Work Text:
Zacisnął dłonie na tyłku demona, powodując u niego głęboki pomruk i podniósł, chcąc być już w łóżku. Rzucił go jednak na nie szybciej niż planował.
— Ostro zaczynasz, Robercie — zaśmiał się demon, ale zaraz spochmurniał, widząc wykrzywiający twarz mężczyzny grymas bólu. Zszedł z łóżka i gdzieś zniknął.
Cholerny skurczybyk — pomyślał łowca, ale demon wrócił po chwili i pochylił się nad nim.
— Ja mam ciebie — oświadczył, podnosząc go sprawnie, obejmując w pasie jedną ręką, a drugą trzymając pod tyłkiem. — A ty masz ubezpieczenie.
Przewrócił oczami, obejmując go za szyję. Spojrzał na dokument.
— Crowley… Singer?
— Twój mąż.
— Och.
Cholera, miał się nie zakochać.
