Work Text:
Należało w końcu spojrzeć prawdzie w oczy. Lata świetności już dawno minęły — zaczynały się reumatyzm, siwe włosy i problemy ze wzrokiem. Do takich wniosków doszedł Dean, stojąc przed lustrem w samej bieliźnie i próbując pogodzić się ze swoim wyglądem.
— A poza tym, kaloryfery są przereklamowane — stwierdził nagle na głos, klepiąc się po brzuchu. — W dzisiejszych czasach już nikt na nie leci.
W tym momencie, Sam wsunął głowę się do łazienki:
— Ale wiesz braciszku, na bojler też nikt nie poleci.
Sam ledwo uniknął ciśniętego w niego z całą siłą mydła.
— Jaki tam bojler… Ledwo miękka poduszka — prychnął Dean, głaszcząc swój brzuch.
