Actions

Work Header

Gdyby wszystko potoczyło się inaczej

Summary:

! SPOIILERY DO 9 ODCINKA TADC !

Notes:

Powstało z yearningu do większej ilości ribbitrabbit w mediach <3

(See the end of the work for more notes.)

Work Text:

Jax otworzyła drzwi do swojego pokoju i weszła do środka gotowa rzucić się na swoje łóżko, kiedy nagle zauważyła siedzącą na nim postać.
- Co ty tu robisz? - spytała siląc się na obojętny ton.
- Nie możesz unikać mnie w nieskończoność - powiedziała Ribbit.
Króliczka zrobiła kilka kroków odwracając się do żaby plecami i głęboko westchnęła.
- Na serio? Kolejna psychologiczna gadka? Nie umiesz po prostu sobie odpuścić?
- Nie. Nie jeśli chodzi o ciebie - mruknęła Ribbit.
Pewność w jej głosie ją zszokowała, jednak nie dała tego po sobie poznać szybko przybierając znudzony wyraz twarzy.
- A może powinnaś, bo nie czeka cię nic dobrego z zadawania się ze mną.
- Jax... Jak możesz tak mówić? Dobrze wiesz, że nigdy nie obchodziło mnie co myślą o tobie inni... - żaba zrobiła krótką pauzę jakby oczekując reakcji stojącej, jednak odpowiedziała jej cisza, więc kontynuowała. - Na serio, chcesz stracić wszystko co mieliśmy, co między nami było-
- A może nic między nami nie było, co?! Pomyślałaś o tym? - wybuchła Jax odwracając się i zrobiła kilka kroków w stronę Ribbit. - Może wszystko sobie ubzdurałaś, o, tutaj - powiedziała wskazując palcem na jej głowę a wzrok zielonej powędrował na chwilę za jego śladem.
Przeniosła wzrok na wyższą z nich i spojrzała jej w oczy.
- Nie wierzysz w to, prawda? Spójrz mi w oczy i powiedz, że nie wierzysz w to, co mówisz! - krzyknęła.
Po kilku sekundach prychnęła, a następnie zaniosła się śmiechem.
- Och, ty naprawdę w to wierzysz. Że jakaś magiczna siła tęczy czy innych motylków nagle wszystko naprawi. Że wszystko da się ot tak rozwiązać. Spojler: nic nie jest takie łatwe. Niczego. Nie. Rozumiesz. - powiedziała Jax a jej głos rozniósł się po całym pomieszczeniu.
Przez chwilę w pokoju zapadła zupełna cisza, aż obie mogły usłyszeć własne bicia serca.
- Skąd wiesz? - Ribbit powoli wstała z łóżka. - Skąd wiesz, że nic nie rozumiem? - zrobiła kilka kroków w stronę fioletowej postaci. - Może rozumiem więcej... - sięgnęła po swoją różową kokardę odpinając ją i stanęła tak blisko Jax, że mogły poczuć na sobie własne oddechy. - Niż ci się wydaje - przyczepiła kokardkę na głowie Jax.
Na poliki króliczki wstąpiły rumieńce, które szybko spróbowała ukryć, jednak z marnym skutkiem.
- J-ja... Nie sądziłam, że mnie taką zaakceptujesz...
- Jax. Spójrz na mnie - ich spojrzenia spotkały się w kilkucentymetrowym dystansie, który je dzielił. - Nie jestem twoją matką.
W oczach Jax nagle odbił się chwilowy błysk szoku, ale już po chwili uśmiechnęła się lekko.
- Proszę, już nigdy mnie tak nie opuszczaj - wyszeptała Ribbit.
- Obiecuję - Jax pochyliła się lekko opierając głowę na czubku głowy Ribbit wciąż utrzymując kontakt wzrokowy. - Że będę nawet bliżej... - w tym momencie ich usta złączyły się w pocałunku.
Jax delikatnie muskała wargami wargi Ribbit, kiedy nagle oderwała się od niej.
- P-przepraszam, ja nie wiem co się ze mną...
- Przestań już i dotrzymaj swojej obietnicy - prychnęła Ribbit znów łącząc ich usta. Tym razem obydwie zachłannie czerpały z tego pocałunku jak najwięcej, jak gdyby chciały nadrobić czas stracony na ukrywaniu swoich uczuć.
Zielona dłoń żaby powędrowała na klatkę piersiową Jax a druga lekko objęła jej talię przyciągając dziewczynę bliżej siebie. Króliczka natomiast objęła Ribbit w dolnej części jej pleców pozwalając dłoniom swobodnie przemierzać jej całą sylwetkę.
Ribbit wciąż penetrując usta Jax językiem objęła ją mocniej wokół talii, zrobiła kilka kroków w tył i rzuciła się na łóżko, sprawiając, że Jax wylądowała na niej. Zaskoczona Jax przerwała na chwilę pocałunek uważnie wpatrując się w oczy dziewczyny.

Notes:

Może kiedyś dokończę