Chapter Text
Godzina druga - spięcie
Gdyby nie fakt że Elio dobrze wiedział że z nauczycielami nie ma co zadzierać, na betonowej podłodze już dawno byłaby plama krwi. Chłopak wpatrywał się w podłogę, wyobrażając sobie krwawą kałuże do której jakby odliczając sekundy kapała woda z sufitu. W pomieszczeniu pachniało stęchlizną, wilgoć w powietrzu osiadała się na ścianach zostawiając mokre ślady a farba odpadała płachtami na beton ukazując pleśń która się pod nią kryła. Nikt nie miał odwagi się odezwać. Ilya siedział ze spuszczoną głową, zerkając co chwilę z pod łba to na asha, to na cassiana. On i Elio byli w dość powierzchownej znajomości. Ujmując to łagodnie, nie przepadali za sobą na wzajem. Ilya nawet nie widział dlaczego drugi chłopak tak bardzo denerwował się na niego podczas dzielonych lekcji wychowania fizycznego ale dałby sobie rękę uciąć że był jednym z tych, którzy omijając jego bezwładne ciało rzucili w jego stronę uśmiechem, jeśli i nie czymś gorszym. Z toku myśli wyrwało go uczucie czegoś zimnego na twarzy. Podniósł głowę. Z sufitu strumieniami kropel ciekła woda, którą aktualnie otarł z policzka wierzchem dłoni. W rogach krzywej, piwnicznej podłogi zbierały się kałuże a reszta chłopaków wydawała się również zauważyć zmianę w otoczeniu. Dało się wyczuć napięcie które zawisło w powietrzu.
- doborowe towarzystwo. - rzucił Elio. - ciekawe za co tu jesteście. - cassian już miał odpowiedzieć żeby zamknął mordę ale chłopak kontynuował
- chwila, zgadnę - tu zawiesił celowo głos - pobicie i próba samobójcza? - spojrzał na nich obu, szukając reakcji, ale jedyne co zobaczył to szeroko otwarte oczy Ilii, dopiero teraz, gdy nie były zasłonięte gęstymi rzęsami można było zobaczyć jak wyraźnie niebieskie były. I jak bardzo przepełnione szokiem.
Ich rozmowa trwała dalej, cassian bronił swojego honoru, i godności Ilii. A przynajmniej próbował. Ale dla Asha cała ta sytuacja była tylko hałasem w tle.
Pilnujący ich nauczyciel musiał zauważyć na jak nieobecnego myślami wyglądał i powoli odsunął swoje krzesło.
Ash instynktownie zakrył twarz gdy usłyszał że nauczyciel wstaje, dźwięk jego ciężkich kroków odbijał się echem od wszystkich powierzchni.
Mężczyzna zatrzymał się między ostatnimi ławkami, spoglądając z góry na Asha. Gdy nauczyciel złapał go za brodę by spojrzeć w jego twarz w oczach chłopaka widniała czysta panika.
- taki ładny z ciebie chłopak, czemu się chowasz? - ash nie miał odwagi odpowiedzieć na pytanie.
- spójrz na mnie. - ash był przerażony ale mimo tego uniósł wzrok.
- tak proszę pana.
- otwórz usta.
Ash przełknął ślinę. W jego oczach zebrały się łzy. Poczuł palce mężczyzny na swoich wargach.
- tak proszę pana. - słowa wybrzmiały aż zbyt głośno. W sali zapanowała cisza. Roztargnieni i pochłonięci dyskusją nie zauważyli sytuacji która toczyła się właśnie w tyle klasy. Elio podniosl gwałtownie wzrok gdy tylko zdał sobie z tego sprawę. Reszta chłopaków starała się nie reagować chociaż palce Ilii zaciskały się nerwowo na swoich włosach a cassian wyglądał na gotowego by złapać kij do hokeja i wbić jego rączkę w skroń mężczyzny. Ale to Elio zareagował jako pierwszy. Wstał tak gwałtownie że krzesło na którym siedział upadło z głośnym trzaskiem. Złapał mężczyznę za koszule i szarpnął. Sam nigdy nie był zbyt wysoki, ale jego wzrok wystarczył żeby nauczyciel odsunął rękę. Cassian widząc co się dzieje chwycił kij i zagrodził im drogę. Nauczyciel wyrwał się z potrzasku i szarpnął za klamkę, wybiegając z klasy i zamykając drzwi od zewnątrz. Elio był wściekły. Po zachowaniu cassiana było widać że czuł to samo. Chłopak walnął w drzwi ale te nie ruszyły.
- zamknięte - warknął.
- mogłeś go zajebać.
- nie, nie mogłem - z wyraźną irytacją w głosie i zaciśniętą na kiju pięścią wysyczał brunet.
- czyli szczekasz a nie gryziesz, mogłem się spodziewać. - Elio rzucił mu sztuczny, prowokacyjny uśmiech. - w końcu miałbyś się na kim wyżyć. Na pewno zasłużył sobie bardziej niż koledzy z drużyny. Chyba że szukasz bezbronnego celu, wtedy rusek nada się idealnie. - Elio kontynuował prowokacje a Ilya tylko się wzdrygnął. Nie miał wątpliwości że chodziło o niego, ale nie był świadomy kontekstu. dopiero co podniósł głowę po tym, jak desperacko próbował uspokoić trzesącego się od płaczu asha, który nie znosił najlepiej sytuacji.
cassian po tych słowach poczuł, jak traci panowanie, wypowiedź Elio spowodowała że cassian gwałtownie złapał go za koszulkę i uderzył nim o ścianę. Dźwięk jego ciała uderzającego o beton rozniósł się po pomieszczeniu. Zapadła cisza. Ucichł nawet płacz Asha, którego Ilya w końcu odważył się przyciągnąć do swojej klatki piersiowej, gładząc jego włosy wierzchem dłoni, mimo że sam był na skraju załamania. Cassian poczuł na sobie wzrok wszystkich chłopaków po czym upuścił Elio. Chłopak próbował złapać równowagę ale i tak upadł w kałużę wody. Kałużę? To nie mógł być zwykły przeciek, woda dosięgnęła im kolan a oni nawet nie zauważyli. Szum wody który wpływał do pomieszczenia przez zakratowane okna piwnicy tylko potwierdził ich obawę. Powódź.
