Chapter Text
~~~
19.10
Zapiski
nawet nie wiem jak zacząć, to wszystko mnie przeraża i staje się coraz bardziej zagmatwane. Nigdy się tak nie czułem gdy byłem u sióstr, nawet kiedy byłem u ojca nie widziałem takich rzeczy oraz nie słyszałem tego co teraz. Dlaczego właśnie ja? Dlaczego właśnie teraz? Na Boga... niech to się w końcu skończy
~~~
Podczas trwania tego roku szkolnego wydarzyło się wiele. Wyprowadził się z domu dziecka które prowadziły siostry zakonne, miał własny pokój u pewnej staruszki oraz... jego były przyjaciel dołączył do jego klasy.
Ponad to wszystko wielkimi krokami zbliżały się matury. Powiedzieć, że Dante miał stresujący rok to jak nic nie powiedzieć. Jednak każda z wymienionych przed chwilą rzeczy, nie była dla niego tak dużym zmartwieniem jak halucynacje których doświadczał.
Codziennie przed snem prosił Boga, aby zakończył to wszystko. Zawsze kiedy podejmował próbę powiedzenia komuś o swojej, przypadłości obawa przed wyśmianiem albo odrzuceniem przejmowały pełną kontrolę nad chłopakiem. Co kończyło się rezygnacją próby rozmowy. Wolał cierpieć w całkowitym milczeniu i żyć na ciągłej krawędzi. Przecież... to nie może być takie trudne.
Prawda?
