Actions

Work Header

Rating:
Archive Warning:
Category:
Fandom:
Relationship:
Characters:
Additional Tags:
Language:
Polski
Series:
Part 1 of Harry Potter x OC
Stats:
Published:
2026-06-07
Updated:
2026-06-07
Words:
3,464
Chapters:
3/?
Comments:
1
Kudos:
1
Hits:
20

Harry Potter i Kamień Filozoficzny x OC

Summary:

Kamień filozoficzny z moją oc

Notes:

Harry Potter nie jest mój, nic nie zarabiam z tego dzieła, cytaty z książki "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" J.K. Rowling są pogrubione, proszę mnie nie pozywać itd

Chapter 1: Vivienne Evergarden

Chapter Text

𓂃˖˳·˖ ⋆ 𝜗ৎ ⋆ ˖·˳˖𓂃

Szanowna Pani Evergarden,
Mamy przyjemność poinformowania Pani, że została Pani przyjęta do Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Dołączamy listę niezbędnych książek i wyposażenia.

Rok szkolny rozpoczyna się 1 września. Oczekujemy Pani sowy nie później niż 31 lipca.

Z wyrazami szacunku,
Minerwa McGonagall
zastępczyni dyrektora

Vivienne spodziewała się otrzymania takiego listu, więc nie była zaskoczona, kiedy został jej dostarczony przez drobną płomykówkę. Nazwisko "Evergarden" znajdowało się na liście Nienaruszalnej Dwudziestki Ósemki, grupy czarodziejów składającej się z dwudziestu ośmiu rodów czarodziejów czystej krwi. Dlatego od dawna wiedziała o istnieniu magii.
— Oh, dostałaś już list? — zapytała matka dziewczyny
— Tak, — odpowiedziała, obserwując jak sowa odlatuje przez okno — kiedy idziemy na Pokątną?
— Możemy nawet jutro, jeśli chcesz.
Dziewczyna w odpowiedzi pokiwała głową.
Następnego dnia Vivienne wstała, zjadła płatki z mlekiem, umyła zęby i twarz, ubrała się, a następnie uczesała swoje sięgające do pasa, brązowe włosy. Zza jej dużych okularów z czarnymi oprawkami widać było jej duże, jasnoniebieskie oczy. Ona i jej rodzice przeszli przez dziurawy kocioł, do którego mieli jedynie kilka minut spaceru, mieszkając w centrum Londynu. Cegły zostały naciśnięte przez jej ojca w odpowiedniej konfiguracji i weszli na ulicę pokątną.
- To ja pójdę po książki, składniki i tak dalej, a wy pójdźcie do Olivandera i po szaty - powiedział, oddalając się - Do zobaczenia.
Weszły do małego, zakurzonego sklepu. Po wysłuchaniu przemowy pana Ollivandera o tym, że pamięta jak jej matka, ojciec, obie babcie i oboje dziadkowie byli w sklepie aby zakupić swoje pierwsze różdżki, a następnie wypróbowaniu wierzbowej, wiązowej i jodłowej różdżki, wyszły ze sklepu z średnio giętką, 10 i pół calową różdżką z rdzeniem włosa jednorożca wykonaną z jabłoni. Przeszły do następnego sklepu - szat na wszystkie okazje Madame Malkin. Przepuściły w drzwiach jakiegoś wychodzącego ze sklepu chłopaka o blond włosach, przylizanych w (według Vivienne) zabawny sposób. Blondyn był blady, ale nie aż tak jak Vivi, której skóra mogła konkurować jasnością z niejedną ścianą.
- Do Hogwartu, tak kochaneczko? - zapytała korpulentna, ubrana w lawendowe szaty czarownica
- Tak - odpowiedziała grzecznie dziewczyna.
„Nie, idę do Ilvermorny i przyjechałam do Londynu specjalnie, by kupić u Pani szatę", pomyślała.
Po załatwieniu wszystkich spraw wszyscy wrócili do domu. Reszta wakacji upłynęła młodej czarownicy na chodzeniu po parku rozwiązywaniu krzyżówek, słuchaniu muzyki przez radio oraz zamartwianiu się w jaki sposób, ze swoją nieśmiałością i kompletnym brakiem doświadczenia w interakcjach społecznych, zdobędzie znajomych. Przeczytała też część Fantastycznych zwierząt i jak je znaleźć oraz pojedyncze rozdziały Tysiąca magicznych ziół i grzybów. Ostatniego dnia sierpnia spakowała kufer i położyła się do łóżka, zasypiając do dźwięków przejeżdżających samochodów, wydobywających się zza uchylonego okna.