Work Text:
Czekając na poboczu drogi, Danny spoglądał ze złością na przejeżdżające samochody. Gdy tylko dostrzegł wyczekiwaną ciężarówkę, przygotował się do starcia. Jednak to nie on zaatakował pierwszy.
– Jak radziłeś sobie wcześniej, gdy mnie nie było, co? – zaczął Steve, wychodząc z samochodu.
– Wtedy jeździłem swoim autem sam i zawsze miałem zapasowe koło w bagażniku. Jednak najwyraźniej ty nie znasz zasad!
– To nie moja wina, że złapałeś gumę i nie sprawdziłeś wcześniej samochodu.
– W moim bagażniku zamiast tego była torba z granatami! Granatami, do cholery! Wyjaśnisz, to?
McGarrett westchnął, zabierając się za zmianę koła. Czekała go ciężka przeprawa, jak tylko wrócą do domu.
