Actions

Work Header

Początek starości

Summary:

Jak okropny może być start starości?

Tekst na temat 42 (start) z II edycji 100 drabbli w 100 dni.

Notes:

Możliwe, że żyję. Dziękuję za Waszą cierpliwość!!!

(See the end of the work for more notes.)

Work Text:

— Sammy!!! — wydarł się Dean, stojąc przed lustrem w łazience ich motelowego pokoju. — Sammy, tragedia!!!

— Jest środa!!! — Zerwał się z łóżka Sammy.

— UMIERAM!!! — wrzasnął znowu Dean, a Sam od razu otrząsnął się ze snu i wpadł do łazienki, gdzie zamarł zdezorientowany.

— ...Nic ci nie jest?

— Serio? — Dean machnął na krzesło, które Sam trzymał w rękach. — Co chciałeś nim zrobić?

— …no. Coś. Zabić. Nieważne! I nie zmieniaj tematu: nic ci nie jest,

— Jak to nic?! — Oburzył się Dean i wyciągnął dłoń, w której coś trzymał. — A to?!

Sam zamrugał, nic nie widząc i pochylił się, w końcu zauważając, o co chodzi.

— To tylko włos.

— Ale on jest siwy, Sammy! SIWY!!!

— No tak, jest. I co z tego?

— Ja siwieję, Sammy, rozumiesz to? Jestem coraz bliżej grobu! I tym razem nawet seks ze Śmiercią mi nie pomoże!

— Seks… Przerżnąłeś Śmierć?!

— To nie jest teraz ważne, gnido. — Dean posłał bratu mordercze spojrzenie numer dwa, które opanował mając już sześć lat. A potem odwrócił spojrzenie z powrotem w stronę lustra i zamarł. — Jeszcze jeden! Bardziej siwy niż poprzedni…

Mówiąc to, Dean wyglądał, jakby miał się zaraz po prostu popłakać. Samowi nawet było go trochę szkoda, ale tylko trochę.

— Co będzie następne? Łysienie?! — kontynuował Dean, zanim Sam zdążył się odezwać. — A może… ślepota? Czy… czy ja oślepnę, Sammy? Nie, nie odpowiadaj! Na pewno…

— Dean — warknął, przerywając mu histerię, Sam. — To tylko pierwszy siwy włos. Pierwszy! Od ośmiu lat muszę się regularnie farbować, żeby nie było widać moich siwych włosów! Łysienie? Proszę. — Chwycił stojący na wannie szampon i cisnął w ręce brata. — Nie jest drogi, bo chcę mieć miękkie włosy, tylko dlatego, że chcę mieć włosy. A poza tym, to od kilku miesięcy noszę soczewki.

Sam z satysfakcją patrzył, jak do Deana dociera, co powiedział. Jednak po chwili zmienił zdanie, gdy ten zaczął wyglądać na jeszcze bardziej zdruzgotanego.

— O nie, Sammy! Ty umierasz! — I nagle Sam miał ramiona pełne płaczącego brata. — Dlaczego to się dzieje? To takie nie fair. Nie możesz umierać szybciej ode mnie. Nie pozwalam!

— Um, Dean? — Poklepał Deana niezręcznie po plecach. Zdecydowanie nie był przyzwyczajony do tak ekspresywnego wylewania smutku przez brata. Ten preferował w końcu butelkę wódki. — W zasadzie to… Dlaczego się tym aż tak przejmujesz? Nie powinieneś się cieszyć, że dożywamy starości? To w końcu bardzo rzadkie w naszym zawodzie.

— Ale wtedy umierasz szybko. Palą cię i z głowy. A takie… starzenie się? — Dean pociągnął nosem. — To jest okropne! Będą nas boleć plecy, będziemy kuleć, niedowidzieć… I bunkier nie jest odpowiednim miejscem dla dwóch staruszków z demencją! A nas nie stać na dom starości, Sam. Nie stać!

— Już, już… — Sam znowu poklepał go po plecach. — To nie jest aż takie straszne. Jeśli tak się tym przejmujesz, to możemy w tym tygodniu zaplanować naszą daleką przyszłość…

— I widzisz? To całe starzenie się sprawia, że zachowuję się jak jakaś płaczliwa histeryczka — wychlipał Dean w koszulę Sama.

W tajemnicy Sam sądził, że to wszystko wina menopauzy i Dean powinien odwiedzić omegologa. Ale życie było mu jeszcze miłe, więc siedział cicho i głaskał brata po włosach.

Notes:

Fragment mojej rozmowy z MJP i zxully:
Ami: No, to taki krótki tekst na 100 słów.
(...)
Ami: Ok, muszę się zmieścić w 300 słowach.
(...)
Ami: 369 słów. chcę się zmieścić w 400.
Młoda: Czekaj... Nie słyszałam przed chwilą 300?
Ami: CICHO BĄDŹ SMARKACZU!
(...)
Ami: 403 słowa. %#$*!

———

Jeśli Ci się spodobało zostaw [kudos ♥].

Jeśli chcesz polecić ten tekst innym, kliknij w [bookmark].

Opcja [subscribe] służy do zapisania się na powiadomienia o nowych rozdziałach, ale ten tekst jest zakończony i nie będzie kontynuowany.