliscie w mojej sypialni jestem tylko ja i ofelia bo jestem hetero i nosze skarpetki" powiedzial hamlet, pomimo faktu ze stal na boso. a potem zaciągnął konrada i frontinbrasa na gore do wierzy i zaryglowal drzwi. co prawda konrad dalej probowal uciekac bo przeciez musial dołączyć do rewolucji i sa walentynki wiec musi powiedziec kordianowi co do niego czuje i blabla bla. hamlet go już nawet nie słuchał tylko się gapił jak fortinbras ściąga z siebie ciężkie buciory wojskowe i odslania swoje biale skarpetki normalnej długości. nawet za materialem kostki wygladaly tak niesamowicie seksownie że hamlet prawie ze wywalil konrada z pokoju ale sie zreflektował ze jego syn by po prostu poleciał jak najszybciej do morza i płynął kraulem az do polski a potem by na piechote przewedrowal do... gdziekowleik sie znajodowal ten cały drugi mlodzieniec. konrad mu co prawda costam o polsce opowiadal ale opowiadal to zeszlej nocy kiedy fortinbras suszyl sobie wlosy przy kominku i hamlet musial pokazac horacemu ze ma konkurencje i to tak ostentacyjnie zeby wiedzial. Horacy oczywcice to zignorowal, co doprowadzalo hamleta do pasji ale no coz... a no, do warszawy. chyab tak sie nazywalo to miejsce gdzie konrad chciał sie wlec.
"nie sluchasz mnie" powiedział konrad patrzac z zawodem na hamleta. hamlet sie poczul troche zawstydzony. "yyyy no wiesz synu trzeba miec w życiu priorytety... hahha... przperaszma ale yyyy.... no sam rosumiesz...." konrad westchnął i zaczął od nowa mowic jakis wiersz ktory ułożył dla wlasnie kordniana. Hamlet znowu niny zwracał uwagę, troche jednak nie no bo Fontinbras.... dopóki konrad nie wpadł w totalna histerie i nie zaczal hamletem szarpać. "ej synu, synu, nic sie przecież nie dzieje..." konrad na to wpadł w lekko (mocno) maniakalny nastrój, szarpnął sie za włosy i cały spocony zaczął deklamować: "Nic?! Nic to łatwe, proste słowo,
gdy sprawa kraju jest znikomą...
Nie zrozumie mnie choć by chciał,
głupi książę, egoista,
choć dom mi daje to tylko dania...
ach, kordianie, na cóż twoje czekanie?
Gdy ja tutaj
tu gdzie dania, w dani— miejsce
lecz to miejsce nigdy domem nie bedzie
ja tęsknię i w mojej rozpaczy, rozdzieram umysł, rozdzieram szaty!
Kordianie! w ojczyźnie zostawiłem coś więcej
ja, mistrz— zostawiłem serce
i tęsknię, o jak ja tęsknię
umrę niedługo w mej udręce
spójrzże Boże i mi w twarz wyrzucaj,
gdybyś mi dał pióro i pergamin lepiej bym ja losy swiata przyszłe, przeszłe....
Ach! Kordianie! Niech się wola boża stanie, ja na wieczne opętanie...
śpiewak śpiewał, wkrótce ucichł, bo bez serca dzwieki krtanii zamierają wśród rozpaczy
ach, kordianie! męki pańskiej niech ci nie żal, sam Bóg nie wiedział co to cierpieć, gnić i kwitnąć... bo ja niczym kwiat sie mizerny, niczym chwast na drodze, walczę o choćby promień słonecznego błogosławieństwa lecz jakże mógłbym, gdy bez serca człowiek martwy
cordis, cordis tylko w mojej głowie,
ja— szaleniec, ja— ruina,
jedna myśl przy życiu trzyma, jedna myśl mi pierś rozrywa,
do ojczyzny! zabierz, błagam, nie daj zgnić i z animuszu nic nie zyskać, bom ja nie wyjeżdżał by się zabić! ach! jam szczurem, plamie honor Polskiej łaski... "

Hamlet potrzebował jakiś 4 minut żeby w ogóle zrozumieć co Konrad powiedział, Fortinbras w ogóle przestał sie ruszać. W końcu hamlet westchnął. "wiecie co, chyba pojde spac"

Notes:

z ta improwizacja to ten y no imporowizonae

Series this work belongs to: