Work Text:
nie umiem pisac fanficow btw
fandom anarchii zjadaja resztki
*bluker i dexsi wlamali sie do bazy fommiego, podczas patrzenia przez skrzynki znalezli cos interesującego*
o kurwa dexsi patrz na to *bluker zsuwa swa turkusowa maske na bok, i odwraca sie by popatrzyc na swego mlodszego brata*
no co ty tam znalazles. *dexsi pauzuje swe przesladowanie villagerow i spoglada w strone skrzynki przy ktorej stoi bluker, starszy brunet spoglada na bardzo dziwny proszek ktore wyciagnol.*
nie jestem czy to cukier czy cos gorszego.. *chlop z niebieska maska westchnal, troszeczke nerwowo, czy naprawde ludzie w tym anarchistycznym piekle robia takie rzeczy, zanim moze on dalej popasc w teorie spiskowe dexsi wyrwal saszetke z tym dziwnym produktem z rak blukera.*
> jestem prawie pewnien ze to cukier, obiecuje ze widziałem posadzona czcine kiedy tutaj wchodziliśmy. po drugie, skad fommy by to wytrzasnol? moge udowodnić ze to nie jest kokaina. *zanim brunet stojacy przed skrzynia moze zaregowac, mlodzieniec otwiera "puszkę pandory" i rozsypuje ta dziwna substancje na stol rzemieslniczy, odpina on swa maske i pozwala jej spasc na podloge*
> patrz i sie ucz. *wciąga on ten zwany cukier do swego nosa* mowilem ci ze nic sie nie stanie, zobacz! *bluker podchodzi do stolu, zastanawia sie czy to naprawde nie jest nic szkodliwego, zniza sie on i tez ciagnie.*
> hm, fakt, narazie nic sie nie stalo.
> mowile—.. o kurwa .. *dexsi nagle poklada sie nad mebel pod nim* to jak zjedzenie tysiaca zlotych jablek na raz
> dexsi-? oo— jebane.. *bluker tez zaczyna czuc efekty tego specjalnego cukru, jego cialo jak zelatyna.* > mowilem ci idioto zebys tego nie bral!
*lecz oboje z tych kompletnych idiotow stracili poczucie moralnosci przez ten narkotyk, dexsi dostaje kopa jak sterydy i zaczyna latac po bazie jak kompletny psychol a bluker poprostu usnol, narkotyki dzialaja inaczej na ludzi ┐( ̄ヘ ̄)┌*
# bonus ( ꈍᴗꈍ)
> ciekawe dlaczego słysze dziwne krzyki, bo jesli dranhis znowu postanowił sie lasic na me serca to oszaleje. *fommy szepcze pod swoim nosem, lekko poirytowany, nie wiedzac co ujrzy po wejściu.*
> co. do. kurwy. *fommy patrzy na swa zmaltretowana baze, jego villagrzezy nie zyja, jego skrzynie sa rozwalone, a w jego bazie znajduje sie socjopata i rozwalony na podlodze pacan. zanim moze przeanalizować co sie dzieje, czuje rece na swoich ramionczkach i zdyszany oddech na swej szyji*
> hej misiu.. chcesz .. hehe... sie przelizac?~ *ciemnowlosy narkoman mowi, jego mowa przecieta glebokimi oddechami, jego źrenice sa rozsezone i smieje się jak idiota.*
> SPIERDALAJ!!!
> ciekawe dlaczego słysze dziwne krzyki, bo jesli dranhis znowu postanowił sie lasic na me serca to oszaleje. *fommy szepcze pod swoim nosem, lekko poirytowany, nie wiedzac co ujrzy po wejściu.*
> co. do. kurwy. *fommy patrzy na swa zmaltretowana baze, jego villagrzezy nie zyja, jego skrzynie sa rozwalone, a w jego bazie znajduje sie socjopata i rozwalony na podlodze pacan. zanim moze przeanalizować co sie dzieje, czuje rece na swoich ramionczkach i zdyszany oddech na swej szyji*
> hej misiu.. chcesz .. hehe... sie przelizac?~ *ciemnowlosy narkoman mowi, jego mowa przecieta glebokimi oddechami, jego źrenice sa rozsezone i smieje się jak idiota.*
> SPIERDALAJ DEXSI!!!
